Dodane: Milena Data: 2014-07-28 10:21:55 (czytane: 58875) 
27 lipca 2014 r., na Placu Zwycięstwa w Busku-Zdroju, odbyła się inscenizacja historyczna pt. "Zamach na Petersa".
W niedzielę, w samo południe, odbyła się Msza Święta w intencji Ojczyzny, w Kościele pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Busku-Zdroju.
Po mszy uczestnicy uroczystości przemaszerowali pod "Galerię Zieloną", gdzie złożyli wieńce. Część oficjalną uroczystości zakończyły przemówienia okolicznościowe, podczas których głos zabrał m.in. Burmistrz Miasta i Gminy Busko-Zdrój - Waldemar Sikora.







List gończy za Dariuszem Równickim. Policja apeluje o pomoc w ustaleniu miejsca pobytu
Dni Ponidzia 2026 w Pińczowie. Trzy dni koncertów i atrakcji. SKOLIM gwiazdą sobotniego wieczoru
e-Doręczenia w aplikacji mObywatel. Urzędową korespondencję odbierzesz teraz w telefonie
Skolim i Zenon Martyniuk wystąpią w Kielcach. Kielecka Gala Disco Polo 2026
Literacki sukces uczennic Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Busku-Zdroju
Organizacje pozarządowe: apteka powinna być pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia
II Buskie Ogólnopolskie Spotkania Taneczne już w czerwcu
Festiwal Kwiatów 2026 w Busku-Zdroju. Trzy dni pełne natury, muzyki i wyjątkowych atrakcji
Eko Dzień Dziecka w Mikułowicach. Strażacy i mieszkańcy wspólnie zadbali o naturę (foto)
e-Doręczenia w aplikacji mObywatel. Urzędową korespondencję odbierzesz teraz w telefonie
Organizacje pozarządowe: apteka powinna być pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia
Największy bieg na świecie, który pomaga innym
Dzień Matki - Święto Miłości i Wdzięczności
Nie żyje Stanisław Janicki. Legendarny twórca programu 'W starym kinie' miał 92 lata
Dni Połańca 2026: Anna Wyszkoni i Czerwone Gitary gwiazdami święta miasta
Iga Świątek, Livka i Zeppy Zep głosem młodego pokolenia w nowym projekcie OSHEE
Tydzień Bibliotek zakończy się literackim weekendem z Adamem Ochwanowskim
Disco atmosfera i rodzinna integracja w Słoneczku. Radosne święto dzieci i rodziców (foto/video)
Wakacje inne niż wszystkie. WOT zaprasza na letnie szkolenie
II Buskie Ogólnopolskie Spotkania Taneczne już w czerwcu
Buscy karatecy z medalami Ogólnopolskiego Turnieju w Starachowicach
Trwają zapisy do Pucharu Tymbark. Dominika Grabowska zachęca do udziału
Nowe wzmocnienia AKS 1947 Busko-Zdrój przed sezonem 2025/26
80-lecie Pogoni Staszów: Mecz Przyjaźni z Ruchem Chorzów już w sobotę
Dziś weczorem Wiktor Skiba i Marian Ivanitskiy walczą w Polskiej Lidze Boksu!
Wiktor Skiba zwycięża w walce z Krystianem Kopciem! W niedzielę walczy Partryk Głuch!
Brązowy medal Mistrzostw Polski dla Połańca!
Dni Ponidzia 2026 w Pińczowie. Trzy dni koncertów i atrakcji. SKOLIM gwiazdą sobotniego wieczoru
Skolim i Zenon Martyniuk wystąpią w Kielcach. Kielecka Gala Disco Polo 2026
Festiwal Kwiatów 2026 w Busku-Zdroju. Trzy dni pełne natury, muzyki i wyjątkowych atrakcji
Eko Dzień Dziecka w Mikułowicach. Strażacy i mieszkańcy wspólnie zadbali o naturę (foto)
Dni Jędrzejowa 2026. B.R.O i Oskar Cyms gwiazdami trzydniowego święta miasta
Święto Chęcin 2026: SKOLIM, koncerty i laserowe widowisko
24. Festiwal Kultury Dziecięcej - Pacanów 2026
18. Ogólnopolski Festiwal Piosenki im. Wojtka Belona - (foto/zapisTransmisji)
XVII Ogólnopolski Festiwal Muzyki Akordeonowej w Solcu-Zdroju
Dwór w ogniu 1655. Dwa dni walk, wybuchów i rekonstrukcji historycznych
Marcin Wojniak oficjalnie burmistrzem Pińczowa (foto)
Poseł Michał Cieślak interweniuje ws. systemu SENT
Marcin Wojniak wygrał przedterminowe wybory na burmistrza Pińczowa
Obchody Święta Pracy w Kielcach. Zaplanowano przemarsz i wydarzenia towarzyszące
Grzegorz Braun w Pińczowie. Finał kampanii Konrada Liberka - zapis transmisji
Wybory burmistrza Pińczowa: ośmiu kandydatów spotka się na debacie
Świętokrzyskie struktury Koalicji Obywatelskiej z nowym Zarządem
Wizyta Prezydenta Karola Nawrockiego w naszym regionie
Pińczów wybierze nowego burmistrza. Głosowanie zaplanowano na 26 kwietnia
| Komentarze (52) |
xyz (2014-07-27 22:16:15)
Nie mam wiedzy o tym czy coś na Petersa mieli. W Busku na pewno nie zdążyli zebrać.
Te banialuki o przemyconych grypsach dobre są dla małych dzieci. Peters nawet gdyby był tęgim zbirem, nie miał czasu aby takim się w Busku pokazać.
Być może miał takie ,,zasługi,, w poprzednim miejscu pobytu / Ostrowiec, Opatów/ Pytanie dlaczego zamach miałby mieć miejsce w Busku, skoro za coś takiego co najmniej 100 osób ryzykowało rozstrzelaniem w odwecie albo obozem. Co myśleli w tej kwestii wymienieni w tekście spiskowcy? Inna kwestia, to dlaczego takich represji Niemcy w tym przypadku nie zastosowali?
Wśród wykonanych wyroków podziemia zdarzały się niestety pomyłki. Taka miała też miejsce w Busku, gdzie przeniesionego tu poznaniaka konkurent o wdzięki jednej pani zadenuncjował jako gestapowca.Ponoć widział legitymację gestapo u tej osoby, co okazało się nieprawdą.
O tym, że w Busku po przybyciu tu średniego urzędnika Petersa terror się nie nasilił można jeszcze potwierdzić u najstarszych. Dorobiono legendę i to dorobiono niesłychanie naiwnie . Cały przytoczony opis świadków wydarzenia kompromituje ich w szczególności ale też inne, wymienione z nazwiska osoby.Na czymś takim budować świadomość historyczną młodego pokolenia?
Pisze ktoś podpisujący się ,,Lasak,, że wykonawcy wyroku ,, zgłosili się dobrowolnie z pełną świadomością konsekwencji,, A skąd ta wiedza, zapytam? Bo konsekwencje groziły poważne.Twierdzę, że żadnej skutków tego wydarzenia nie mieli świadomości nie mieli.
Ciekawy temat został tu zasygnalizowany mianowicie donosicieli. Ale należy o tym zapomnieć i nigdy nie badać bo, by wielu musiało się porządnie wstydzić.Okupacja w Busku ciągle czeka na opracowanie i pewnie się nie doczeka. Umierają ostatni świadkowie a te różne Towarzystwa czy nawet szkoły nie są sprawą zainteresowane. Z magistratu też żadnej zachęty nie ma , bo dla urzędników to okres prehistoryczny.
LASAK (2014-07-27 21:35:38)
Podziękowania dla organizatorów. Dziś łatwo oceniać, komentować. Wtedy, wiem z opowiadań, nie wiedziałeś czy doczekasz jutra. Każddy z nich wiedział, że może zapłacić za to życiem. Jeśli nie w trakcie akcji, to z czasem, będąc wydanym przez licznych donosicieli. Nie było chętnych, by ponieść to ryzyko. Zgłosili się dobrowolnie z pełną świadomością konsekwencji. P.S. Pod tablicą powinien być mały podstument, by złożyć kwiat na pmiatkę.
pesymista (2014-07-27 21:12:12)
Ciekawy jestem czy Ci dzielni chlopcy z podziemia pomysleli o tym co moglo spotkac mieszkancow w odwecie?!Nazajutrz Niemcy mogli wywlec z domow dowolna liczbe ludzi i poprostu rozstrzelac 100....200....300 osob za jednego niewiele znaczacego pionka...malo tego mogli przyslac jeszcze gorszego po takim pozal sie Boze akcie odwagi.I co bysmy zis swietowali rocznice czego??!!!.Pol roku pozniej w Busku bylo pozamiatane po wojnie.Warto bylo podejmowac takie ryzyko?Dla mnie to watpliwa wogole sprawa tak samo jak sens rozpetania Powstania Warszawskiego tuz przed koncem wojny....jaka cena tego byla???!!!Ale coz nikt tego nie powie glosno choc niby wolno.Im dalej od wojny tym wiecej bochaterow:)Pozdrawiam i prosze mnie za te tefleksje nie zlinczowac:)
do xyz (2014-07-27 17:48:41)
widać musiało być na niego coś ( przypadkowa to osoba nie była , i od tak dla hecy podziemie nie narażałoby ludności miasta i powiatu żeby sobie do byle kogo postrzelać ) , skoro wcześniej panował w miecie względny spokój , a represje zwiększyły się bo jego przybciu , to był prawdopodobnie odpowiedzialny za nie , a sprawa likwidacji zapadła już wcześniej , przez AK opatowskie , nietetych zamach się nie udał wtedy, ale takie sprawy w podziemiu nie ulegały "przedawnieniu" jeżeli ktoś był niebezpieczny to należało go zlikwidować , być może przebieg informacji miedzy okręgami AK , tymi z Ostrowca i Opatowa do Buska nt. osoby która przybyła w nasze rejony , skłoniły tutejsze dowództwo do wydania rozkazu na niego , a co do liczby uzbrojonych niemców , toż tu mowa o 2 tys uzbrojonych żołnierzy i cywilów niemiekich , masz racje , w Busku było ok 500 , 600 ŻOŁNIERZY skoszarowanych itp, reszta tych uzbrojoinych niemców stanowili mieszkający tutaj folksdojcze , oraz pracownicy wszelakiej niemieckiej administracji , przykładem takiej postaci był kierownik wydziału rolnnego w starostwie , o ile nie myle się noszący nazwisko Wagner , który także sam często karał i groził bronią okolicznym rolnikom nie oddającym plony jako kontrybucje etc.
fox (2014-07-27 15:05:19)
wielkie brawa dla organizatorów. Przybliżenie tamtych czasów poprzez rekonstrukcję zdarzeń to jak setki godzin historii.Jeszcze raz wielkie brawa dla organizatorów, i proszę nie narzekać że coś było nie TAK.
Czekamy na dalsze inicjatywy ,,szaleńców z buska'' w różnych dziedzinach-bo ich nie brakuje-niech się coś dzieje.
BRAWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
xyz do poniżej (2014-07-27 13:27:23)
Opowiadasz legendy ku pokrzepieniu..... Peters nie mógł dać się poznać jako zwyrodnialec, sadysta czy inny zbir gnębiący mieszkańców miasta ponieważ zjawił się w Busku na początku 1944. A już niedługo czyli na początku marca podjęto decyzję o jego likwidacji .Średnio licząc aktywność Petersa w Busko to około jednego miesiąca. Pomyśl trochę.W Busku tamtych czasów osobą wzbudzającą strach był słynny szef gestapo
przez nikogo nie niepokojony. Chodzi ze swoim wilczurem.
Nie wykluczam natomiast win Petersa z poprzedniego miejsca jego pobytu. Ale wówczas całe to opowiadanie o dzielnych buskich partyzantach co to zatrzymali terror i unieszkodliwili sprawcę wzięłoby po prostu w łeb.
Z tekstu wynika ,że decyzję o likwidacji Petersa zapadła w Busku przy Ogrodowej. Dostępne są nawet w necie dokumenty, że ta decyzja zapadła poza Buskiem w Ostrowcu Świętorzyskim. Jeśli to prawda, to cała ta relacja tu przytaczana jest mało wiarygodna
W Busku ani po mieścinach nie stacjonowało po 2 tys żołnierzy niemieckich. Po co mieliby tu stacjonować? Ew opór przed Rosjanami mogły przeciwstawiać zorganizowane jednostki wojskowe, szczególnie pancerne, artyleryjskie a nie luźne grupy żołnierzy uzbrojonych w broń ręczną. Szacuję,że tych Niemców było łącznie ok 500 - 600 w tym spora grupa w uzdrowisku. Front wschodni na przełomie czerwca i lipca 1944 był daleko
do xyz (2014-07-26 23:11:53)
2 tys wojskowych i cywilnych , każde miasto powiatowe było obsadzone mniej wiecej taką załoga - min Końskie , Pińczów , a wiec miasta w wielkości zbliżone do Buska , poza tym był to okres ofensywy Armii Czerwonej która zbliżała się wielkimi krokami do rzeki Wisły , która przecież to płynie przez nasze województwo , a więc posiadanie relatywnej siły bojowej w niedalekiej odległości do frontu jest raczej wskazane i logiczne , a co do rozlokowania niemców po chałupach to akurat ironizowałeś , ale trafiłes - tak wielu niemców( nie tylko żołnierzy , ale także pracowników administracyjnych) mieszkało po gospodarstwach w Busku i okolicach. Odnosząc się jeszcze co do okrucieństwa samego Petersa , to ten człowiek dał sie poznać jako pewnego rodzaju świr , często łapał na ulicach miasta przypadkowe osoby i zaprowadzał osobiście w towarzystwie nierozłącznych owczarków niemieckich do dzisiejszej galerii zielonej ( inf. od ludzi którzy mieli z nim taka styczność )
xyz w sprawie koszar (2014-07-26 14:14:56)
Szkoła podstawowa nr 1 była zbudowana przed wojna i nie była zniszczona. Więc w tym miejscu żadnych koszar nie było. Generalnie nie o koszary idzie a o mocno przesadzona liczbę Niemców jak i inne fakty w tych relacjach. Pozdrawiam
Rafał (2014-07-26 12:59:35)
Aby zorganizować dużą inscenizację historyczną, potrzebne są potężne pieniądze ok. 40 - 50 tysięcy złotych wiem co mówię interesowałem się tym, gdyż nie wiem czy państwo wiecie były plany na zrobienie rekonstrukcji historycznej "Bitwy pod Broniną" (może kiedyś się to uda). Logistycznie można było to wszystko ogarnąć, byli nawet ludzie, którzy chcieli się w to zaangażować. Ale jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze. To chyba najważniejszy czynnik hamujący. Myślę, że organizatorom należą się podziękowania, za chęć oddania czci i hołd wszystkim tym którzy czy w tej czy innej akcji brali udział . To bardzo ważne, że młodzież buska będzie mogła na własne oczy zobaczyć jak to w tedy mogło wyglądać. Byłem kiedyś na rekonstrukcji Powstania Warszawskiego, epizod walk ulicznych z sierpnia. Kiedy do miasta wchodzą grupy RONA, które wpadały do mieszkań, wyrzucając lokatorów, strzelając do starców lub ociągających się z opuszczeniem lokalu, to powiem, że kulka żalu i goryczy w gardle stawała sama, czuli to wszyscy zebrani na tej inscenizacji, było cicho jak makiem zasiał, nikt z nikim nie rozmawiał, łzy same cisnęły się do oczu. Takie lekcje historii są potrzebne i dla tego jeszcze raz Panowie organizatorzy brawo, czapka z głowy. Pozdrawiam.
do Pana xyz (2014-07-26 12:28:45)
Szanowny Panie, te koszary o których Pan wspomina, były wówczas w miejscu gdzie teraz jest szkoła podstawowa Nr 1
Rafał (2014-07-26 12:20:47)
A moje zdanie jest takie, cieszę się z faktu, iż ktoś w końcu zajął się tym tematem. Wielki szacunek dla organizatorów organizację tej inscenizacji. To bardzo dobry pomysł na żywą lekcję historii dla młodego pokolenia, naszej historii, tej buskiej lokalnej. A wszystkim tym, którym coś nie pasuje jeszcze raz przypomnę, najpierw sami pokarzcie co potraficie, coś zorganizujcie, to będziecie wtedy mieć moralne prawo do oceny, a w tej sytuacji nawet nie powinniście się odzywać. Jeszcze raz podkreślę, część mieszkańców Buska w ogóle nie dorosła i reprezentuje poziom który nie mieści się w żadnych ramach, a kultury już na pewno.
xyz (2014-07-26 11:41:37)
To legenda o czasach okupacji. Legenda powstała najprawdopodobniej z upływu czasu i naturalnej ludzkiej skłonności do dodawania sobie zasług. Niesporny jest fakt ,że zamachu na Petersa dokonano. Reszta jest mocno niejasna rodząca wiele wątpliwości, których najprawdopodobniej już się nie rozwieje.Skąd te wątpliwości? Weźmy przykład pierwszy z brzegu:
- tekst informuje, że Peters zjawił się w Busku w 1944. Przyjmijmy, że był to początek czyli
styczeń lub luty, choć nie jest to wiadome dokładnie. Dalej tekst informuje,że terror w 1944
wzrósł a już w marcu 1944 ustalono tego terroru przyczynę i sprawcę i zapadła decyzja o likwidacji Petersa? W ciągu miesiąca od jego przyjazdu do Buska?,
- w ciągu tego miesiąca / być może krótszego czasu/ Peters / cyt/ ,, osobiście
rozstrzeliwał i torturował Ustalono choć jedno nazwisko osoby osobiście przez Petersa
rozstrzelanej? Pytam, bo okrucieństwu Niemców towarzyszył równie okrutny porządek
Rozstrzeliwaniem nie zajmował się szef czy zastępca szefa gestapo. Na każde
rozstrzelanie z wyroku sądu niemieckiego / nie mówię o sytuacji walk / był sporządzony
dokument. Coś o tym wiadomo?
- czytam w tekście, że w tym czasie tj marzec 1944 przebywało w Busku 2 tysiące uzbrojonych Niemców. Zapytam: gdzie były te koszary, bo 2 tys osób po chałupach chyba nie była rozlokowana?
- błędy faktograficzne, błędnie zapisane nazwiska buskiej konspiracji to drobiazg. Jest tam też wiele półprawd z którymi nie polemizuję z uwagi głównie na pamięć po niektórych osobach i dobre imię ich żyjących rodzin.Ale zachowujmy w tym umiar
półtora?
oo7 (2014-07-26 09:33:04)
Droga redakcji. Jeśli nie wiecie jaka jest różnica miedzy "widowiskiem artystycznym" a "inscenizacją historyczną" to polecam kontakt z prof Miodkiem. Wszystko pięknie wyjaśni.
Icek (2014-07-25 22:13:32)
Jedno Ale.
Po pierwsze nie Hans Peters tylko MAKS Peters (tak widnieje jego nazwisko w dokumentach i zeznaniach znajdujących się w archiwum Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Kielcach) a że w powojennej Polsce na większość Niemców zwykło się mawiać Hans to we wszystkich publikacjach widnieje Hans zamiast Maks. Po drugie do zamachu doszło w dniu 12 lipca 1944 (środa) a nie jak się błędnie podaje 11 lipca (ten błąd widnieje również na tablicy znajdującej się w rynku). Po trzecie jeśli komuś mało i sam proponuje lub chciałby aby był do tego zlot militarnych pojazdów i nie wiadomo co jeszcze itp itd - to niech weźmie się do roboty i sam zorganizuje coś więcej niż tylko sobotni grill u teścia Pozdrawiam .
amor patriae nostra lex (2014-07-25 18:48:00)
11 lipiec 1944r - ZAMACH NA KATA GESTAPO, HANSA PETERSA W BUSKU-ZDROJU
W 1944 roku do Buska-Zdroju przeniesiony został z Ostrowca Świętokrzyskiego tamtejszy członek Sondergerichtu i uczestnik wielu karnych ekspedycji –gestapowiec Hans Peters, który zasłynął jako krwawy kat, mający na swoim sumieniu wielu osobiście zamordowanych Polaków.
Za zbrodnie popełnione na partyzantach i ludności polskiej został na wniosek komendy Opatowskiego Obwodu Armii Krajowej skazany na karę śmierci. Ranny w czasie próby zamachu, opuścił niebezpieczne strony i przybył do powiatu buskiego, gdzie objął stanowisko zastępcy szefa Sondergerichtu, Fischera. Również na nowym obszarze dał się w krótkim czasie poznać jako krwawy zbir. Na terenie powiatu gwałtownie wzrósł terror hitlerowski. Coraz więcej więźniów przebywało w osławionych katowniach gestapowskich, które mieściły się w willi gr. Byrkowskiego (obecna Galeria Zielona) i w lochach byłego klasztoru ponorbertańskiego w Busku(budynek obok kościoła parafialnego pw. Niepokolanego poczęcia NMP przy ulicy Sądowej). Peters był bardzo aktywny, wydawał wyroki śmierci, własnoręcznie rozstrzeliwał i torturował. Czynił to nie tylko w gestapo i piwnicach NSDAP, ale często bywał w buskiej żandarmerii, w wiezieniu w Pińczowie oraz obozie karnym dla rolników nie wywiązujących się z kontyngentów w Słupi.
Rozszyfrowanie kto ponosi winę za wzrost fali terroru było zadaniem wywiadu AK. Liczne grypsy więźniów, przejmowane przez żołnierzy podziemnej armii oraz sprawozdania wywiadu, a także inwigilacja Petersa doprowadziły do ujawnienia, że zbrodnie dokonywane na Polakach są udziałem tego Niemca.
Dom Stanisława i Jadwigi Chruślińskich, przy ulicy Ogrodowej 2 w Busku-Zdroju ze względu na dogodne położenie został wytypowany na siedzibę dowódcy Obwodu AK. Już w październiku 1939 roku w domu Chruślińskich zamieszkał pierwszy komendant Służby Zwycięstwu Polski na obwód Busko-Zdrój, występujący pod nazwiskiem Mleczko. W grudniu 1940 roku jego miejsce zajął komendant Obwodu Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej, major dypl. Wacław Ćmakowski ps. „Srogi”. Osobistą łączniczką komendanta była Zofia Kozłowska ps. „Kłos”. „Srogi” w domu przy Ogrodowej 2 przebywał z przerwami do sierpnia 1944 roku, pod nazwiskiem Jan Suwała. Kwatery zmieniał ze względu na swoje bezpieczeństwo. Mieszkał również w Łagiewnikach , w domu państwa Kubickich. Porucznik Kazimierz Kubicki ps. „Lew” był adiutantem majora Srogiego.
W domu Chruślińskich organizowano tajne spotkania i odprawy z podległymi mu oficerami i łącznikami komendy Okręgu „Jodła”. Tu zapadały najważniejsze decyzję. Stąd płynęły odpowienie rozkazy i polecenia. Tu spływały meldunki o wykonanych zadaniach. Prowadzono również szkolenia dowódców pododdziałów i kolportaż tajnych gazetek. Gospodarz domu Stanisław Chruściński również był członkiem Armii Krajowej. Nosił pseudonim „Herb’ Był łącznikiem „Srogiego”, współpracował z Ludwikiem Kułaga ps. „Kamień”, należał do grupy Tadeusza Durnasia ps. „Drelka”.
W marcu 1944 roku „Srogi” wezwał do siebie szefa Kedywu porucznika Feliksa Rajcę ps. „Kafel” oraz szefa referatu II - wywiadu podporucznika Mariana Lewińskiego ps. „Stanisław”. W spotkaniu uczestniczył również adiutant „Srogiego”, Kazimierz Kubicki ps. „Lew”. „Srogiego” ogarniał nasilający się niepokój z powodu wzrastającego terroru i brutalnej działalności szefa Sondergerichtu na terenie miasta i powiatu. Na naradzie zapadła decyzja o likwidacji Petersa, jako wyjątkowo szkodliwej, zbrodniczej jednostki odpowiedzialnej za śmierć i cierpienie setek ludzi.
Wykonanie wyroku nie było łatwe. W Busku-Zdroju przebywało stale około 2000 uzbrojonych Niemców wojskowych i cywilnych.
Po przeanalizowaniu wszystkich możliwych okoliczności Lewiński postawił braciom Japowiczom; Teodorowi ps. „Znicz” i Zdzisławowi ps. „Stal”. Zadanie obserwacji Petersa celem przygotowań do jego likwidacji. Niezależnie od tego szef wywiadu zorganizował drugą grupę obserwatorów pod dowództwem Jana Anyża ps. „Czarny”.
W wyniku obserwacji bracia „Znicz” i „Stal” zameldowali szefowi wywiadu, że Hans Peters mieszka w budynku gestapo za kościołem parafialnym. Od czasu do czasu spaceruje po mulicach miasta ale zawsze w towarzystwie innych gestapowców, Kuhna lub Hensela. Jeździ odkrytym mercedesem, przychodzi również w towarzystwie innych kompanów do restauracji Skwarka. Jest czestym bywalcem w dzielnicy „Nur fur Deutsche” przy ulicy Wschodniej (obecna ulica Batorego) gdzie odwiedza często volksdeutschkę Hertę Leimar. Mieszkała ona w domu Warzechów na pierwszym piętrze. W tym samym korytarzu po sąsiedzku mieszkała córka właścicieli Janina Czarnecka ps. „Sosna” – nauczycielka buskiego gimnazjum przed i po wojnie a od 1940 roku żołnierz Armii Krajowej. Tę okoliczność uznano za sprzyjającą. „Sosna” otrzymała zadanie obserwowania mieszkania Lierman. W wyniku dokonanej obserwacji „Znicza”, „Stali”, i „Sosny” szef dywersji Feliks rajca ps. „Kafel” ocenił, że wykonanie wyroku jest możliwe.
Podjęto decyzję: Peters zostanie zlikwidowany na podwórzu przylegającym do domu gdzie mieszkała Lierman. Grupa pod dowództwem Zdzisława Japowicza ps. „Stal” oczekiwała w Łagiewnikach na dogodny moment by wykonać wyrok na kacie gestapo. Po informacji od łącznika, że Peters oraz Hansel przebywają u Herty w mieszkaniu partyzanci zajęli skryte stanowiska wokół podwórza. Czekali bardzo długo, był już późny wieczór. Wreszcie po północy otwarły się drzwi i gestapowcy wyszli z domu na ganek. Gdy Herta zapaliła światło pokazał się pies Hansela. Warcząc i szczekając wyczuł obcych. Gestapowcy bali się zaryzykować i wrócili do mieszkania Lierman. Kilkanascie godzin wyczekiwania nie przyniosło rezultatu. Akowcy, zmęczeni i pełni napięcia wrócili do Łagiewnik.
Mijały dni, Peters wciąż był nieuchwytny, nadal szalał w Busku i powiecie. Mimo śledzenia jego kroków przez braci „Znicza” i „Stala” i informowania o nich wyznaczonej do wykonania wyroku piątki nastąpiła pomyłka łącznika i zastrzelono volksdeutscha Jana Badka, zarządcę młynów, którego również oczekiwało wykonanie wyroku za kolaborację i znęcanie się nad Polakami.
W tej sytuacji komendant obwodu major Wacław Ćmakowski ps. „Srogi” wydał rozkas przyśpieszenia wykonania wyroku. Szef Kedywu porucznik Feliks rajca ps. „Kafel” ściągną z terenów nową grupę wykonawców, ochotników zaprawianych już w bojowych akcjach: Michała Lasaka ps. „Kaczmarek” – dowódca grupy dywersyjnej z Sępichowa koło Nowego Korczyna (po wojnie aresztowany przez UB za działalność w AK. Żył i mieszkał w bardzo trudnych warunkach materialnych w małym mieszkaniu przy ul: Partyzantów w Busku), Jana Grochowinę ps. „Śmietana” ze wsi Ostrowce, Piotra Pałysa ps. „Kruk” z Solca Zdroju, Hieronima Stężewskiego ps. „Rybiarz” z Tarnowa. Obstawę powierzono grupie „Majdan’ pod dowództwem Lucjana Orłowskiego ps. „Orlik”.
Nadzorujący przygotowanie zamachu Teodor Japowicz ps. „Znicz”, na spotkaniu z wykonawcami wyroku w stodole Sagana w Łagiewnikach omówił plan działania w różnych, możliwych do przewidzenia wariantach. Następnie wszyscy uczestnicy akcji przyszli do miasta w celu rozpoznania wyglądu i sylwetki Petersa.
Rozpoczęto od nowa prowadzenie obserwacji nowa grupa uzbrojonych partyzantów czekająca na stosowny moment do zamachu „zamelinowana” została w warsztacie krawieckim Stefana Kuzy ps. „Kowadło” przy ulicy Stopnickiej 15 (obecna ulica Partyzantów) i u Ludwika Zaręby w pokoju za sklepem przy tej samej ulicy, a wieczorem przemieszczali się na nocleg do Łagiewnik lub do Tadeusza Durnasia ps. „Drelka” na Nadolu w Busku.
Czekano teraz na okazję. Kilka razy okazje takie się nadarzały ale z różnych powodów do wykonania wyroku nie doszło. Gdy oczekiwano Petersa mającego wracać z kąpieli leczniczych on udał się czarnym mercedesem na ulice Wschodnia do Herty Lierman na przyjecie.
9 lipca do zakładu krawieckiego Stefana Kuzy przybiegł łącznik Marcin Wojnakowski ps. „Wodnik” i poinformował, że gestapowcy Ida ze Zdroju w kierunku Rynku. Partyzanci wyruszyli pojedynczo do parku w Rynku i usiedli na dwóch przeciwległych ławkach przy alei u wyjścia z parku. Gestapowcy przeszli między partyzantami. Ci powoli powstali i wolnym krokiem ruszyli na swoje wcześniej wyznaczone stanowiska.
I znowu dziwny zbieg okoliczności uniemożliwił wykonanie akcji. Właśnie skończyła się msza w kościele parafialnym i ludzie zaczęli tłumnie wychodzić z przeciwległej ulicy. Działający z upoważnienia „Srogiego” jego adiutant Kazimierz Kubicki ps. „Lew”, idąc w tłumie spostrzegł kroczących za gestapowcami partyzantów, podszedł do „Kaczmarka” i rozkazał zaniechania akcji. Mogły bowiem być ofiary w ludziach wychodzących z kościoła.
Wreszcie w środę 11 lipca 1944 roku sprawiedliwości stało się zadość. Peters w towarzystwie gestapowca Kuhna ukazał się na ulicach miasta. Z racji cotygodniowego targu zjechało do buska wielu gospodarzy z okolicznych wsi. Ruch na ulicach i w rynku był wzmożony. Zbliżało się południe, do warsztatu krawieckiego Stefana Kuzy, przybiegł Zdzisław Japowicz ps. „Stal” i zaalarmował grupe wykonawców aby wyruszyli do akcji.
Wychodzili po dwóch; „Kruk” ze „Śmietaną”, a „Kaczmarek” z „Rybiarzem”. Kiedy doszli do rynku z odległości około 20 metrów, ujrzeli wchodzących do parku Petersa i Kuhna. Szli spacerowym krokiem w kierunku środka. Kuhn coś mówił gestykulując. Nagle rozległ się kobiecy głos wołający gestapowców. Była to Herta Lierman, siedziała na ławce w parku naprzeciw domu Dytkowskich (południowa ściana rynku). Gestapowcy rozmawiali z nią kilka minut. Ruszyli wreszcie alejką. „Kruk” zbliżał się do nich. Nieco z boku „Śmietana”. Kilka metrów za nimi „Kaczmarek” i „Rybiarz” jako ubezpieczenie. Na znak „Kaczmarka” akcja została rozpoczęta. „Kruk” i „Śmietana” oddali szereg strzałów do obydwu. Jan Grochowina ps. „Śmietana” trafia w szerokie plecy Petersa ale bezskutecznie. Siedzących w pobliżu dwóch żołnierzy niemieckich Hieronim Stężowski ps. „Rybiarz” sterroryzował groźbą użycia stena. Rynek i ulice pustoszeją. Ludzie uciekają, chronią się w bramach i mieszkaniach. Padają kolejne strzały. Tym razem nie trafił Piotr Pałys ps. „Kruk”. Przerażeni gestapowcy zaczęli uciekać. Ranny Kuhn ukrył się za pryzmą kamieni, skąd się ostrzeliwał a następnie zaczął uciekać w kierunku siedziby NSDAP (obecna Galeria Zielona). W tym czasie „Śmietana’ doznał lekkiego postrzału w mały palec u ręki. Uciekający Peters usiłował się dostać do drzwi Spółdzielni Rolniczo Handlowej. Odwrócił się by oddać dwa niecelne strzały. Wówczas z boku podbiegł do niego „Kruk” i trafił go w głowę. Do leżącego Petersa podbiegł jeszcze „Śmietana” i dla pewności oddał dwa strzały. Rewidując Petersa partyzanci odkryli, że miał on na sobie metalowa kamizelkę kuloodporna co tłumaczyło dlaczego pierwsze pociski były nieskuteczne.
Akcja została zakończona. Czas upływał bardzo szybko. Partyzanci zaczeli się wycofywać. „Kaczmarek” jako dowódca ubezpieczał grupę i wycofywał się jako ostatni. Obserwowali okna i bramy wejściowe do budynków na trasie odwrotu. Nie bez przyczyny, bo z balkonu nad zakładem fryzjerskim Jana Molisaka padły strzały z pistoletu. To mieszkający tam volksdeutsche włączył się w akcję. Skierowana w jego kierunku lufa stena „Rybiarza” ostudziła jego zapały/ Czas naglił, dlatego szli coraz szybciej, jednocześnie obserwując wszystko dookoła bardzo starannie. Kiedy weszli w ulicę Łagiewnicką, od Stopnicy w kierunku rynku przejechał samochód załadowany żandarmami z ustawionym karabinem maszynowym na szoferce.
W Łagiewnikach oczekując na spotkanie z komendantem obwodu „Kruk” pokazał przestrzelona górna kieszonkę marynarki, gdzie nosił metalowa papierośnice. Była ona przestrzelona a papierosy posiekane. „Śmietana” podarował „Zniczowi” na pamiątkę wieczne pióro Petersa , które wyciągnął po zamachu. Po krótkim oczekiwaniu „Kaczmarek” zameldował przybyłemu majorowi „Srogiemu” wykonanie zadania.
Ciało Petersa Niemcy wywieźli z Buska a rannego Kuhna odwieziono do kieleckiego szpitala. Tak zginał krwawy kat Buska. Należy dodać że w czasie wykonywania wyroku w pobliżu znajdowała się grupa uzbrojonych żołnierzy niemieckich, wsiadających do autobusu pocztowego. Na strzały nie zareagowali, chroniąc się w budynku poczty. Znajdujący się w odległości 40 metrów wartownik przy budynku NSDAP zaczął strzelać dopiero po wycofaniu się partyzantów.
Wkrótce po zamachu Niemcy otoczyli miasto łańcuchem posterunków i stanowisk broni maszynowej. Zatrzymano wiele osób. Ale szef gestapo Fischer nie zdecydował się na represję, być może lękając się losu Petersa. Większość zatrzymanych zwolniono, wysyłając kilku na roboty do Niemiec. Fischer za podjęcie takiej decyzji został wysłany na front wschodni.
Jako pierwszy z partyzantów biorących udział w zamachu na Wieczną Warte odszedł Jan Grochowina ps. „Śmietana”. 12 stycznia 1945 roku został rozstrzelany przez gestapo. Śmietana” został rozpoznany po łapance przez Hertę Lierman. Hieronim Stężowski ps. „Rybiarz” zmarł w 1977 roku w Wadowicach. Piotr Pałys ps. „Kruk” zmarł 20 października 1980 roku w Busku-Zdroju. Michał Lasak ps. „Kaczmarek” doczekał się odsłonięcia 27 maja 1989 roku tablicy pamiątkowej ku czci żołnierzy Armii Krajowej, którzy pod jego dowództwem wykonali wyrok Sadu Polski Podziemnej. Zmarł 7 lutego 1991 roku w Busku-Zdroju.
Źródło: Buski Kwartalnik Edukacyjny Nr: 35/2011
Opracowano na podstawie relacji: Michała Lasaka ps. „Kaczmarek”, Stefana Kuzy ps. „Kowadło”, Feliksa rajcy ps. „Kafel”. I Zofii Japowicz, zony Teodora Japowicza ps. „Znicz”
| << poprzednie 15 |
Buskie Samorządowe Centrum Kultury zaprasza na XXXII Międzynarodowy Festiwal Muzyczny im. Krystyny Jamroz, który odbędzie się w dniach od 27 czerwca do 5 lipca w Busku-Zdroju. Wydarzenie od lat przyciąga miłośników muzyki klasycznej i stanowi jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w regionie. Sprawdźcie program tegorocznego festiwalu.