swietokrzyskie.info

Wtorek, 15 września 2026, Do końca roku 107 dni Imieniny: Albina, Lolity, Ronalda

Wiadomosci

Pińczów: Rodzinne piekło

Dodane: MCK Data: 2007-12-17 10:29:45 (czytane: 10186)  Wersja do druku

Mężczyzna groził podobno, że się powiesi, a wszystko przez konflikt, który trwa w podpińczowskiej wsi od lat. - To woła o pomstę do nieba - alarmuje jego siostra.

- To, jak jest traktowany nasz chory brat przez siostrzeńca, woła o pomstę do nieba - rozpacza Jadwiga Bracha z Grzegorzowic koło Pińczowa. - W piątek uciekał do lasu wieszać się z tej rozpaczy, a ja go goniłam boso, żeby sobie nic nie robił. W ostatniej chwili go powstrzymałam przed najgorszym. Siostrzeniec odpiera zarzuty.

pinczow_pieklo1.jpg
W piątek ratowałam brata, bo chciał się powiesić - rozpacza Jadwiga Bracha z Grzegorzowic koło Pińczowa. (D. Łukasik)


Pani Jadwiga zalewa się łzami i opowiada, co według niej rodzina wyprawia z jej bratem Ryszardem Pawełczakiem. - Siostrzeniec odciął mu wodę, światło, ogrzewanie, nie wpuszcza do kuchni i ubikacji, nie pozwala korzystać z pomieszczeń gospodarczych, węgiel musi trzymać w pokoju - relacjonuje roztrzęsiona.

- Wyganiają go do lasu, wykrzykują, żeby poszedł mieszkać ze szczurami. A brat jest po zapaleniu opon mózgowych, nie skończył żadnej szkoły, nie ma pamięci, nie umie się obronić. Co najgorsze, siostrzeniec razem z jego matką wyrzucają go z pomieszczeń, które mu się prawnie należą - dodaje.

ŻALE I PŁACZE

53-letni Ryszard wygląda na bardzo załamanego i przestraszonego. Krąży koło domu z butelką wody, po którą musi chodzić do rzeki, bo - jak twierdzi - siostrzeniec mu wszystkie media poodcinał. Dwa pokoje, które zajmuje w domu w Byczowie, tuż za Grzegorzowicami, przypominają bardziej zagracony magazyn z węglem i styropianem niż miejsce, gdzie można mieszkać. - Tu nie da się żyć - płacze. - Nie pozwalają mi nic w tych pokojach robić, pomalować, wyremontować. A ja całe życie ciężko pracowałem i mamusia mi to zapisała. Sam tę wodę pomagałem jej podłączać, harowałem na gospodarce, w polu, przy zwierzętach, a teraz chcą mnie stąd wygonić. Krzyczą na mnie: "chory jesteś, wynoś się do lasu”.

- Przenigdy nie pogodzę się z tą niesprawiedliwością - mówi Jadwiga Bracha, która też jest schorowana, nie może chodzić, dwa miesiące temu pochowała męża. Rozpacza, że jak nic się nie zmieni, to dojdzie tu do tragedii. - Moja już nieżyjąca matka 15 lat temu zapisała po połowie domu i budynków gospodarczych bratu i siostrzeńcowi, którego zresztą wychowała - pokazuje akt notarialny. - Siostrzeniec obiecał, że za ten zapis będzie się chorym wujkiem opiekował. A on, nie dość że sprowadził tutaj swoją matkę z Kielc, to jeszcze razem chcą stąd chorego Ryśka wyrzucić. Nie pozwalają mu trzymać węgla w pomieszczeniach gospodarczych, które są jego, ani korzystać z ubikacji czy kuchni. Nie ma siły dłużej z nimi walczyć, dziś rano powiedział mi to samo, że się powiesi. Chciałby pożyć w spokoju.

JAK SOBIE ZROBIŁ, TAK MA

Druga strona konfliktu nie zgadza się zarzutami. Ciotkę chorego Ryszarda, panią Sabinę, zastajemy w kuchni, akurat gotuje obiad. - Ani ja, ani syn nikogo nie maltretujemy - broni się. - Nie odpowiadamy też za wygląd pokoi, jak sobie zagracił, to tak ma. On jest chory, niech się nim zajmą siostry, ja sama mam problemy ze zdrowiem, nie mam siły się z nikim użerać. Ten człowiek jest niebezpieczny, kiedyś z siekierą latał. Powinno mu się przydzielić kuratora, żeby miał kontrolę nad tym, co robi. Jak nie płacił za światło i wodę, to jej nie ma.

- Takie oskarżenia, że brat jest niebezpieczny, to są wierutne bzdury - prostuje Zofia Grzegorzewska, druga siostra pana Ryszarda, mieszkająca w Częstochowie. - On jest bezradny jak dziecko, nawet nie pozwalają mu drzewa narąbać, kłódkę od suszarni wyrwali i wszystko wyrzucili. Dzwonię do niego codziennie ze strachem, czy jeszcze żyje, i tłumaczę, żeby to jakoś wytrzymał, może coś się zmieni. Błagam o pomoc w jego imieniu. Jak go do siebie raz na jakiś czas przywiozę, to go wymyję, wszystko przepiorę, bo tam nie ma dostępu do wody, do ubikacji, to jest nieludzkie, tak traktować człowieka. Sprawy w sądzie w Pińczowie już czwarty rok się toczą o to, żeby mógł zająć te pomieszczenia, które mu się prawnie należą, i mógł godnie żyć, ale finału jeszcze nie ma.

NIE BĘDĄ SOBIE WCHODZIĆ W DROGĘ?

Panu Wojciechowi, siostrzeńcowi pana Ryszarda, trudno jest wytłumaczyć, dlaczego nie pozwala choremu wujkowi trzymać węgla w budynkach gospodarczych i ma odłączone media. - On ma tylko prawo dożywotniego mieszkania, a budynki gospodarcze należą się mnie - tłumaczy. - Ale jak zrobię mu osobne wejście, żebyśmy nie wchodzili sobie w drogę, to wtedy udostępnię mu budynek gospodarczy, niech tam sobie trzyma, co chce. Ciężko się z nim dogadać, bo chory.


Iwona Rojek

źródło: Echo

 

  • Wiadomości z regionu
  • Aktualności
  • Sport
  • Kultura, rozrywka
  • Polityka

Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  Komentarze (0)
     

Nasz patronat

Data: 2026-09-19, godz: 13:00

Futsal Team Busko-Zdrój zagra z Ruchem Chorzów

Przed Futsal Team Busko-Zdrój ważny moment. W sobotę, 19 września, zespół rozpocznie sezon 2026/2027 w 1. Polskiej Lidze Futsalu. Pierwszym rywalem buskiej drużyny będzie Ruch Chorzów Futsal. Spotkanie odbędzie się w hali PMOS w Busku-Zdroju.




Wróć do góry