swietokrzyskie.info


Środa, 16 września 2026, Do końca roku 106 dni Imieniny: Jagienki, Kamili, Korneliusza

Wiadomosci

Włoszczowa: Uwaga na spadające gałęzie

Dodane: MCK Data: 2007-07-14 10:19:54 (czytane: 11377)  Wersja do druku

Mieszkańcy Czostkowa nie mogą się doprosić o wycięcie gałęzi drzew. Siedem rodzin żyje w ciągłym strachu.

Po nawiedzających ostatnio wieś Czostków wichurach ludzie ci nie śpią po nocach. Boją się o własne życie. Wszystko przez rosnące obok ich domów dwie trzydziestometrowe topole. Ostatnio spadająca gałąź urwała linkę od słupa. Ludzie drżą z obawy o bezpieczeństwo swoich dzieci.

wloszczowa_spadajace_galezie1.jpg
Boję się o nasze dzieci - mówiła przy stercie powalonych gałęzi Grażyna Bierońska, trzymając na rękach dwuletniego wnuczka Dawidka. (R. Banaszek)


Wójt po Ameryce jeździ…

- Wójt po Ameryce jeździ, a nas zostawił na lodzie - denerwuje się Stanisław Podgórski. - Nic się nie zmieniło od czasu, jak opisywaliście w "Echu Dnia” te topole - informuje Grażyna Bierońska. - Byłam u wójta po raz kolejny, żeby go prosić o wycięcie tych gałęzi, ale go nie było w gminie - mówi zawiedziona kobieta. Sprawę topól opisywaliśmy nie tak dawno. Po naszym artykule wójt Józef Siwek obiecał, że zaraz wyśle na miejsce pracownika Wydziału Ochrony Środowiska z gminy, a gałęzie z topoli być może usunie Ochotnicza Straż Pożarna. - Nikogo nie było - mówią nam miejscowi. Mijały dni, wiatry trzęsły drzewami, a ludzie spodniami ze strachu o własne życie, patrząc w górę na złowieszcze topole, których gałęzie łamały się na wietrze jak zapałki.

Urwało drut

Mieszkańcy Czostkowa obserwując prognozę pogody na najbliższe dni obawiali się i ostrzegali na łamach prasy, że lipiec będzie wietrzny i burzowy, ale władza najwyraźniej nic sobie z tego nie robiła. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Niewielki poniedziałkowy wiatr zrobił swoje. Z jednej z topól urwał się konar, osunął się wprost na drut od oświetlenia ulicznego i zrywając go runął wprost na drogę.

Linka zawisła częściowo na ogrodzeniu Stanisława Podgórskiego, którego nie było wówczas w domu, a reszta razem z połamanymi gałęziami leżała na drodze.

Dzieci w szoku

- Widziałam, jak ludzie wracali się samochodami, gdy chcieli przejechać tą drogą, którą blokował konar - opowiada Grażyna Bierońska. - Wysłałam pod wieczór wnuczkę do sklepu po chleb. Gdy dziecko doszło do tej zerwanej linki na drodze, stanęło, ani w tę, ani w tę stronę, nie wiedziało jak ma iść. Przestraszyłam się - dodaje pani Grażyna. - Szczęście od Boga, że to był kabel oświetleniowy i prąd w mieszkaniach był. Przez poniedziałkową noc nasza ulica była ciemna. Przyjechali pracownicy posterunku energetycznego z Małogoszcza i zabrali kabel. We wtorek rano go założyli - mówi Ryszard Bieroński.

Najbardziej zagrożeni

Mieszkańcy Czostkowa uważają, że teraz po każdym wietrze będą się rwać gałęzie topól. - Już linki lecą nam na głowy. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby przechodziły tędy dzieci i spadło na nie. Co ta władza sobie z nas robi!? - pyta się Grażyna Bierońska. - Do czego to podobne, żeby takie olbrzymy rosły nad domami! - dziwi się Leokadia Bębenek. Najbardziej zagrożone są domostwa: Stefana Cabaja, Stanisława Podgórskiego, Ryszarda Bierońskiego, Franciszka Hołowni, Krystyny Celejowskiej, Leokadii Koper i Leokadii Bębenek.

Żyją pod strachem

Pod ciągłym strachem - tak wygląda od dłuższego czasu życie kilku rodzin mieszkających w sąsiedztwie dwóch olbrzymich topól. Drogą, przy której rosną niebezpieczne drzewa chodzi do pobliskiego sklepu dużo miejscowych dzieci. Tędy uczęszczają też do szkoły. Pod topolami przebiega linia napięcia.

- A tu się ma na wiatry… - zauważa Stanisław Podgórski. Drzewa, o których mowa, rosną na prywatnym placu, na który właściciel zagląda ponoć tylko w weekendy. Na co dzień mieszka w Sędziszowie w powiecie jędrzejowskim. - Rozmawiałam z nim. Mówi, że się zgadza na wycinkę tych drzew, ale nie stać go na to. Tłumaczy się, że to nie on sadził te drzewa, tylko zakład Silikaty - twierdzi Grażyna Bierońska.

Prosili wójta…

Ludzie kilkakrotnie pisali podania do wójta gminy Krasocin, żeby zajął się ścinką tych niebezpiecznych drzew. - Ostatnie podanie napisaliśmy w tym roku, po tej wichurze w styczniu. Prosiliśmy wójta, żeby skrócili konary, bo jak liście zaczną puszczać, może dojść do tragedii - opowiada Ryszard Bieroński. - Byłam parę razy u wójta Siwka. Powiedział mi, że nie ma dźwiga, a drzewa rosną na placu prywatnym i on nic nie może zrobić - twierdzi żona pana Ryszarda - Grażyna. - I ja się widziałem z wójtem w sklepie. Obiecał mi, że się zajmie tą sprawą - dodaje sąsiad Franciszek Hołownia. Józef Siwek tłumaczy się, że nie ma odpowiedniego dźwigu, a właściwie tak zwanej zwyżki, żeby obciąć wysoko usytuowane konary. - Chcemy wynająć taki sprzęt - informuje.

To nie są pomniki przyrody!

Topole sadzone były jak powstawał zakład Silikaty Ludynia, ponad 40 lat temu. - Obsadzali drogę topolami i tak to rosło. Ani to pomnik przyrody… - drapie się po głowie Ryszard Bieroński. - Wszędzie topole obrzynali, a tu nie chcą? - dziwi się na opieszałość władz gminy Krasocin Zofia Kokosza. - Panie, pomóż nam! Chcemy, żeby chociaż obcięli te konary, a kikuty drzew niech stoją, nie będą przeszkadzać - prosiła nas Grażyna Bierońska. Teraz wszystko w rękach wójta. Na jego pomoc liczą cały czas mieszkańcy Czostkowa, ale jakoś nie może nadejść, pomimo kilkakrotnych obietnic...


Rafał Banaszek

 źródło: Echo

 

  • Wiadomości z regionu
  • Aktualności
  • Sport
  • Kultura, rozrywka
  • Polityka

Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  Komentarze (0)
     

Nasz patronat

Data: 2026-09-19, godz: 13:00

Futsal Team Busko-Zdrój zagra z Ruchem Chorzów

Przed Futsal Team Busko-Zdrój ważny moment. W sobotę, 19 września, zespół rozpocznie sezon 2026/2027 w 1. Polskiej Lidze Futsalu. Pierwszym rywalem buskiej drużyny będzie Ruch Chorzów Futsal. Spotkanie odbędzie się w hali PMOS w Busku-Zdroju.



Wróć do góry