swietokrzyskie.info

Czwartek, 17 września 2026, Do końca roku 105 dni Imieniny: Franciszka, Lamberty, Narcyza

Wiadomosci

Włoszczowa: Dziki niszczą plony

Dodane: MCK Data: 2007-06-15 17:12:35 (czytane: 15055)  Wersja do druku

W kukurydzy, ziemniakach, zbożach, łąkach... Rolnicy nie mają spokoju i są bezsilni.

Nie pomagają nocne pilnowania, wystrzeliwane petardy, substancje zapachowe, zapalane nocą znicze, a nawet... grające na polach radia na baterie. - Te pierony nie boją się niczego! - rozkładają ręce bezradni rolnicy.

wloszczowa_dziki.jpg
Dziki nie boją się nawet petard.


Radni biją na alarm - dziki buszują w uprawach kukurydzy wyrządzając rolnikom wielkie szkody! - Szkody na użytkach zielonych wyrządzone przez te zwierzęta dotyczą terenu całego powiatu włoszczowskiego - alarmują rajcowie. - Dziki rzeczywiście są. Największy problem jest w obwodzie numer 118 (okolice Bebelna, Krzepina - na pograniczu gmin Włoszczowa i Secemin). To obwód łowiecki leśny zarządzany przez Koło Łowieckie Wiara Myśliwska. Stąd pochodzi najwięcej interwencji - informuje Cezary Nowak, kierownik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska we włoszczowskim starostwie.

- Ostatnio populacja dzika w Polsce wzrosła. Wynika to z bazy żywieniowej. Zwiększyła się uprawa kukurydzy na polach. Jej ziarno ma w sobie dużo białka, jest wysokokalorycznym posiłkiem dla dzików. Poza tym użytki zielone są bardzo zapędraczone. Dziki grzebią w ziemi szukając robaków, które stanowią ich kolejne źródło pokarmu. Zwierzęta te mają obecnie bardzo dobre warunki do żerowania i rozmnażania się - dowiedzieliśmy się od członka Koła Łowieckiego Belina we Włoszczowie.

Adam Świtała z Knapówki gospodarzy na 60 hektarach pola. Kukurydzą obsadził 10 ha. W maju wybrał się na pole. - Ja się patrzę, a moją kukurydzę dziki powybierały - mówi gospodarz. - Półtora hektara pola było do ponownego zasiewu. Straty liczę gdzieś na tysiąc złotych. Zgłosiłem to do koła łowieckiego w Krzepinie. Obiecali, że coś zwrócą, ale do dzisiaj jest cicho. Do tej pory źle nie było z płaceniem. Koło wypłacało odszkodowania - twierdzi Adam Świtała.

Problemy z dzikami w Knapówce nie są nowością. Pojawiają się cyklicznie od kilku lat, jak tylko na polach pojawiła się w maju kukurydza. Jak sobie rolnicy radzą z tymi szkodnikami? - Panie, płoszyłem je petardami w nocy i nic nie dało. Substancje zapachowe też nie zdają egzaminu. Ostatnio znicze świecimy w polu, żeby je odstraszyć. Pierwszy dzień to pomaga, ale potem wracają. Słyszałem, że jeden gospodarz z sąsiedniej wsi to nawet radio na baterie zostawił na polu, żeby grało - opowiada pan Adam.

Podobny kłopot z dzikami mają Monika i Artur Fidera z Knapówki, drudzy po Adamie Świtale właściciele największego gospodarstwa we wsi (40 hektarów). Ich pole kukurydzy również liczy 10 ha. - Od początku maja jest problem z dzikami - twierdzi pani Monika. - Mąż przez dwa tygodnie z pola nie schodził. Pilnował w nocy. Strzelał z petard, bo dziki boją się huku. Myśliwi też pilnowali w swoich ambonach. Dali nam preparaty, żeby zastosować je na polu. Śmierdziały tak niesamowicie, że jak mąż je przywiózł z Krzepina, to potem do samochodu nie dało się wejść. Myśliwi opowiadali, że mają duży problem z dzikami, bo jest ich dużo - tłumaczy Monika Fidera.

Na każdym jej polu są jakieś straty wyrządzone przez dziki. Gospodyni czeka obecnie na odszkodowanie z koła łowieckiego. Szkody szacuje na około tysiąc złotych. - I to tylko w samym ziarnie, nie licząc naszej robocizny, zużytego paliwa, sprzętu - zastrzega. - Na początku mieliśmy problem z wronami, które wybierały posadzone ziarno. Gdy kukurydza zaczęła kiełkować - pojawiły się dziki. Kilka dni temu znowu tu były. Już czwarty raz zryły nam pole w tym roku. Robią to tak, że ustawiają się wzdłuż grządek i ryją w ziemi do samego końca. Co roku mamy taki sam problem. Jak tylko kukurydza wschodzi, a potem, jak trzeba zbierać kolby (sierpień-wrzesień). Bo za nimi też przepadają dziki. Dlatego co roku się spieszymy przy zbiorze, żeby straty były jak najmniejsze - opowiada Monika Fidera z Knapówki.

Niektórym rolnikom nie chce się dochodzić odszkodowań od kół łowieckich, bo twierdzą, że i tak dostaną niewiele i że cała gra nie jest warta świeczki. - Znam przypadek, gdzie za zgłoszoną szkodę Koło Łowieckie Belina z Włoszczowy zapłaciło rolnikowi 30 złotych. Koła powinny dokonywać odstrzały - mówi Władysław Malicki z Sułkowa, radny powiatowy, u którego dziki również wyrządziły szkody na użytkach zielonych (podchodząc pod same zabudowania), ale pan Władysław nie będzie ubiegał się o odszkodowanie. - Szkoda zachodu za takie pieniądze - twierdzi.
- Ja też nie zgłoszę szkody, bo to jest bez sensu, nie opłaca się - mówi Sylwester Ciszek z Sułkowa. - Jakieś trzy lata temu dostałem odszkodowanie za zniszczoną łąkę w wysokości 100 złotych. To była kropla w morzu. Jeśli chodzi o dziki, to nie da się z nimi rady. U mnie wyrządziły szkody w uprawie kukurydzy i zniszczyły częściowo łąki torfowe. Przez kilka dni pilnowałem w nocy pola. Kupiłem petardy. Jak strzeliłem, to uciekły. Nawet objeżdżałem pole ciągnikiem z włączonym radiem... - opowiada pan Sylwester o tym, jak odstraszał dziki ze swojego pola.

Zdaniem Cezarego Nowaka z Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego, analiza rocznych odstrzałów dzika nie wykazała wyraźnych różnic w porównaniu do ubiegłego roku, chociaż wydział występował do Nadleśnictw Włoszczowa i Koniecpol o zwiększenie planów odstrzałów tego zwierzęcia. - Rolnikom pozostaje tylko dochodzenie swoich roszczeń z tytułu wyrządzonych przez dziki szkód w kołach łowieckich, które dzierżawią dane obwody. Jak do tej pory, żadna gmina z naszego powiatu nie zgłosiła zażalenia na jakieś koło łowieckie w naszym Wydziale Rolnictwa - informuje kierownik Nowak.


Rafał Banaszek

 źródło: Echo

 

  • Wiadomości z regionu
  • Aktualności
  • Sport
  • Kultura, rozrywka
  • Polityka

Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  Komentarze (0)
     

Nasz patronat

Data: 2026-09-19, godz: 17:00

Mecz AKS 1947 Busko-Zdrój vs MORAVIA Morawica

W sobotę, 19 września, AKS 1947 zagra przed własną publicznością z Moravią Morawica. Początek derbowego spotkania zaplanowano na godzinę 17.




Wróć do góry