swietokrzyskie.info


Sobota, 19 września 2026, Do końca roku 103 dni Imieniny: Januarego, Konstancji, Leopolda

Wiadomosci

Pięściarski show w kurorcie

Dodane: MC Data: 2006-01-23 21:06:39 (czytane: 11270)  Wersja do druku

Dwa tysiące widzów oglądało sobotnią galę boksu zawodowego z udziałem największych gwiazd polskiego boksu. Było to wielkie show z godną dla takich imprez oprawą artystyczną, muzyczną i pirotechniczną.

Same walki zawodowców, których pięć zafundowano kibicom w hali PMOS i telewidzom Polsat Sport i Polsat mogły wywołać mieszane uczucia. Dwie pierwsze walki w wadze ciężkiej dalekie były od perfekcji i mistrzostwa. W pierwszej były kickbokser Michał Skierniewski debiutował w zawodowym ringu bokserskim, a jego rywalem był Węgier Imrich Borka. Walka trwała niewiele ponad minutę i tyle czasu wystarczyło Skierniewskiemu do rozpoznania rywala i wpakowania mu całej serii potężnych uderzeń w okolice wątroby i przepony. Po tych ciosach Węgier upadł na deski i nie wstał już z kolan. Sędzia wyliczył go do 10 i ogłosił werdykt - KO. W drugiej walce wieczoru wystąpił najnowszy nabytek grupy HKP - potężny 128 - kilogramowy i mierzący blisko 2 metry wzrostu 20-latek z Ukrainy Serhij Babich. Jego rywalem był 37-letni Białorusin Piotr Sapun ważący blisko 104 kilogramy. Walka tocząca się przez trzy z czterech zaplanowanych rund była żałosnym widowiskiem wzbudzającym gwizdy kibiców. Bokserzy okładali się na oślep, zapominając o obronie. Obaj nabawili się kontuzji łuków brwiowych, ale dzielniej tę „chaotyczną młóckę” zniósł młody Ukrainiec, który zadał więcej celnych ciosów. W końcówce III rundy Sapun z trudem dotarł do swego narożnika i sędzia słusznie uczynił przerywając to żenujące widowisko. Uznał zwycięstwo Babicha przez TKO. W trzeciej walce wieczoru w wadze lekkiej rywalem znakomicie wyszkolonego technicznie Szymona „Simona” Porębskiego był Słowak Josef Kubowsky i była to walka, która zatarła fatalny wizerunek poprzednich pojedynków. Publiczność co chwilę burzliwymi oklaskami nagradzała piękne akcje Polaka, który walczył doskonale, dając popis sztuki bokserskiej. Porębski wygrał ten pojedynek jednogłośnie na punkty i otrzymał gromką owację. Przede wszystkim rozgrzał zdegustowaną publiczność, która szalonym dopingiem i skandowaniem „Polska, Polska” zagrzewała do walki następnego polskiego boksera Rafała Jackiewicza. Międzynarodowy zawodowy mistrz Polski w wadze półśredniej walczył z bardzo doświadczonym Francuzem Davidem Sarraille i walczył bardzo dobrze technicznie i poprawnie taktycznie. Ściśle realizował wskazówki z narożnika sekundantów - Fiodora Łapina i Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka - i bardzo skutecznie rozbijał gardę rywala. Trafiał lewymi prostymi w głowę i poprawiał całymi seriami, umiejętnie przy tym schodząc z linii ciosów rywala. Przewaga punktowa Jackiewicza rosła z minuty na minutę, a w piątym starciu po jednej z kontr, Sarraila znalazł się na deskach. W szóstej rundzie Jackiewicz panował już niepodzielnie na ringu i Francuz ponownie był liczony. Po trzecim nokdaunie sędzia przerwał pojedynek uznając zwycięstwo Jackiewicza przez KO. Na finał organizatorzy pozostawili walkę w wadze półciężkiej, w której zmierzyli się Dawid „Cygan” Kostecki i Richard Nwoba (Nigeria). Mistrz świata WBF wychodził z szatni bardzo skupiony i spięty jakby obawiał się mało znanego mu czarnoskórego boksera. Nwoba, który dotąd także nie przegrał zawodowej walki sprawiał wrażenie pewnego siebie. Trwało to jednak bardzo krótko, bo „Cygan” po pierwszym gongu rzucił się do huraganowego ataku i przy całym swoim arsenale ciosów wręcz zdemolował Nwobę. W pierwszej rundzie Nwoba znosił wprawdzie celne ciosy w głowę ale potężne sierpowe w korpus miały swoją wagę, bynajmniej nie „półciężką”. Nigeryjczyk z trudem dotrwał do gongu, a druga runda była już tylko egzekucją. „Cygan” był bezlitosny i po kolejnych celnych trafieniach czarnoskóry rywal spełniał już tylko rolę worka treningowego, broniąc się bardzo chaotycznie. Publiczność szalała i skandowała „Dawid Dawid”. W narożniku Nwoby po upływie kilkudziesięciu sekund Kostecki dokończył dzieła lewym sierpowym i prawym hakiem. Nwoba upadł i nie był już zdolny do walki. Sędzia ringowy Zbigniew Łagosz ogłosił KO. Po walce „Cygan” utonął w rozszalałym wiwatującym tłumie, a Nigeryjczyk w osamotnieniu przeżywał porażkę. - Nie przypuszczałem, że „Cygan” jest tak niesamowicie szybki i tak bardzo silny. W pierwszej rundzie otrzymałem dwa ciosy, po których zupełnie straciłem oddech - mówił Nwoba. Gala była okazją do spotkania niemal całego polskiego bokserskiego światka. Relację dla Polsat Sport prowadził na żywo Jerzy Kulej, a na stanowisku komentatorskim obecni byli Maciej Zegan i Paweł Skrzecz. Gościem specjalnym gali był Krzysztof „Diablo” Włodarczyk. - Szkoda, że z powodu choroby nie mógł przyjechać Józek Grudzień, bo busko przygotowało dla niego tyle splendorów. To jeden z moich największych przyjaciół, z którym niestety przegrałem dwie walki, ale nie mam mu tego za złe - mówił Jerzy Kulej. MICHAŁ IMOSA źródło: www.slowo.com.pl

  • Wiadomości z regionu
  • Aktualności
  • Sport
  • Kultura, rozrywka
  • Polityka

Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  Komentarze (0)
     

Nasz patronat

Data: 2026-09-19, godz: 13:00

Futsal Team Busko-Zdrój zagra z Ruchem Chorzów - Transmisja LIVE

Przed Futsal Team Busko-Zdrój ważny moment. W sobotę, 19 września, zespół rozpocznie sezon 2026/2027 w 1. Polskiej Lidze Futsalu. Pierwszym rywalem buskiej drużyny będzie Ruch Chorzów Futsal. Spotkanie odbędzie się w hali PMOS w Busku-Zdroju.



Wróć do góry