swietokrzyskie.info


Niedziela, 13 września 2026, Do końca roku 109 dni Imieniny: Apolinarego, Eugenii, Lubomira

Wiadomosci

Mieszkańcy zalanych terenów w gminie Połaniec rozpoczynają sprzątanie.

Dodane: AT Data: 2010-06-08 13:19:23 (czytane: 10491)  Wersja do druku

Dzięki ogromnej determinacji mieszkańców, strażaków i żołnierzy uratowano wyrwę na kanale Strumień w Rejterówce, by ocalić wał na Czarnej w Łęgu. Ale i tak straty po powodzi w gminie Połaniec są ogromne.

Opada już woda na zalanych przez Wisłę terenach. Tym razem poziom w porównaniu z powodzią sprzed trzech tygodni był wyższy miejscami nawet o pół metra. Mieszkańcy zalanych terenów w gminie Połaniec rozpoczynają sprzątanie. Od nowa.

To, co wydarzyło się w ubiegły czwartek, to była katastrofa w katastrofie. Woda po raz kolejny wdarła się do domów w Rybitwach i Ruszczy w gminie Połaniec. Ludzie w strachu obserwowali, jak rośnie jej poziom i przecierali oczy ze zdumienia. Druga fala kulminacyjna na Wiśle była niższa, ale tymczasowy wał został przerwany przed jej przyjściem. Dlatego w domach w Ruszczy jej poziom był o 30 centymetrów wyższy niż przed dwoma tygodniami.

KOSZMAR NA ŻYWO, JAK FILM Z KASETY GRANY OD POCZĄTKU

- Takiego strachu do tej pory nie przeżyłam - mówi jedna z mieszkanek tej miejscowości. Mieszka tuż przy szkole. Rano miała jeszcze na podwórku wodę po kolana. Około 14 podwórko wyglądało jak po deszczu.

staszow_sprzatanie.jpeg

Wczoraj woda z zalanych terenów w gminie Połaniec zaczęła dość szybko spływać. Druga fala z Wisły zalała Ruszczę i Rybitwy w gminie Połaniec oraz wdarła się do Przeczowa i Łyczby w gminie Łubnice. W niedzielę obawiano się, że nadciągająca fala może zagrozić ujęciu wody w Kapkazie, z którego korzysta ponad 2 tysiące gospodarstw, ale wieczorem przyszła do nas informacja, że ujęcie jest już bezpieczne. - Na całe szczęście, ta fala nam już nie zagrozi - mówiła Anna Grajko, wójt Łubnic.

Dzięki ogromnej determinacji mieszkańców, strażaków i żołnierzy udało się ocalić kilka innych ważnych miejsc. Uratowano wyrwę na kanale Strumień w Rejterówce, która przed trzema tygodniami zalała ponad połowę gminy Łubnice oraz Maśnik i Ruszczę-Kępę w gminie Połaniec.

NIE WSZĘDZIE WODA ZŁAMAŁA LUDZI

Tym razem woda w tych miejscowościach również się pojawiła, ale nie w takim wymiarze, jak poprzednio. - Wały trochę przepuszczają, bo jest jeszcze wysoki poziom na Strumieniu, ale najwięcej wody dała ta czwartkowa ulewa - mówią mieszkańcy Ruszczy-Kępy, których spotkaliśmy wczoraj na wale.

Dzięki ogromnej determinacji udało się ocalić wał na Czarnej w Łęgu. Tutaj heroiczny bój trwał przez niemal cztery dni. Jeszcze wczoraj mieszkańcy umacniali obwałowania tuż przy ujściu do Wisły. - Było bardzo gorąco, ale po raz kolejny wygraliśmy. Ludzie dali z siebie wszystko. Pracowało tutaj ponad sto osób - mówi Stanisław Czechowski z Łęgu.

Ludzie tysiącami worków z piaskiem łatali wał do trzeciej w nocy. - Co jakiś czas woda zaczynała nam obsuwać te worki. W nocy, kiedy po raz ostatni zatkaliśmy te przecieki, to się uspokoiło, ale cały czas chodzimy w to miejsce i sprawdzamy - dodaje mężczyzna. Razem z jego żoną idziemy sprawdzić, jak szybko opada woda. - Jest dobrze, już spadła pięć schodków - mówi. Obok pracują pompy, które wylewają wodę z zalanych pól w Łęgu. Tym razem woda weszła do kilku gospodarstw, położonych przy drodze.

ZAMIAST ASFALTOWYCH DRÓG - DWA PORTY

W oddalonych o pięć kilometrów Rybitwach można poruszać się tylko łódkami. Płyniemy po jedną z mieszkanek do domu oddalonego o kilkaset metrów. Pani Ewa Makowska spieszy się do pracy. - Poproszę do naszego portu - mówi po wejściu do motorówki. Zakłada kapok i opowiada, co się wydarzyło w ostatnich dniach. - Ciężko nawet cokolwiek powiedzieć. Nikt się tutaj takiej wody nie spodziewał. Dwa dni przed tą falą mówiłam do męża, że trzeba odbudować łazienkę po tamtej powodzi. Posprzątaliśmy, zaczęliśmy suszyć. Wszystko na nic - mówi kobieta.

Do "portu” płynie z nami również jej mąż Stanisław. Kiedy w piątkowe przedpołudnie z nim rozmawialiśmy, woda już była w domu, ale nawet on mówił, że do tego poziomu, co wcześniej, raczej nie dobije. Po majowej powodzi mężczyzna obciął całe ocieplenie budynku na wysokości 2 metrów. Teraz będzie musiał obciąć dodatkowe pół metra, aby ściany mogły zacząć wysychać. - Nie wiem, kiedy zacznę to wszystko naprawiać - mówi.

KAŻDY MA POD WODĄ SWÓJ KAWAŁEK TRAGEDII


Przez większość dnia zalane tereny opływamy motorówką razem z Wiesławem Bąkiem. Jest ochotnikiem z Ruszczy. Od trzech tygodni walczy z wodą i patrzy na ludzki dramat. Przeżywa też swój własny. Zresztą nie tylko on. - Strażaków powodzian jest tutaj cała masa. Na palcach jednej ręki można policzyć tych, którym woda nie zalała domów czy upraw - mówi Wiesław.

W Ruszczy-Kępie miał cztery hektary ziemi. Połowę zajmowały truskawki - uprawy, jakich w okolicy jest wiele. Profesjonalne utrzymanie, nawadnianie, pielęgnacja. Nie od dziś ta część gminy jest uznawana za truskawkowe zagłębie. - O tej porze mógłbym handlować w Krakowie, teraz nie mam nic. Wszystko trzeba wyrwać, ziemię oczyścić i zacząć wszystko od nowa, ale najwcześniej za dwa lata - mówi strażak.

Marcin JAROSZ

Źródło: Echo

 

 

  • Wiadomości z regionu
  • Aktualności
  • Sport
  • Kultura, rozrywka
  • Polityka

Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  Komentarze (0)
     

Nasz patronat

Data: 2026-09-19, godz: 13:00

Futsal Team Busko-Zdrój zagra z Ruchem Chorzów

Przed Futsal Team Busko-Zdrój ważny moment. W sobotę, 19 września, zespół rozpocznie sezon 2026/2027 w 1. Polskiej Lidze Futsalu. Pierwszym rywalem buskiej drużyny będzie Ruch Chorzów Futsal. Spotkanie odbędzie się w hali PMOS w Busku-Zdroju.




Wróć do góry