swietokrzyskie.info

Sobota, 19 września 2026, Do końca roku 103 dni Imieniny: Januarego, Konstancji, Leopolda

Wiadomosci

Wojna o busy?

Dodane: pzabek Data: 2005-05-23 11:57:41 (czytane: 14944)  Wersja do druku

Buskie władze zadecydowały, że 31 maja zostanie zlikwidowany przystanek dla busów przy ulicy Kilińskiego Prywatni przewoźnicy protestują: - To próba wyeliminowania nas z rynku!

"31 maja 2005 roku ulega likwidacji przystanek dla busów przy ulicy Kilińskiego w Busku Zdroju" - takie ogłoszenie, podpisane przez burmistrza Witolda Gajewskiego, pojawiło się kilka dni temu na buskich ulicach. Władze miasta mówią o konieczności poprawy stanu bezpieczeństwa, uporządkowania rynku przewozowego. Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestują przewoźnicy prywatni. "Uważamy, że gmina stosuje wobec nas praktykę ograniczającą konkurencję, a decyzja burmistrza została podjęta pod naciskiem silnego lobby PKS SA w Busku Zdroju" - czytamy w liście otwartym przewoźników, jaki we wtorek wpłynął do redakcji "Echa Dnia". Kto ma rację? Każda ze stron twardo obstaje przy swoim, choć nie brakuje też opinii, że sprawa ma dużo głębszy wymiar. Że przystanki na ulicy Kilińskiego są tylko wierzchołkiem góry lodowej w walce o klienta, toczonej bezpardonowo od lat na rynku przewozowym. Czy nie przerodzi się to teraz w buską "wojnę o busy"? Protesty? Jakie protesty? Ale zacznijmy od początku. Buskie władze podjęły decyzję o likwidacji stanowisk na Kilińskiego, proponując w zamian, by na terenie "nowego" dworca przy ulicy Waryńskiego, na peryferiach miasta, mieścił się zarówno przystanek początkowy (wyjazdowy), jak i miejsce postoju dla wszystkich przewoźników. Także dla busów. - Cała sprawa zaczęła się od protestów mieszkańców ulicy Kilińskiego oraz właścicieli sklepów i firm, które tam funkcjonują. Mają problemy z podjazdem, by rozładować samochód, zrobić zaopatrzenie dla sklepów. Mieszkańcy protestują, nie mogąc dojechać do swoich posesji. Ta ulica jest ciągle zablokowana - wyjaśnia zastępca burmistrza Mirosław Wieczorek. - Były to zgłoszenia telefoniczne, pisemnych nie widziałem. Wiem, że interpelacje w tej sprawie składali również radni podczas sesji Rady Miejskiej. - Jacy mieszkańcy, jakie protesty? - dziwi się jeden z kierowców busa. - Przecież jest tu zaledwie kilka posesji, w których mieszkają ludzie. Reszta to lokale przeznaczone na prowadzenie działalności handlowej. A przedsiębiorcy, wiemy to, ponieważ z nimi rozmawialiśmy, nie mają nic przeciwko naszym przystankom. Do listu otwartego przewoźników dołączony jest apel, skierowany do burmistrza - o pozostawienie przystanków na ulicy Kilińskiego. Widnieje pod nim 26 podpisów oraz 11 pieczątek firm placówek handlowych (usługowych) zlokalizowanych w spornym rejonie. - Dziesiątki ludzi na przystankach, czekających na busy, to nasi potencjalni klienci. I mielibyśmy domagać się usunięcia stąd "busiarzy"? Przecież to nienormalne - skwitował całą sprawę pracownik jednego ze sklepów przy ulicy Kilińskiego. Próba kompromisu Zanim zapadła decyzja o likwidacji przystanków, w kwietniu, z inicjatywy władz miasta, zostało zorganizowane w ratuszu spotkanie z właścicielami firm przewozowych. Frekwencja była niewielka, a próby uzgodnienia stanowisk zakończyły się fiaskiem. Drugie spotkanie, także z udziałem przedstawicieli świętokrzyskiego oddziału Zrzeszenia Transportu Prywatnego oraz buskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej SA, przebiegało w burzliwej atmosferze. Udało się jednak ustalić pewien kompromis. Burmistrz zaproponował "busiarzom", by zamiast na ciasnej, przeładowanej ulicy Kilińskiego, parkowali przy Parkingowej, w zdrojowej części miasta. Miało to być nowe miejsce postoju, z podjazdem na przystanek przy ulicy Kilińskiego na 5-10 minut przed planowaną godziną rozpoczęcia kursu. - Przewoźnicy zgodzili się na takie rozwiązanie. Sugerowali wręcz, by wprowadzić to na okres próbny - twierdzi wiceburmistrz Wieczorek. - Ale kiedy po spotkaniu przeprowadziliśmy obserwację miejsca postojowego przy ulicy Parkingowej, okazało się, że... nie pojawił się tam żaden bus. Natomiast na Kilińskiego zostało po staremu. Nadal podjeżdżają tam dużo wcześniej, pół godziny, 40 minut i stoją. Burmistrz: tak dalej być nie może Trzecie spotkanie "w sprawie busów" odbyło się w ratuszu, w pierwszej połowie maja. Wtedy burmistrz zadecydował o likwidacji przystanku na Kilińskiego. Co legło u podstaw takiej decyzji? - Po pierwsze bezpieczeństwo. Blokowanie przez busy ulicy Kilińskiego, która w tej chwili stała się zdecydowanie za wąska. W godzinach szczytu, około piętnastej, jest naprawdę bardzo ciasno. Często nie można nawet przejechać - podkreśla Witold Gajewski. - Kiedy poprzedni burmistrz pod koniec lat 90. wydawał decyzję o zlokalizowaniu tam przystanku dla busów, było dwóch przewoźników prywatnych, z trzema mikrobusami. Teraz mamy 19 przewoźników, którzy dysponują ponad 30 samochodami. I to różnej wielkości - od mikrobusów, zarejestrowanych do przewożenia ośmiu osób, po autokary, które zabierają nawet 81 pasażerów. Tak dalej być nie może. "Busiarze": nie w ten sposób! Przewoźnicy twierdzą, że po pierwsze pismo z 28 kwietnia, jakie otrzymali od burmistrza, nie posiada podstaw prawnych (nie spełnia warunków określonych w kodeksie postępowania administracyjnego). Ale nie sprawy proceduralne są tu najważniejsze. Protestują przede wszystkim przeciwko metodom przyjętym przez buski samorząd, próbie "ręcznego sterowania zza biurka", jak w minionej epoce. "(...) Uważamy, że gmina Busko Zdrój stosuje wobec nas praktykę ograniczającą konkurencję, polegającą na ograniczeniu i utrudnianiu nam dostępu do rynku i próby wyeliminowania nas z rynku. Argument dotyczący sprzeciwu mieszkańców, jak i najemców lokali handlowych, jest bezpodstawny. Uważamy, że decyzja burmistrza wydana została pod naciskiem silnego lobby PKS SA w Busku Zdroju, które to przedsiębiorstwo jest największym przewoźnikiem nie tylko na terenie miasta i gminy Busko Zdrój, ale także na terenie powiatu buskiego" - to fragmenty listu otwartego przewoźników prywatnych. Pasażerowie: taniej i szybciej Wprawdzie buski PKS nie jest stroną w tym sporze, ale władze przedsiębiorstwa niejednokrotnie wypowiadały się publicznie na temat działalności "busiarzy". Zarzucają im przede wszystkim prowadzenie nieuczciwej konkurencji, nie respektowanie godzin wyznaczonych rozkładem jazdy, sztuczne zaniżanie cen usług, "podbieranie" pasażerów. - To nieprawda. Posiadamy wszelkie wymagane zezwolenia na prowadzenie działalności, a kontroli jest u nas teraz więcej niż w "pekaesach". Po prostu PKS nie może pogodzić się z utratą pozycji monopolisty na rynku przewozowym - ripostują właściciele busów. Posłuchajmy jeszcze najbardziej zainteresowanych, pasażerów. - Przystanki na ulicy Kilińskiego to dobry pomysł. W centrum miasta, wszędzie stąd blisko. Można w każdej chwili wejść do busa, bez czekania - oceniła kobieta w średnim wieku, która wysiadła akurat z mikrobusu z Nowego Korczyna. - Jeżdżę busami od kilku lat i nie narzekam. To taniej i szybciej niż "pekaesem". A przystanki powinny być tam, gdzie chcą tego ludzie - dodał młody mężczyzna. Dworzec, potem centrum Punktem zapalnym buskiej "wojny o busy" była też wysokość opłaty za korzystanie z dworca. Zdaniem przewoźników, kwota przedstawiona pierwotnie przez PKS była zbyt wygórowana. Negocjacje zakończyły się ponoć na poziomie złotówki od każdego kursu. Za te pieniądze "busiarze" mieliby mieć dostęp do placu postojowego, sanitariatów, infrastruktury dworcowej. PKS zobowiązał się też do przygotowania rozkładów jazdy dla busów na stanowiskach (z nazwą linii, godziną odjazdu). A co w rynku? Burmistrz zadecydował, że od 1 czerwca prywatni przewoźnicy mają korzystać z tych samych przystanków na "starym" dworcu (ulicy Poprzecznej), co autobusy PKS. I tak, busy jadące w kierunku Pińczowa, Wiślicy i Nowego Korczyna zatrzymywałyby się po stronie zachodniej placu (obok "Luxa"; teren ten należy do gminy Busko). Jadące do Kielc i Stopnicy - po stronie wschodniej. "Busiarzy" niepokoi też sformułowanie w ogłoszeniu o "nieznacznych zmianach w rozkładzie jazdy". - Wiemy, czym to się skończy. Pozwolą nam wyjechać na przykład pięć minut po odjeździe autobusu kursowego PKS. Tak nie można! - protestuje jeden z kierowców. - Nie nalegamy, żeby zmieniać dotychczasowe rozkłady jazdy busów. Oni muszą tylko dokonać takich korekt, by wyjechać kilka minut wcześniej z ulicy Waryńskiego. To należy skoordynować z PKS-em, jako zarządcą placu dworcowego - precyzuje wiceburmistrz Wieczorek. - Mamy zapewnienie ze strony PKS-u, że nie będzie żadnych utrudnień. Prywatni przewoźnicy nie wierzą w tego typu deklaracje. Obawiają się wręcz, że za jakiś czas PKS - pod byle pretekstem, chcąc pozbyć się konkurencji - może na przykład nie wyrazić zgody na korzystanie przez nich z terenu dworca przy ulicy Waryńskiego. I wtedy zostaną "na lodzie". To ostateczna decyzja 1 czerwca na ulicy Kilińskiego nie powinniśmy zobaczyć nawet jednego busa. A co będzie, jeśli prywatni przewoźnicy - broniąc swoich racji - nie zastosują się do zarządzenia burmistrza? Chodzą słuchy o możliwym bojkocie nowego rozwiązania. Gdyby tak się stało, czy władze miasta powrócą do starego układu? - Nie ma takiej możliwości. Moja decyzja jest ostateczna, a prawo musi być respektowane. Jeśli ktoś je złamie, jest Straż Miejska, jest policja. Będziemy egzekwować to, co zostało postanowione - zapowiada Witold Gajewski. - Uważam, że procedury zostały przeprowadzone właściwie. Także po konsultacjach z zainteresowanymi stronami, ekspertami. Na dzień dzisiejszy nie ma możliwości innej organizacji ruchu niż ta, którą proponujemy. Na zdrowych zasadach Witold Gajewski, burmistrz Buska Zdroju: - Chcemy przede wszystkim uporządkować rynek przewozowy. Tak, żeby odbywało się to na zdrowych zasadach. Niestety, póki co mamy "wolną amerykankę". Tak dalej być nie może. Lobbing? Absolutnie nie, PKS nie miał wpływu na moją decyzję. Nie było żadnych nacisków z tej strony. Adam LIGIECKI źródło: Echo Dnia

  • Wiadomości z regionu
  • Aktualności
  • Sport
  • Kultura, rozrywka
  • Polityka

Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  Komentarze (0)
     

Nasz patronat

Data: 2026-09-19, godz: 17:00

Mecz AKS 1947 Busko-Zdrój vs MORAVIA Morawica

W sobotę, 19 września, AKS 1947 zagra przed własną publicznością z Moravią Morawica. Początek derbowego spotkania zaplanowano na godzinę 17.



Wróć do góry