swietokrzyskie.info

Sobota, 19 września 2026, Do końca roku 103 dni Imieniny: Januarego, Konstancji, Leopolda

Wiadomosci

Co to za życie z "Biedronką"

Dodane: pzabek Data: 2002-08-03 16:58:21 (czytane: 17868)  Wersja do druku

Mamy już tego serdecznie dosyć. Życia w nieustającym hałasie, w huku pracujących przez całą dobę wentylatorów i urządzeń chłodniczych, z samochodami ciężarowymi jeżdżącymi bez przerwy przed naszymi oknami - mówią mieszkańcy bloku 14A przy alei Mickiewicza w Busku Zdroju, na parterze którego od połowy lat 90. działa dyskont spożywczy "Biedronka".

Blisko 70 osób mieszkających w dwóch klatkach schodowych, od pięciu lat walczy przeciwko obecności uciążliwego sąsiada z parteru. Interweniują w Spółdzielni Mieszkaniowej. Starali się o pomoc w Urzędzie Miasta i Gminy, Starostwie Powiatowym, policji. Nadaremnie. Po "Uroczej" - "Biedronka" Właścicielem budynku - żółtego pawilonu ze zdobiącą fronton czerwoną biedronką, położonego przy buskim deptaku - jest Spółdzielnia Mieszkaniowa. Niegdyś mieściła się tu popularna restauracja "Urocza", kawiarnia i dwie cukierenki. Zdaniem mieszkańców, takie sąsiedztwo nie było zbyt męczące. Kłopoty zaczęły się, kiedy lokal przeszedł w ręce prywatne i zaczęto organizować tu wesela, huczne, libacje. Przez jakiś czas działała też dyskoteka. Ą gdy "Urocza" zakończyła swoją działalność, po kilkumiesięcznej, gruntownej przebudowie pawilonu wprowadził się tu dyskont spożywczy "Biedronka". Dziesięcioletnia umowa na wynajęcie lokalu została zawarta w 1996 roku. - Kiedy na zebraniu członków spółdzielni poinformowano nas, że ma powstać dyskont, prosiliśmy, błagaliśmy wręcz, żeby nie podpisywać tej umowy, ponieważ dla nas będzie to bardzo niekorzystne. Zdawaliśmy sobie sprawę, ile towaru trzeba będzie do sklepu dostarczać, że muszą jeździć obok okien samochody, że będą głośno pracujące chłodnie i wentylatory - opowiada mieszkanka bloku 14A Stefania Łojek. - Byliśmy u burmistrza, na policji. Twierdzono, że przesadzamy. Interweniowaliśmy w spółdzielni, lecz ówcześni prezesi zapewniali nas, że dyskont będzie działał od godziny 9 do 17, zaś w weekendy będzie nieczynny. Dziś sklep pracuje od 7 do 21. W soboty i niedziele także. Na początek wentylatory Mieszkańcy "czternastki" pokazują opasłe teczki i skoroszyty dokumentujące ich kolejne kroki. Przechowują każdy dokument, każde pismo w sprawie "Biedronki". Pierwsze - do buskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, z czerwca 1997 roku - dotyczyło hałaśliwego, huczącego pod oknami wentylatora. Udało się o tyle, że wydano nakaz usunięcia wadliwie zbudowanego urządzenia, po czym... został włączony drugi. Na szczęście pracował tylko kilka dni. Kolejny pomysł - zainstalowania kilku wentylatorów na dachu, tuż pod oknami mieszkań - został stłumiony w zarodku. W czerwcu 1999 roku mieszkańcy wystosowali pismo do Urzędu Miasta i Gminy, dotyczące m.in. blokowania dostępu do klatek schodowych. - Do dzisiaj nie otrzymaliśmy odpowiedzi - zapewniają. W grudniu podobną petycję otrzymała Rada Nadzorcza Spółdzielni Mieszkaniowej. Zwołano zebranie, przedstawiciele spółdzielni spisali protokół zawierający uzgodnienia w spornych sprawach. Znalazły się tam m.in. wnioski o wyznaczeniu parkingu dla lokatorów, usunięciu należących do marketu palet i wózków, założeniu nowych drzwi wejściowych. Żaden z wniosków, jak twierdzą mieszkańcy, nie został zrealizowany. Doczekali się jedynie kontenera na śmieci, zainstalowano też domofony. Kolejne pismo: z 14 marca 2000 roku, do buskiego Starostwa Powiatowego, ponownie w sprawie TIR-ów. Pisze się tam o nadmiernych obciążeniach, w wyniku których nastąpiło zagrożenie konstrukcji budynku, o niemożliwości dojechania w pobliże klatek schodowych. Nadzór budowlany odpowiedział, że blok znajduje się w dobrym stanie, a TIR-y nie powodują jego pęknięć. Co na to spółdzielnia? - Mieszkańcy "czternastki", zarówno w korespondencji do spółdzielni, jak i w rozmowach zgłaszają swoje problemy. Robimy wszystko, aby te uciążliwości były coraz mniejsze. Wiem, mieszkańcy mogą stać na stanowisku, że najlepiej byłoby w ogóle pozbyć się najemcy, lecz takiej możliwości nie mamy - zapewnia prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej w Busku Zdroju Jerzy Charczuk. - Co pewien czas przeprowadzamy rozmowy z kierownikiem buskiego dyskontu. Gospodarze domowi są wyczuleni na to, by kartony po towarach były składowane w specjalnie do tego przeznaczonym pomieszczeniu. Puste palety przed sklepem powinny być natychmiast chowane, aby nie zalegały, nie utrudniały dojścia. Uczuliliśmy też kierownika "Biedronki", by jego personel sprzątał na bieżąco teren wokół sklepu. Rozładunek towarów powinien odbywać się w ustalonych godzinach i przy użyciu samochodów o małym tonażu. Wykonywane są okresowe przeglądy stanu technicznego budynku - dodaje prezes. Kiedy nie było już możliwości swobodnego dostania się do klatki, jak twierdzą mieszkańcy, zwrócili się z prośbą o pomoc do Komendy Powiatowej Policji. - Rozmawialiśmy z komendantem. Przyjeżdżali policjanci, wypisywali mandaty kierowcom ciężarówek, i to wiele razy. Tak naprawdę pomogła nam jedynie policja. Wzywana była również Straż Miejska. A kierowcy? Cóż, płacili mandaty i... jeździli, tak dalej - z rezygnacją macha ręką Mieczysława Barańska. - Bo jeśli chodzi o spółdzielnię, to ciągle nas zbywają, obiecują, wymyślają różne rzeczy, ale w sumie nie robi się nic. Nie wiem, czy nas lekceważą, czy są tylko obojętni... TIR-y dalej Problem z TIR-ami doczekał się o tyle rozwiązania, że towar z ogromnych ciężarówek rozładowywany jest teraz kilkaset me trów dalej, na placu przy ulicy Kusocińskiego, a stamtąd przewożony do "Biedronki" lawetami. Drzwi na zaplecze dyskontu położone są zaledwie o kilka kroków od drzwi wejściowych do klatki schodowej. Wąska, wyasfaltowana uliczka jest praktycznie bez przerwy zajęta. W listopadzie 1999 roku, po kolejnej interwencji mieszkańców, pracownicy spółdzielni zawiesili na ścianie bloku... zakaz postoju samochodów (przez cały dzień, z wyjątkiem niedziel). Aby dostać się do mieszkań, trzeba było kluczyć między podjeżdżającymi ciężarówkami. Na dywaniku asfaltowym wokół wejścia można zauważyć plamy z rozlanego oleju, papiery, walające się resztki towarów. Jak tu można żyć... - Ci, którzy nas odwiedzają, dziwią się, jak tu można żyć, w takich warunkach. Przez cały dzień przed oknami jest szum i huk. Bez przerwy podjeżdżają samochody, rozładowywane są palety. Nasze mieszkania są pehie spalin. Hałasują wózki widłowe, którymi towar przewożony jest na zaplecze sklepu. Bardzo męczy nas głośna praca wszystkich silników - także w nocy - jakie wprawiają w ruch chłodziarki, odpowietrzniki, wentylatory. Od TIR-ÓW zaczęły pękać ściany w bloku. Ja odczuwam to szczególny sposób, gdyż moje mieszkanie znajduje się nad zapleczem "Biedronki". Prezesi spółdzielni stwierdzili, że należy je wyciszyć - wspomina Stefania Łojek. - Po dłuższych rozmowach zgodziłam się. Żałuję, bo właściwie zrujnowano mi mieszkanie. Trzeba było skuć wylewki, założyć papę, płyty. Oczywiście o wyciszeniu nie ma mowy. Jak wszystko z dołu było słychać, tak jest nadal. Pismem do spółdzielni, z 27 kwietnia 2002 roku, mieszkańcy "czternastki" domagają się rozwiązania umowy z marketem "Biedronka" oraz ponownej ekspertyzy stanu technicznego budynku, wykonanej przez niezależnego eksperta. - Uważam, że taki sklep jak "Biedronka", z tak ogromną masą towarową, powinien być zlokalizowany w innym miejscu. Poza centrum Buska, albo w osobnym budynku, tak jak w przypadku "Plusa" czy "Lider Marketu". To niedopuszczalne, żeby znajdował się w bloku mieszkalnym - podkreśla z naciskiem Mieczysława Barańska. - Ponieważ Spółdzielnia Mieszkaniowa jest właścicielem budynku, powinna nam zapewnić spokój, prawidłowe dojście do mieszkań, możliwość życia w godziwych warunkach. To jest przecież jej obowiązkiem. - Prywatnie z pracownikami "Biedronki" mam dobry kontakt. Przecież to nie jest ich wina. Oni robią to, co muszą robić. Wiem, że mają naprawdę bardzo ciężką pracę - mówi Stefania Łojek. - Na pewno tego typu, tanie placówki handlowe są potrzebne, bo nie wszystkich ludzi dzisiaj stać na zakupy w droższych sklepach. A my? Po prostu chcemy żyć normalnie, w godziwych warunkach. Skazani na "Biedronkę"? Raz jeszcze oddajmy głos władzom buskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Ten blok, wybudowany około 30 lat temu, został tak zaprojektowany, że na parterze zawsze były lokale użytkowe: restauracja, dancingi, dyskoteki. Staramy się realizować uwagi i postulaty mieszkańców, ale te, które są realne do spełnienia - ripostuje prezes Charczuk. - Umowa najmu z "Biedronką" wygasa w 2006 roku, dlatego dzisiaj nie ma możliwości jej wcześniejszego rozwiązania. Gdyby doszło do takiej sytuacji, dyskont mógłby zażądać dużych odszkodowań. Zresztą zarząd spółdzielni nie zamierza wypowiadać umowy. "Biedronka" jest dobrym płatnikiem, a pieniądze, jakie z tego tytułu otrzymujemy, przeznaczamy na remonty. Ostatnie jak dotąd pismo, do Rady Nadzorczej buskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, nosi datę 16 lipca 2002 roku. W opinii mieszkańców, działania zarządu "ograniczyły się tylko do pustych słów, bez żadnego pokrycia". 25 lipca odbyło się kolejne spotkanie władz spółdzielni z kierownikiem dyskontu. - Omówiliśmy wszystkie postulaty zgłaszane przez mieszkańców. Kierownik zobowiązał się uczulić personel sklepu na to, by starali się prowadzić pracę "Biedronki" tak, aby była ona jak najmniej uciążliwa dla mieszkańców - zapewnia prezes Jerzy Charczuk. O wypowiedź na temat zaistniałej sytuacji poprosiliśmy także kierownika buskiego dyskontu spożywczego. Niestety, nie wyraził na to zgody rzecznik poznańskiej centrali "Biedronki". Adam LIGIECKI źródło: Echo Ponidzia

  • Wiadomości z regionu
  • Aktualności
  • Sport
  • Kultura, rozrywka
  • Polityka

Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  Komentarze (0)
     

Nasz patronat

Data: 2026-09-19, godz: 13:00

Futsal Team Busko-Zdrój zagra z Ruchem Chorzów - Transmisja LIVE

Przed Futsal Team Busko-Zdrój ważny moment. W sobotę, 19 września, zespół rozpocznie sezon 2026/2027 w 1. Polskiej Lidze Futsalu. Pierwszym rywalem buskiej drużyny będzie Ruch Chorzów Futsal. Spotkanie odbędzie się w hali PMOS w Busku-Zdroju.



Wróć do góry