Wiadomosci
Wypłoszyli węże z kieszeni
Dodane: MC Data: 2007-01-19 13:47:59 (czytane: 12501) 
31.659 złotych - to wynik Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w powiecie. Do rekordu zabrakło 2 tysiące.
Zdaniem organizatorów zawiedli biznesmeni, którzy w ubiegłym roku tak chętnie bili rekordy na licytacji. Być może spowodowała to również pechowa data, gdyż dla dzieci zaczynały się ferie i część powyjeżdżała na wczasy z rodzicami.
Może nie było kosmosu, jak mówiło się o Orkiestrze w tym roku, ale sztaby we Włoszczowie i Krasocinie bardzo się starały, żeby - jak stwierdziła Mirosława Bąk - "wypłoszyć wszystkie węże z kieszeni” mieszkańców gminy, co by nie żałowali grosza. I rzeczywiście wypłoszyli, tylko nie na rekord. Włoszczowa zagrała po raz trzynasty w XV Finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a Krasocin - po raz szósty.

Burmistrz Włoszczowy Bartłomiej Dorywalski zebrał do swojej puszki 249,77 złotych. - Sypali samymi grubymi! - cieszył się włodarz miasta.
SAMORZĄDOWY FUTBOL
Niedzielne granie z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy we Włoszczowie zaczęło się od sportu, a właściwie od meczu piłki nożnej między radnymi miejskimi a powiatowymi. Rajcowie rozegrali go przed południem na hali Ośrodka Sportu i Rekreacji. Walka była tak zacięta, że nawet polała się krew. Wszystko za sprawą mocnego strzału członka zarządu powiatu Mirosława Łapota, który umieścił piłkę prosto na… aparacie fotografa z włoszczowskiego Domu Kultury, który w tym czasie robił zdjęcia. Na szczęście incydent skończył się na nie groźnym zadrapaniu nosa fotografa, niestety "poszła” lampa błyskowa.
Mimo to walka toczyła się dalej. Zdobywcą pierwszego i drugiego gola meczu był radny powiatowy Krzysztof Malinowski. W sumie w całym spotkaniu strzelił on razem z drużynowym kolegą Jarosławem Ratusznikiem najwięcej bramek dla powiatu (po trzy). Wprawdzie w pierwszej połowie meczu radni miejscy zrewanżowali się dwoma golami i drużyny zeszły z wynikiem remisowym. Jednak druga połowa była już zdecydowanie dla powiatu. Drużyna gości, w której zagrał nawet starosta włoszczowski Ryszard Maciejczyk i strzelił jednego gola, nie dała szans gospodarzom. Mecz zakończył się wynikiem 9:2 dla powiatu włoszczowskiego. Na koniec spotkania zawodnicy złożyli swoje autografy na piłce i przekazali ją na licytację. Niestety, do dziś nie znalazł się jeszcze amator na tę samorządową piłkę.
Megapuszka z wystającą megazłotówką - takim oryginalnym pomysłem zabłysnęli uczniowie z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 2. (R. Banaszek)
* Kupujcie gadżety!
W Domu Kultury we Włoszczowie cały czas można kupować gadżety, które zostały z licytacji. Do nabycia są jeszcze: dwa zestawy filmów DVD (50 złotych każdy), zestaw książek "Śladami Jana Pawła II” (30 zł), zegar firmowy (20 zł), dwa zestawy radio z zegarem (40 zł każdy zestaw), zegar z herbem Włoszczowy (20 zł), czerwone buty na specjalną okazję rozmiar 37 (50 zł), poradnik "Fizykoterapia w domu” (30 zł), znaczki - kolekcja limitowana (20 zł), piłka z autografami radnych (100 zł), kalendarz ścienny WOŚP (30 zł).
Z RYNKU DO DOMU KULTURY
Po południu Rynek na Placu Wolności we Włoszczowie zapełnił się młodzieżą i nauczycielami z włoszczowskich szkół. Przybyło około stu osób z barwnymi transparentami w kształcie wielkich serc.

Młodzież szkolna i nauczyciele, podczas Korowodu Wielkich Serc ulicą Kościuszki we Włoszczowie.
Oryginalnym pomysłem wykazali się uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 2, którzy przytaszczyli megapuszkę z wystającą z niej megazłotówką. W tym roku było inaczej, niż zwykle, bo po raz pierwszy bez śniegu. W gorącej atmosferze, przy dźwiękach prowadzonej przez Rafała Bednarczyka orkiestry dętej Ochotniczej Straży Pożarnej z Konieczna ruszył ulicami Włoszczowy barwny Korowód Wielkich Serc prosto do Domu Kultury. Pochód zabezpieczały radiowozy policji.

Megapuszka z wystającą megazłotówką - takim oryginalnym pomysłem zabłysnęli uczniowie z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych numer 2. (R. Banaszek)
Główna uroczystość odbyła się na sali kinowej Domu Kultury. Było tak dużo osób, że brakowało wolnych miejsc i dużo ludzi stało w przejściach. Jednak to nie zniechęciło widzów do opuszczania sali, wręcz przeciwnie - program musiał być ciekawy, bo przytrzymał niemal do samego końca publiczność. Zadbał o to Dom Kultury i wszystkie włoszczowskie szkoły, które stanęły na wysokości zadania przygotowując swoje bloki imprez.
Było co oglądać: zabawne kabarety, występy orkiestr dętych, niemalże profesjonalnie przeprowadzone pokazy mody dziecięcej i młodzieżowej w wykonaniu uczniów, których ubrały włoszczowskie sklepy (Ryba, Reporter, K.E.Sz.). Po raz pierwszy na scenie Domu Kultury zaprezentowali się z wielką klasą uczniowie Studia Tańca Zbigniewa Woldańskiego oraz grupa karate kyokushin Sylwestra Suchackiego. Gwiazdą wieczoru był zespół Albatros z Włoszczowy, który już od lat gra bezinteresownie na Orkiestrze Jurka Owsiaka. Około godziny 21 niebo nad włoszczowskim Domem Kultury rozświetliły "dobre anioły”, czyli tradycyjnie wysłane zostało "światełko do nieba”.
ORYGINALNE GADŻETY
Wielkie emocje towarzyszyły licytacji gadżetów, chociaż w tym roku mieszkańcy nie za bardzo rozrzucali się z pieniędzy i licytacja szła słabo. - Ludzie, nie przyszliście tutaj patrzeć! Otwórzcie serca i portfele! - prosiła Mirosława Bąk. Pierwszy oryginalny plakat Orkiestry kupił za 30 złotych radny miejski Wiktor Fatyga. Największą niespodzianką i gwoździem wieczoru była kolejka ekspresowa z osobistym autografem ministra Przemysława Gosiewskiego. Sprzedano ją za 250 złotych. Uczestnicy licytacji walczyli też o skórę z dzika, dar od Stanisława Wijasa, komendanta powiatowego Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej we Włoszczowie. Skórę zlicytowana za 210 złotych i za tyle kupił ją burmistrz Włoszczowy Bartłomiej Dorywalski.
Burmistrza trzeba pochwalić za to, że jako jedyny w powiecie wolontariusz-samorządowiec w ciągu trzech godzin kwestowania zebrał do swojej puszki prawie 250 złotych. Przekazał też czek od gminy w wysokości 2 tysięcy złotych. Ale to nie wszystko. Burmistrzowski krawat, który Bartłomiej Dorywalski dostał po raz pierwszy w prezencie i to od swojej sympatii sprzedano za 40 złotych. Wicestarosta włoszczowski Zbigniew Krzysiek kupił za 100 złotych oryginalną koszulkę WOŚP, ale - jak to we Włoszczowie bywa od lat - musiał ją osobiście ściągnąć z szefowej sztabu Mirosławy Bąk. Z tego specyficznego pokazu striptizu śmiała się cała sala. Z kolei starosta Ryszard Maciejczyk stał się właścicielem romantycznej niespodzianki od Zakładu Produkcji Urządzeń Elektrycznych.
LICZENIE JESZCZE SIĘ NIE SKOŃCZYŁO
W sumie z licytacji gadżetów zebrano we Włoszczowie (do środy włącznie) przeszło 2 tysięcy złotych i na tym nie koniec, bo... - Zostały jeszcze fanty, które można kupować w Domu Kultury po cenie wywoławczej - informuje Mirosława Bąk. - Dużo osób przyszło po koncercie, żeby kupić niesprzedane w trakcie licytacji gadżety. Liczenie trwa cały czas. Jestem bardzo zadowolona. Dziękuję mieszkańcom za tak liczny udział w finale. Dziękuję nauczycielom i uczniom - mówi dyrektorka Domu Kultury.
Warto wspomnieć, że odrębną licytację przeprowadziły wcześniej w swoich szkołach - Zespół Placówek Oświatowych numer 1 we Włoszczowie (zebrał 536 złotych) oraz Kurzelów (utargował 150 zł).
We włoszczowskim sztabie kwestowało 100 wolontariuszy. Jeśli chodzi o zawartość puszek, rekordzistą pod tym względem był Radosław Klimas z Włoszczowy. Z jego puszki wysypano 713 złotych. Jeśli już o zawartości puszek mowa, to nie zabrakło niespodzianek. Znaleziono w nich między innymi złoty łańcuszek i kolczyki oraz cały arsenał monet, gratkę dla niejednego numizmatyka. Wysypano: 12 dolarów, 31 euro, 4 funty brytyjskie, 5 koron czeskich, 2 ruble i 2 franki oraz inne drobne monety z różnych stron świata. Trafił się nawet wycofany już dawno z użytku... bon towarowy o nominale dwóch centów.
DWA DNI W KRASOCINIE
4 tysiące 658 złotych i 12 groszy - to kwota, jaką zebrał z kolei sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Krasocinie. Zabawa trwała tutaj dwa dni. Zaczęło się w sobotę w szkole filialnej w Sułkowie. Monika Dąbrowska i jej wychowankowie przygotowali jasełka. Już tutaj posypały się pierwsze pieniądze dla orkiestry Jurka Owsiaka. Po przedstawieniu zebrano bez czterech groszy 255 złotych. W sobotę wieczorem w remizie strażackiej w Krasocinie odbył się wielki koncert rockowy z udziałem pięciu zespołów. - Było czadowo - opowiadała organizatorka Monika Dąbrowska. Z koncertu zebrano 1029 złotych.
W niedzielę na ulice Krasocina i sąsiednich miejscowości wyszło 30 wolontariuszy. Do wszystkich puszek zebrano 2883 złote. Do tego doszły później pieniądze z aukcji gadżetów w wysokości 662 złotych. Główna impreza odbyła się w Publicznym Gimnazjum w Krasocinie. Tutaj swoje umiejętności zaprezentowało koło teatralne Arlekin, orkiestra Ochotniczej Straży Pożarnej oraz zespół taneczny Aplauz. Po raz pierwszy w Wielkiej Orkiestrze wystąpiły panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Krasocina, które odśpiewały kolędy i piosenki biesiadne.
LICYTACJA ŻYWEJ KURY
Nietypowa licytacja odbyła się w szkole w Bukowie. Władysław Skrzyński, sołtys wsi, ku wielkiemu zaskoczeniu publiczności, podarował na licytację… żywą kurę, którą sprzedano za, bagatela, 60 złotych. Dużym powodzeniem cieszyły się także prace plastyczne wykonane na szkle. Dzieła te zrobili uczniowie kółka plastycznego ze stowarzyszenia Razem. Nowością była porcja ciasta, które sprzedawano za symboliczne serduszko. Już przed finałem orkiestry w Bukowie było wiadomo, że akcja odniesie sukces. - Bardzo dużo dzieci chciało być wolontariuszami, niestety ze sztabu z Włoszczowy dostaliśmy tylko cztery puszki - opowiada Renata Krawczyńska, koordynatorka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Bukowie.
Cała impreza w Bukowie rozpoczęła się przemarszem wokół osiedla, na czele z wozem strażackim. Strażacy demonstrowali dzieciom aparaturę do ratownictwa. Uczestnicy Orkiestry przenieśli się potem do szkoły. A tam było na co popatrzeć. Przedszkolaki i dzieci z klas starszych pokazały publiczności, na co je stać. Swoje umiejętności taneczne zaprezentowali pierwszo - i drugoklasiści. Uczniowie klasy trzeciej przedstawili jasełka. Disco-show oraz grę na gitarze i pianinie wykonały dzieci z ogniska muzycznego działającego przy Stowarzyszeniu Społeczno-Kulturalnym Razem w Bukowie. Wielką atrakcją WOŚP w Bukowie był popołudniowy koncert, który przeszedł oczekiwania organizatorów. Tłumy ludzi nie mieściły się na hali sportowej.
ZAGRAŁ TEŻ KURZELÓW
Do akcji Jurka Owsiaka czynnie włączył się również działający w Kurzelowie Dom Kultury. Już od wczesnych godzin rannych na terenie wsi kwestowały pod opieką nauczycieli uczennice z miejscowej szkoły. Główne uroczystości rozpoczęły się tutaj przed wieczorem. Kierownik Domu Kultury Beata Gieroń zachęcała do hojności, wskazując, że sprzęt medyczny zakupiony ze zbiórki pieniędzy, podczas wcześniejszych akcji WOŚP znajduje się także we włoszczowskim szpitalu.
Kurzelowianie obejrzeli program artystyczny przygotowany przez dzieci i młodzież. Swoje umiejętności taneczne zaprezentowały aż trzy grupy dziewczęce i jedna grupa chłopców - miejscowe "Groszki”. Każdy występ nagrodzony był gromkimi brawami, a grupa chłopców po głośnym aplauzie musiała powtórzyć swój taniec. Na scenie Domu Kultury przedstawiono również inscenizację baśni "Kopciuszek”. W przerwach miedzy aktami Beata Gieroń prowadziła licytację przekazanych na cel WOŚP gadżetów. Były to przede wszystkim kalendarze, kubki przekazane przez Zakład Produkcji Urządzeń Elektrycznych oraz obraz wyhaftowany przez Beatę Ciupińską.
W sumie z aukcji zebrano 150 złotych, natomiast z kwestowania uczennice Zespołu Placówek Oświatowych w Kurzelowie zgromadziły 1581,93 złotych. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Kurzelowie zakończyła dyskoteka, na której w dobrych humorach bawiła się miejscowa młodzież.
BEBELNO KOLĘDOWAŁO
Podczas, gdy wszędzie grała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, w Bebelnie zorganizowano tradycyjnie wieczór kolęd, oczywiście połączony ze zbiórką na rzecz WOŚP. Impreza ta, jak do tej pory, cieszy się dużym zainteresowaniem wśród uczniów, rodziców, mieszkańców Bebelna i okolicznych wsi. Przychodzą całe rodziny, niejednokrotnie z małymi dziećmi. Tegoroczny wieczór minął w bardzo miłej atmosferze. W niedzielę w Zespole Placówek Oświatowych w Bebelnie uczniowie szóstej klasy przygotowali jasełka. Dzieci, jako "chóry anielskie” śpiewały kolędy. Wystąpili też panowie z Parafialnego Chóru Męskiego pod przewodnictwem Marka Tarnika.
- Nasz wieczór kolęd to nie tylko udział w ogólnopolskiej akcji WOŚP, ale też pielęgnacja pięknej polskiej tradycji śpiewania kolęd - mówi organizatorka akcji Elżbieta Dyksińska. - Jest elementem wychowania patriotycznego, bo śpiewać należy nie tylko pieśni z naszego żelaznego repertuaru pieśni patriotycznych, ale też te ludowe, na wskroś polskie. Kolędy, a szczególnie pastorałki do nich z pewnością należą. Cieszy fakt, że dzieci chętnie uczą się tekstów i chcą je śpiewać. Dopóki tak będzie, nie trzeba się martwić, że zostaną zapomniane.
Rafał BANASZEK banaszek@echodnia.eu
źródło:
Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.