swietokrzyskie.info

Piątek, 18 września 2026, Do końca roku 104 dni Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława

Wiadomosci

Mężczyzna płonął jak pochodnia

Dodane: Paweł Wójcik Data: 2006-10-17 10:47:03 (czytane: 11514)  Wersja do druku

- Kiedy wyskoczyłem na podwórze, zobaczyłem jak Marek, krzycząc wybiega z palącej się stodoły.

Cały płonął... jak żywa pochodnia. To było straszne - opowiadał łamiącym się głosem rolnik z Kolosów, który jako pierwszy ratował z pożaru brata bliźniaka.
Tragedia rozegrała się wczoraj rano w Kłosówkach - przysiółku wsi Kolosy koło Czarnocina, w powiecie kazimierskim. Pożar wybuchł prawdopodobnie za kwadrans dziewiąta.

SŁUP OGNIA WIDZIELI Z 15 KILOMETRÓW
- Jedliśmy akurat śniadanie i nagle przez okno zauważyliśmy, że pali się stodoła. Trzeba było ratować - opowiada gospodarz. - Kiedy wyskoczyłem na podwórko, zobaczyłem jak Marek, który chciał uratować dobytek, wybiega ze stodoły. Cały płonął, próbowałem ściągnąć z niego palące się ubranie.
Pożar był bardzo gwałtowny. W niebo bił potężny słup ognia, który, jak opowiadali świadkowie, widać było... z odległości 15 kilometrów. - Panie, stodoła drewniana, w środku słoma, siano, zboże. Paliło się jak w magazynie zapałek, nie było szans uratować - kręcił głową jeden z sąsiadów.

Jako pierwsze pojawiły się jednostki ochotnicze z Kociny, Sokoliny i Kolosów. Zaraz potem nadjechał wóz bojowy kazimierskiej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej.

- Od razu skupiliśmy się na ratowaniu poszkodowanego mężczyzny - relacjonuje dowodzący akcją kapitan Janusz Buła. - Był przytomny, zachował świadomość, choć nie odpowiadał na pytania. Znajdował się w stanie wstrząsu spowodowanego głębokimi poparzeniami.

HELIKOPTEREM DO KRAKOWA
45-letni mężczyzna leżał nagi na ziemi. Miał zwęglone włosy, spaloną twarz, plecy, klatkę piersiową, brzuch, uda. Takie obrażenia określa się jako poparzenia II stopnia.
- Stosowaliśmy opatrunki hydrożelowe. Choć zużyliśmy cały ich zapas, wystarczyło by obłożyć w ten sposób głowę, szyję, klatkę piersiową - opisuje kapitan Buła. - Pozostałą część ciała owinęliśmy w prześcieradło, a następnie umieściliśmy w wannie, stosując chłodzenie wodą.
Po strażakach na miejscu tragedii pojawiła się karetka pogotowia ratunkowego. Zapadła wspólna decyzja: wzywamy helikopter z Krakowa. Przyleciał bardzo szybko, po 12 minutach. „Usiadł” na prowizorycznym lądowisku, 300 metrów od miejsca pożaru.
45-latek został przewieziony karetką do śmigłowca, a następnie przetransportowany do krakowskiego szpitala na ulicy Rydygiera, na oddział oparzeń. Tam lekarze natychmiast rozpoczęli walkę o jego życie.

BÓL, ROZPACZ I ŁZY
- To straszne. Nie wiem, nie rozumiem, jak to się stało - mówił zrozpaczony, siedząc na schodach domu, brat ofiary. Bliźniacy mieszkali pod jednym dachem (on z żoną, poszkodowany był kawalerem) wraz z matką. - Ten obraz kiedy Marek biegnie... cały paląc się, tego do końca życia nie zapomnę - dodał ze łzami w oczach.
Akcja ratunkowa w Kolosach trwała trzy godziny. Na szczęście strażakom udało się ocalić dom mieszkalny, garaż, szopę. Doszczętnie spłonęła stodoła i wszystko to, co w środku: słoma, siano, dwie tony zboża w workach, przyczepa pełna grochu, dwa silniki elektryczne, dwa śrutowniki.

kolosy.jpg

 Dogaszanie pogorzeliska w Kolosach trwało do południa (fot. K. Cuch)

Co było przyczyną pożaru? Strażacy wykluczają zwarcie, gdyż stodoła nie miała instalacji elektrycznej. - Podpalacz w biały dzień? To raczej mało prawdopodobne - zastanawia się kapitan Buła. - Wstępnie zakładamy, że mogło to być nieumyślne zaprószenie ognia. Ale całą sprawę bada policja. Ona ustali okoliczności zdarzenia.

Adam LIGIECKI ligiecki@echodnia.eu

źródło: Echo

  • Wiadomości z regionu
  • Aktualności
  • Sport
  • Kultura, rozrywka
  • Polityka

Uwaga: Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

  Komentarze (0)
     

Nasz patronat

Data: 2026-09-19, godz: 17:00

Mecz AKS 1947 Busko-Zdrój vs MORAVIA Morawica

W sobotę, 19 września, AKS 1947 zagra przed własną publicznością z Moravią Morawica. Początek derbowego spotkania zaplanowano na godzinę 17.



Wróć do góry