Buska prokuratura ma nowatorski sposób walki z pseudokibicami
2006-05-06 11:17:11

Nowy sposób poradzenia sobie ze stadionowymi chuliganami. Prokuratura w Busku-Zdroju nie chce czekać, aż sąd orzeknie wobec nich tzw. zakazy stadionowe, i sama zakazuje im wejścia. Stosuje tzw. ograniczenie swobody.


- Sam jestem kibicem KSZO Ostrowiec i wiele razy widziałem, jak na stadionach dochodzi do burd. Wystarczy kilka sekund i robi się wielka zadyma, nad którą nikt nie jest w stanie zapanować. Tak nie może być - mówi Cezary Kiszka, szef buskiej prokuratury. Dlatego tamtejsi prokuratorzy chcą zrobić kolejny krok w walce ze stadionowymi chuliganami. Impulsem były wydarzenia z ostatniej środy. Po trzecioligowym meczu AKS PSB Busko-Zdrój - Sandecja Nowy Sącz kibice gości urządzili sobie tzw. ustawkę, czyli umówioną bójkę z chuliganami kibicującymi Unii Tarnów. Doszło do niej koło Buska.

- Jadący autokarem fani Sandecji koło Stopnicy zmusili kierowcę, aby zatrzymał pojazd. Wręcz wyrywali mu kierownicę. Gdy autobus stanął, wyskoczyli i pobiegli na parking, na którym czekali kibice z Tarnowa. W ruch poszły nawet maczety. Jedna osoba z Nowego Sącza z ranami ciętymi trafiła do szpitala - relacjonuje prokurator Kiszka.

Policja zatrzymała 32 uczestników bójki. Wczoraj buska prokuratura przedstawiła wszystkim zarzuty udziału w bójce - grozi za to do trzech lat więzienia. Ale to nie koniec, prokuratorzy sięgnęli po nowatorski sposób, który ma zakazać im wstępu na stadiony. Zastosowali tzw. ograniczenie swobody, polegające na półrocznym zakazie wstępu na mecze Sandecji i Unii Tarnów. - To coś podobnego do zakazu stadionowego, ale taki może orzec dopiero sąd. Nie chcieliśmy czekać i postanowiliśmy zrobić to już na etapie postępowania przygotowawczego - wyjaśnia prokurator Kiszka.

W praktyce taka kara będzie respektowana jak zakaz stadionowy. Policja i ochrona stadionu, które legitymują szalikowców, dostaną listę z nazwiskami takich osób. Jeśli zakaz zostanie złamany, np. ktoś podstępem wejdzie na stadion, spotka go dotkliwsza kara. - Wówczas sięgniemy nawet po areszt - podkreśla prokurator.

Na tzw. ograniczenie swobody pozwalają przepisy kodeksu postępowania karnego. Na ich podstawie można zakazać zbliżania się do danej osoby, określonego miejsca czy nawet wychodzenia z domu o określonych porach.

Agnieszka Drabikowska 05-05-2006, ostatnia aktualizacja 04-05-2006 18:33

źródło: Gazeta



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=987