Prokuratorskie dochodzenie w sprawie relacji pomiędzy czasem pracy a obowiązkami radnego.
Czy pińczowski radny powiatowy, Ryszard Barna, przez trzy lata pobierał bezprawnie diety, sprawdzała Prokuratura Rejonowa w Pińczowie. Postępowanie wyjaśniające zostało wszczęte wskutek anonimowego zawiadomienia.
Ostatnio dochodzenie zostało umorzone, wobec, jak stwierdził prowadzący sprawę prokurator "braku danych, dostatecznie uzasadniających przestępstwo".
Radny Ryszard Barna jest naczelnikiem Wydziału Infrastruktury Technicznej i Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Pińczowie. Niezależnie od pracy w ratuszu, zasiada w Radzie Powiatu Pińczów. Sprawuje tam funkcję członka zarządu. Ponadto uczestniczy w pracach dwóch komisji - budżetowej i rozwoju gospodarczego oraz bierze udział w sesjach powiatowych.
Podwójne pieniądze?
Wszystkie te obowiązki samorządowca oznaczają wyjścia z Urzędu Miejskiego w godzinach pracy. Teoretycznie radny Barna powinien na ten czas brać urlop bezpłatny, bądź wypoczynkowy. Bądź też, za zgodą przełożonych, odpracowywać nieobecności. Anonimowy informator twierdził, iż radny Barna bierze "podwójne pieniądze" - Biuro Rady Powiatu wypłaca mu pełną dietę radnego. Urząd Miejski, mimo nieobecności w pracy, wypłaca pełną pensję.
W przypadku radnego Barny, praca w samorządzie powiatu, to najmniej cztery - pięć kilkugodzinnych wyjść z pracy z Urzędu Miejskiego, w ciągu miesiąca. Przez trzy lata uzbierało się tego sporo. Szczegółowiej, radny Barna uczestniczył w dwudziestu czterech sesjach Rady Powiatu, oraz - łącznie - w pięćdziesięciu ośmiu posiedzeniach komisji tematycznych rady. Ponadto, co wtorek, wychodził na posiedzenia Zarządu Powiatu.
Zwalniał się u wiceburmistrza
W pierwszym zeznaniu bezpośredni przełożony Barny, wiceburmistrz Pińczowa Jan Bębenek stwierdził, że naczelnik zwalniał się u niego, jeśli tylko wiceburmistrz był w pracy. Jeśli chodzi o ewidencję nieprzepracowanych godzin, naczelnik Barna prowadził ją sam. Nieobecności odpracowywał po godzinach pracy urzędu, bądź w wolne dni. Bądź też biorąc udział w różnego rodzaju projektach i naradach, związanych z prowadzonymi przez gminę inwestycjami.
Oprócz tych wyjaśnień, ratusz dostarczył prokuraturze dokumenty potwierdzające, iż naczelnik Barna w ciągu trzech lat wykorzystał blisko czterdzieści dni swojego urlopu wypoczynkowego, jako rekompensatę za nieprzepracowane godziny. Na tej podstawie - zapisów z ksiąg wyjść, z list obecności w pracy, z podań o urlop oraz na podstawie zeznań świadków, prokurator umorzył dochodzenie. List płac nie badał.
Źródło: 