Morderstwo właściciela kantoru z Buska Zdroju było zbrodnią na zlecenie 2006-02-21 17:51:34
Morderstwo właściciela kantoru z Buska Zdroju było zbrodnią na zlecenie - ustaliła prokuratura. Zarzuty nakłaniania do zabójstwa przedstawiono byłej żonie mężczyzny i szefowi kantoru w Pińczowie. Wczoraj zatrzymane zostały kolejne osoby.
Mieszkańcy Buska Zdroju doznali szoku, gdy 4 listopada 2004 r. znaleziono zwłoki 45-letniego miejscowego biznesmena, właściciela kantoru Krzysztofa M. Ciało leżało niedaleko jego willi przy ul. Korczaka. Mężczyzna został zastrzelony. Dzień wcześniej przyjaciółka, z którą mieszkał, zgłosiła jego zaginięcie. Od początku było wiadomo, że motywem zbrodni były pieniądze. Tragicznego dnia Krzysztof M. wracał do domu z utargiem, miał przy sobie ponad 500 tys. zł. Żmudne śledztwo toczy się już prawie 1,5 roku. Buska policja i prokuratura były bezradne, bo nie znaleziono żadnych świadków. Policja wyznaczyła nawet 5 tys. zł nagrody za pomoc w ujęciu sprawców zabójstwa. To też nie pomogło. Kilka miesięcy temu sprawę przejął Wydział do spraw Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Ustalono, że było to morderstwo na zlecenie, za którym najprawdopodobniej stali była żona Krzysztofa M. i kolega po fachu zamordowanego, właściciel kantoru w Pińczowie. - Tym osobom przedstawiliśmy zarzuty nakłaniania do zabójstwa, zostały aresztowane na trzy miesiące, więcej informacji nie możemy podać - mówi prokurator Dariusz Dryjas z Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Z naszych informacji wynika, że rozwikłanie sprawy było możliwe m.in. dzięki badaniom na poligrafie, czyli tzw. wykrywaczu kłamstw. Wczoraj w tej sprawie zatrzymane zostały kolejne osoby, najprawdopodobniej wykonawcy zlecenia. źródło:
|
|
|