Kiepskie zabezpieczenia budynków prokuratur rejonowych ..
2006-02-04 20:29:25

Prokuratura Rejonowa w Busku Zdroju ma kamery, które monitorują wchodzących do budynku, ale nie ma już pieniędzy na oprogramowanie, które zarejestrowałoby obraz. Prokuratura w Skarżysku chroni się w ten sposób, że legitymuje każdego wchodzącego. O ochronie budynku takiej jaką ma prokuratura rejonowa w Kielcach pozostałe jednostki mogą tylko pomarzyć. - Mamy takie potrzeby, że niemal każdą ilość pieniędzy bylibyśmy w stanie dobrze wykorzystać - mówi Bogdan Karp, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Prokuratura w Busku dzieli pomieszczenia z sądem rejonowym. Wchodzi się do niej bocznym wejściem. Dopiero na II piętrze, które zajmuje, zatrzymują nas drzwi. Pracownicy biura podawczego trzeba się zapowiedzieć i dopiero ona wpuszcza nas do środka. Ale klatka jest dostępna dla wszystkich. Przy wejściu nie ma ochrony, nie ma kamer. Jedna jedyna kamera zamontowana jest przy biurze podawczym, ale i ona tylko połowicznie spełnia swoje zadanie. Okazuje się bowiem, że nie rejestruje obrazu. - Niestety, nie mamy środków na zakup oprogramowania, które pozwoliłoby na zapis obrazu z kamer. Nie ukrywam, że brak dobrych, profesjonalnych zabezpieczeń budynku to dla mnie powód do zmartwienia - przyznaje Cezary Kiszka, szef buskiej prokuratury. Koszt takiego oprogramowania nie jest duży, z szacunków prokuratury wynika, że to około 3 tys. zł. - Ale kompleksowe zabezpieczenia, z czujnikami, elektronicznymi zamkami, całodobową rejestracją obrazu to już około 15 tys. Poza tym sami nie bardzo możemy inwestować w budynek, bo nie my jesteśmy jego gospodarzem tylko sąd rejonowy - tłumaczy prokurator Kiszka. Twierdzi, że w tej sprawie rozmawiał zarówno z prezesem sądu, jak i swoimi przełożonymi w Prokuraturze Okręgowej w Kielcach. - Wygospodarowaliśmy trochę środków i przy zakładaniu instalacji komputerowej tak okablowaliśmy budynek, że szybko i bez problemu można założyć monitoring - podkreśla. W prokuraturze w Busku, średnio raz w miesiącu dochodzi do drobnych incydentów. Jak tłumaczy prokurator, bywa, że przychodzą do nich osoby niezrównoważone, pijani, który wszczynają awantury. - Monitoring by się przydał choćby po to, by nie było wątpliwości przy skargach na prokuratorów od osób, które oskarżają ich o złe potraktowanie, jak to było naprawdę - mówi Kiszka. To nie jedyny kłopot buskiej prokuratury. Mimo że budynek, w którym się mieści, ma prawie 4 tys. m. kw., sama zajmuje niespełna 400 metrów. Na przykład nie ma pokoju, gdzie zatrzymani mogliby oczekiwać na przesłuchanie. - Rozmawiamy z prezesem sądu, może udostępni nam jeszcze choć parę metrów - twierdzi prokurator Kiszka. Ale buska prokuratura to nie jedyna, która cierpi na brak zabezpieczeń. - W dzisiejszych czasach instytucje takie powinny być dobrze chronione. I myślę nie tylko o prokuratorach, ale także o aktach śledztw, wszelkich dokumentach, jakie tu się znajdują - podkreśla Teresa Szwagierek, szefowa prokuratury w Skarżysku Kamiennej. Tam też nie ma całodobowego monitoringu. Ale przynajmniej już przy wejściu do budynku zamontowany jest elektroniczny zamek, a pracownica biura podawczego legitymuje każdego wchodzącego. - Upewnia się, do kogo i w jakim celu chce wejść do budynku. Gdy ktoś wnosi duży pakunek, prosi, by zostawił go w biurze. Wiemy, że to nie jest doskonałe, ale przynajmniej w jakimś stopniu pozwala na kontrolowanie sytuacji - tłumaczy prokurator Szwagierek. Po zakończeniu pracy w prokuraturze włączany jest alarm, budynku strzeże ochrona. Podobnie jest w Pińczowie, gdzie jedynym "zabezpieczeniem" w czasie pracy jest pracownik biura podawczego, który wpuszcza do środka. Kamera jest, ale też nie rejestruje obrazu. W Jędrzejowie ochroniarze pilnują budynek całą dobę, ale wejście do prokuratury chronią już tylko drzwi z elektronicznym zamkiem i pracownica biura podawczego. Podobnie jak w Busku, budynek nie należy do prokuratury, piętro wynajmuje ona od TP SA. Jeszcze gorzej jest w Prokuraturze Rejonowej w Końskich. Tu również pomieszczenia wynajmowane są od sądu. - No cóż, w godzinach urzędowania zarówno do nas, jak i do sądu każdy może wejść i wyjść, nikt go nie skontroluje, nikt go nie sprawdzi - przyznaje Zdzisław Grzela, szef koneckiej prokuratury. Ale tam warunki niedługo się poprawią, w połowie roku prokuratura ma się przenieść do własnego budynku. - Ja wiem - brzmi to śmiesznie, że mamy kamery, które nie rejestrują one obrazu. Niestety, wciąż brakuje pieniędzy i to na wiele inych rzeczy. Na przykład na komputery - mówi Bogdan Karp, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach. Zaznacza jednak, że stopniowo wygląd i funkcjonowanie prokuratur się poprawia. - Proszę zobaczyć, jak wygląda rejonówka w Kielcach. Kto by pomyślał, że jeszcze parę lat temu mieliśmy siedzibę na jednym z pięter wieżowca Nidy przy Wesołej. Teraz jest nowy budynek, ochrona, monitoring, elektroniczne bramki. Całkiem nowy budynek ma prokuratura w Skarżysku, w Ostrowcu Świętokrzyskim, Kazimierzy Wielkiej, w tym roku rusza budowa prokuratury w Staszowie - wylicza Karp. - Mam świadomość, że potrzeb jest dużo więcej. Mógłbym powiedzieć, że niemal każdą ilość pieniędzy bylibyśmy w stanie dobrze wykorzystać - podkreśla. Żródło:www.gazeta.pl


https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=895