Leśniczy Leśnictwa Podlipie w Nadleśnictwie Włoszczowa uratował rodzinę dzików przed śmiercią w przerębli. Styczniowa odwilż i kruchy lód na zbiornikach wodnych stanowią zabójczą mieszankę.
Leszek Łaskawski leśniczy Leśnictwa Podlipie podczas spaceru po lesie zauważył niecodzienny widok. W jednym ze zbiorników wodnych, między pływającymi po powierzchni wody krami, wystawały głowy piątki dzików. Przerażone zwierzęta rozpaczliwie próbowały wydostać się z wody, ale każda próba wdrapania na lód kończyła się fiaskiem.
Tafla pękała i zwierzęta wpadały w lodowatą toń. - Dziki najprawdopodobniej próbowały skrócić sobie wędrówkę przebiegając po zamarzniętym zbiorniku - domyśla się leśniczy Łaskawski. Dodatnie temperatury sprawiły jednak, że lód nie wytrzymał ciężaru zwierząt, załamał się zamykając je w śmiertelnej pułapce.
Widząc beznadziejną sytuację dzików, leśniczy wezwał na pomoc okolicznych rybaków. Z użyciem łodzi i narzędzi do kruszenia lodu utorowali nieszczęsnym zwierzętom drogę do brzegu. Przerażone i wyziębione dziki natychmiast po wyjściu z wody czmychnęły w głąb lasu.
Źródło: 