Prezesi wysiadać
2002-09-10 23:55:01

Załoga buskiego PKS zamierza strajkować w obronie prezesa Jana Bartosika, który został odwołany z powodu "zastrzeżeń władz terenowych". Posadę prezesa PKS w Kielcach stracił Marek Gajewski. Obaj o odwołaniu dowiedzieli się przypadkiem.

Faks z Ministerstwa Skarbu Państwa, informujący o odwołaniu prezesa Bartosika oraz przewodniczącej rady nadzorczej Anny Jędrochy, przyszedł do Buska w poniedziałek po południu. Widnieje na nim informacja, że decyzję podjęło nadzwyczajne walne zgromadzenie spółki już 4 września. Tymczasem jeszcze w sobotę 7 września obydwoje uczestniczyli w posiedzeniu rady nadzorczej, na którym był także przedstawiciel ministerstwa. - Nikt nie miał do mnie żadnych zastrzeżeń. Wprost przeciwnie. Pan z ministerstwa pochwalił, że wszystko zostało dobrze przygotowane - opowiada Jan Bartosik.

Buskim PKS kierował on od marca 1998 roku, najpierw jako zarządca komisaryczny, a od ubiegłego roku, po przekształceniu przedsiębiorstwa w spółkę skarbu państwa, jako prezes jej zarządu. - Gdy zostałem zarządcą byliśmy na granicy bankructwa, dwa miesiące zalegaliśmy ze składkami ZUS. Dziś firma ma najlepsze wyniki w województwie - twierdzi Bartosik. - Kondycja jest wyjątkowo dobra - dodaje Tomasz Moskwa, szef zakładowej "Solidarności". Wspólnie ze związkiem "Solidarność '80" ogłosiła ona wczoraj akcję protestacyjną. Zakład został oflagowany, odbył się też dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Dziś i jutro pracownicy mają się wypowiedzieć w referendum, czy są za strajkiem właściwym. W poniedziałek związkowcy planują pikietę przed Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim.

Bartosik uważa, że udział w jego odwołaniu miał wojewoda Włodzimierz Wójcik, do którego jeździł w tej sprawie wicestarosta i szef buskiego SLD Jerzy Cichecki. - Starzy działacze SLD postawili sobie za swój honor wyrzucić mnie z PKS - mówi.

Magdalena Fudala, p.o. dyrektora gabinetu wojewody, zapewnia, że nie miał on bezpośredniego udziału w odwołaniu prezesa buskiego PKS. - Na prośbę ministra poinformował o nie najlepszych wynikach i złych stosunkach międzyludzkich w tym zakładzie - twierdzi.

- Niepełne kwalifikacje i zastrzeżenia władz terenowych - takie powody odwołania podaje natomiast Magda Nienałtowska z wydziału prasowego Ministerstwa Skarbu Państwa. Nic więcej nie chce powiedzieć. - Mam średnie wykształcenie, ale to tylko pretekst, bo do tej pory nikomu to nie przeszkadzało - odpowiada Bartosik.

- To decyzja polityczna - uważa przewodniczący Moskwa. Bartosik w pierwszej połowie lat 90. był szefem "S" w buskim PKS. Jego następcą został Jan Wróbel, dotychczasowy dyspozytor i szef zakładowego OPZZ. Wczoraj nie było go w pracy. - Miał przyjść na nocną zmianę - mówi Moskwa.

Także 4 września zapadła decyzja o odwołaniu ze stanowiska prezesa PKS w Kielcach, związanego z prawicą Marka Gajewskiego. Dowiedział się o niej przypadkiem. - Byłem u notariusza odebrać akt notarialny walnego zgromadzenia spółki o zgodzie na sprzedaż nieruchomości. Zobaczyłem, że jest także uchwała o moim odwołaniu. Nawet faksu nie dostałem - opowiada Gajewski. Jego następcą został Leonard Sikora.

Janusz Kędracki
źródło: Gazeta Wyborcza


https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=85