Konflikt w Szpitalu Powiatowym w Busku Zdroju
2002-09-10 23:51:38

Dyrektor szpitala w Busku zawiesił w czynnościach lekarza, na którego dyżurze zmarł pacjent. - Dyrektor się pospieszył - przyznaje starosta buski.

W Szpitalu Powiatowym w Busku, cztery dni po poważnej operacji serca, zmarł pacjent. Następnego dnia - 5 września - dyrektor szpitala Ryszard Skrzypek zawiesił w czynnościach pełniącego wtedy dyżur chirurga Grzegorza Kubalę.

- Jeżeli popełniłbym jakikolwiek błąd merytoryczny, to bym się z niego tłumaczył. Ale pan dyrektor, bez jednego zdania, zamknął mi drzwi przed nosem i zostałem odsunięty od obowiązków. Dyrektor, nie słuchając ani mnie, ani świadków, wydał na mnie wyrok - mówi rozgoryczony chirurg.

Dlaczego dyrektorowi tak się spieszyło? Dr Kubala był wśród tych lekarzy, którzy przez rok pomagali innym pracownikom szpitala sporządzać pozwy do sądu, domagające się wypłaty należnej podwyżki. Dyrektor Skrzypek ostro sprzeciwiał się tej akcji, argumentując, że wypłata podwyżek pogrąży finanse szpitala.

Starosta buski Jerzy Kolarz broni zdolności menedżerskich dyrektora, który w ciągu roku stratę 2,7 mln zł przemienił na 1,1 mln zł zysku. Przyznaje jednak, że dyrektor źle postąpił w stosunku do chirurga. - Byłem dzisiaj rano na spotkaniu z ordynatorami i lekarzami. Uważam, że dyrektor się pospieszył. Nie powinien zawieszać lekarza, bo nie znamy przyczyn zgonu. Pacjent był po operacji serca. Kardiologicznie na pewno był przebadany w sposób znakomity. Potrzeba trochę spokoju, pan dyrektor zbyt impulsywnie zareagował - mówi starosta.

Czy dyrektor powinien ponieść konsekwencje? - Każdy może się pomylić - uważa starosta, ale zastrzega, że musi się jeszcze dokładnie zapoznać ze sprawą. Na dzisiaj zwołany jest Zarząd Starostwa, na który wezwani zostali dyrektor Skrzypek i jego zastępca ds. medycznych.

Pewne jest, że poczynania dyrektora Skrzypka skonfliktowały personel medyczny. W tym roku odszedł najpierw radiolog, a na kilka dni przed zawieszeniem Kubali dwóch chirurgów zasiliło personel konkurencyjnego szpitala w Pińczowie. - Wszyscy jesteśmy poruszeni tym, co się stało. Tak lekarza traktować nie wolno. Musieliśmy odejść dlatego, że mamy takiego dyrektora - mówi jeden z chirurgów, który odszedł do Pińczowa.

Sprawę śmierci pacjenta bada prokuratura na wniosek rodziny zmarłego. - Jest już po sekcji zwłok, ale jakiś miesiąc, półtora musimy czekać na wyniki badań histopatologicznych - mówi prokurator rejonowy w Busku Augustyn Pindziak.

Z dyrektorem Skrzypkiem nie udało nam się wczoraj skontaktować. Jego zastępca Paweł Krekora zapewnił tylko, że dyrekcja robi wszystko, aby jak najlepiej kierować szpitalem.

Ziemowit Nowak
źródło: Gazeta Wyborcza


https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=84