Wystawa z takim właśnie przesłaniem została otwarta 20 grudnia br. w sali konferencyjnej Urzędu Gminy w Solcu-Zdroju. Można ją oglądać codziennie w godz. 8-15.
Wszystko, co kiedyś wisiało na ścianach naszych domów. I święte obrazy (takie jeszcze sprzed wojny ), i pejzaże , i kilimy i makatki ( również takie kuchenne ). Jest zegar ścienny (a jakże, bijący co godzinę ), lustra prawdę pokazujące i pasyjka na starym obrusie. Wszystkie eksponaty pochodzą z domów mieszkańców naszej gminy. Część do dziś zdobi ściany, a część trzeba było ze strychów pościągać i z pajęczyny omieść. Ale właśnie te najdumniej się prezentują. O losach każdego eksponatu bujną opowieść snuła pomysłodawczyni i główna sprawczyni tej wystawy – Renata Szybowska. Sama zresztą osobiście część z nich z różnych kątów wyciągała ( w tym ze strychu soleckiego kościoła).


Aby zachować klimat i nastrój czasu również bożonarodzeniowa choinka w ten przedświąteczny wieczór otwarcia, ubierana była przez dzieci szkolne we własnoręcznie przez nich wykonane ozdoby. Zawisły na niej łańcuchy, koszyczki ( niektóre z cukierkami), gwiazdki , jeżyki, słomkowe cuda i nawet starodawny pająk. Było też przedstawienie jasełkowe, a domowe ciasta przygotowały ''Piaskowe Babki''.



I tylko mirtu nie było. Mimo szczerych chęci i usilnych starań nie udało się go odnaleźć w żadnym domu. Może wystawa sprawi, że te stare (czasami trochę kiczowate) obrazki nie znikną z naszych domów i naszej tożsamości niczym ten mirt.
(mpm)