Piłkarze Naprzodu Jędrzejów w trzecioligowym meczu pewnie wygrali z Nidą Pińczów 4:0. O wyniku przesądził duet napastników Hubert Drej - Grzegorz Starościak. Ten pierwszy strzelił trzy gole, drugi jednego.
Goście mieli zastrzeżenia do pracy arbitra, ale trzeba przyznać, że w Jędrzejowie zagrali słabo i mieli niewiele do powiedzenia w tym pojedynku.
DREJ ZACZĄŁ I SKOŃCZYŁ
Naprzód miał w składzie dobrze dysponowany duet napastników. Pierwszą bramkę zdobył głową Hubert Drej po dośrodkowaniu Mateusza Kubickiego - było to w 15 minucie. Drej podwyższył w 22 minucie na 2:0, skutecznie egzekwując rzut karny podyktowany po faulu na Karolu Gajdzie. Trzeci gol padł po indywidualnej akcji Grzegorza Starościaka - wyszedł sam na sam, "położył” bramkarza i umieścił piłkę w bramce. A wynik spotkania ustalił po podaniu Kubickiego Hubert Drej - uderzył prawą nogą po długim rogu i za chwilę odbierał gratulacje od kolegów za uzyskanego hat tricka.
Nida też miała dobrą okazje do strzelenia gola. Po faulu na Robercie Chlewickim arbiter podyktował rzut karny - wykonujący go Łukasz Mika nie trafił jednak w bramkę. - Moim zdaniem w tej sytuacji sędzia powinien też pokazać żółtą kartkę Puchrowiczowi. Piłkarz ten miał już jedną kartkę, więc dostałby czerwoną i gralibyśmy z przewagą jednego zawodnika. Karny dla gospodarzy moim zdaniem też był kontrowersyjny - mówił Henryk Boniszewski, kierownik drużyny Nidy. Przyznał jednak, że jego zespół zagrał najsłabszy mecz w tym sezonie.
dor
Źródło: 