Szanowni Mieszkańcy Gminy Nowy Korczyn
2010-10-15 12:37:41


 Wiktor Kwas – Wójt Gminy Nowy Korczyn

Szanowni Mieszkańcy Gminy Nowy Korczyn

Czuję się w obowiązku wyjaśnienia nabrzmiałych w ostatnim czasie
problemów i niedomówień wokół szacowania szkód popowodziowych i wypłaty
należnych zasiłków celowych na remont lub odbudowę budynku mieszkalnego
lub lokalu mieszkalnego, który uległ zniszczeniu w związku z powodzią z
maja i czerwca 2010 r.




   Bezpośrednio po opadnięciu wody 24 maja br. w oparciu o zarządzenie Wojewody Świętokrzyskiego z kwietnia 2009 r. powołałem komisję do oszacowania strat w gospodarstwach rolnych na terenie naszej Gminy. Komisja sporządzać miała protokoły z przeprowadzonych wizji lokalnych z uwzględnieniem areału i stopnia zniszczenia poszczególnych gatunków upraw. Na przewodniczącego Komisji powołałem wieloletniego pracownika Urzędu Gminy, do zadań którego należało m.in. przewodniczenie pracy jednego  z zespołów, nadzór nad prawidłowością i rzetelnością prac wszystkich wchodzących w skład komisji zespołów oraz przesłanie w wyznaczonym terminie zbiorczego protokołu do Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego (dalej zwanego ŚUW ) w Kielcach.
   Wojewoda Świętokrzyski w czerwcu br. zarządzeniem nr 56/2010, przekazanym na naradzie w dniu 6 czerwca, rozszerzył zakres uprawnień komisji gminnej o szacowanie strat w gospodarstwach domowych. Ponieważ wypłata zasiłków celowych odbywać się miała na wniosek poszkodowanych, a brak było informacji o składaniu takich wniosków do Urzędu Gminy, nie poszerzyłem zakresu uprawnień powołanej w maju komisji o szacowanie strat w budynkach. Komisję do szacowania szkód w gospodarstwach domowych powołałem dopiero zarządzeniem z dnia 10 sierpnia 2010 r. Wówczas wyszło na jaw, że komisja powołana przeze mnie w maju br. samowolnie i bezprawnie dokonywała szacowania szkód w budynkach. Zażądałem okazania protokołów z tych szacunków i materiał, z którym się zapoznałem zaszokował mnie. Protokoły i szacunki w znacznej części sporządzone były z naruszeniem prawa i elementarnych zasad sporządzania dokumentów. Dokumenty, na podstawie których zawnioskowano wypłatę łącznie 3.147.225 zł. były w znacznej ilości przypadków wielokrotnie przerabiane, poprawiane z zamazaniem korektorem poprawianych wielkości, bez podpisu osób dokonujących poprawki oraz jak zostało ujawnione w trakcie przeprowadzonego przez mnie postępowania wyjaśniającego podpisy członków komisji były w wielu przypadkach sfałszowane. Potwierdzają to złożone na piśmie wyjaśnienia osób, które dokonywały fałszowania podpisów na polecenie przewodniczącego Komisji. Dokonywano także zmian w protokołach poprzednio podpisanych bez wiedzy członków tychże zespołów itp. Posiadam ponadto oświadczenia osób, które figurują w składzie komisji rzekomo dokonujących szacunków, podczas gdy osoby te nie uczestniczyły osobiście przy szacowaniu szkód w danych budynkach i jednoznacznie oświadczyły, że podpisy figurujące na dokumentach nie są złożone przez nich, lub też że na polecenie przewodniczącego komisji podpisywały za inne osoby dopuszczając się fałszowania dokumentów.
   W oparciu o tak fatalnie i z naruszeniem prawa sporządzoną dokumentację Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej bezkrytycznie wydawał decyzje administracyjne przyznające pomoc znacznej wartości. Potwierdziła to kontrola przeprowadzona przez powołaną przeze mnie komisję. Stwierdzona przeze mnie nierzetelność spowodowała gwałtowne wyhamowanie tempa szacowania strat i wypłat zasiłków celowych. Ujawnione w trakcie wyrywkowej kontroli nieprawidłowości spowodowały zawieszenie przeze mnie wydawania decyzji i dokonywania wypłat, celem uzyskania czasu na przerwanie tych nieprawnych działań i umożliwienie sporządzenia prawidłowej dokumentacji, zgodnej ze stanem faktycznym i prawem. Powołałem komisję, która dokonała weryfikacji wszystkich wniosków, co do których nie zakończono jeszcze postępowania. Okazało się, że ze 182 kompletów przebadanej dokumentacji zaledwie 15, tj. ok. 8% nie wzbudziło zastrzeżeń i wątpliwości członków weryfikującej komisji – były one kompletne, nie przerabiano zapisów i podpisy były oryginalne. Spowodowało to konieczność powołania nowej komisji celem dokonania ponownych wizji lokalnych i rzetelnego wyszacowania strat. W jej skład weszły trzy niezależne zespoły. Miały one zweryfikować zakres i wartość szkód zgłoszonych przed 14 lipca br., gdyż według stanowiska Wojewody na dzień 07.10.2010 r. tylko te szkody mają być objęte wypłatami zasiłków celowych.
Ponieważ stoję na stanowisku, że powinny być wypłacane zasiłki celowe dla wszystkich, którzy ucierpieli w wyniku podtopień, wystąpiłem z wnioskiem do Wojewody jak i do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych  i Administracji o wyrażanie na to zgody. Niestety pomimo, że przedstawiciel Ministerstwa wyraził w rozmowie ze mną opinię, że Ministerstwo nie postawiło sztywnej granicy terminu składania wniosków, to do chwili obecnej brak jest potwierdzenia takiego stanowiska na piśmie. Wojewoda z kolei powołując się jakoby na stanowisko Ministerstwa ograniczył pomoc do wniosków, które złożone były w ciągu 60 dni od ogłoszenia klęski żywiołowej (14 maja br.), nie bacząc na to, że w roku bieżącym powódź wystąpiła również w czerwcu, a w niej ucierpiało sporo osób, których powódź z maja oszczędziła. Ponadto nie wszystkie szkody ujawniły się w dniach „wielkiej wody”. Na skutek budowy geologicznej gruntów, na których zlokalizowane są miejscowości, część szkód ujawniła się ze znacznym opóźnieniem. Opinię Świętokrzyskiego Zarządu Melioracji potwierdzającą ten stan rzeczy załączyłem do swego pisma skierowanego do Wojewody. W wystąpieniu do Ministerstwa zwróciłem uwagę, że trudno odmówić pomocy osobom, u których podtopienia spowodowane kolejnymi powodziami są bezsporne, a odmowa udzielenia pomocy miałaby być spowodowana jedynie faktem kwestionowania terminu dokonania zgłoszeń przez ludzi, dla których najważniejsze nie były terminy, a walka z wodą oraz o minimalizację strat.
Przecież dopiero, gdy emocje nieco opadły, udało się sytuację życiową unormować, ustąpił najcięższy stres, mieszkańcy zwrócili się o pomoc, a my związani otrzymywaną korespondencją zmuszeni jesteśmy im odmawiać prawa do uzyskania pomocy, która wypłacana jest sąsiadom znajdującym się w podobnej lub porównywalnej sytuacji tylko z tego względu, że złożyli oni podania kilka dni wcześniej. Istotna część opóźnień wynikła z przestrzegania przez poszkodowanych apelu skierowanego do nich przez strażaków, aby nie spieszyć się z wypompowywaniem wody z pomieszczeń, żeby przez pośpiech nie zwiększyć rozmiarów strat (np. poprzez spękanie murów nośnych, popękanie posadzek i in.). Niektóre pomieszczenia woda opuściła dopiero niedawno, gdyż rekordowo wysoki poziom wód gruntowych powodował niemożność skutecznego ich usunięcia, co z kolei uniemożliwiało określenie skali faktycznie poniesionych szkód. Oczekując na odpowiedź Wojewody upoważniłem zespoły do spraw weryfikowania wyszacowanych szkód zgłoszonych przed dniem 14 lipca do dokonania szacunków również w odniesieniu do osób, które zgłoszenia dokonały już po tym terminie. W ten sposób jesteśmy przygotowani do szybkiego uruchomienia pomocy bezpośrednio po uzyskaniu stanowiska Ministerstwa, bądź Wojewody upoważniającego nas do jej udzielenia z zagwarantowaniem na ten cel środków. Niestety działania te pochłonęły sporo czasu, co wzbudzało uzasadnione podenerwowanie osób ubiegających się o pomoc.
        W myśl zasady „jedna bieda nie dokuczy” pojawiły się problemy z niewłaściwym funkcjonowaniem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w tej trudnej sytuacji. Ogrom prac, których załatwianie próbowałem przyśpieszyć został skutecznie sparaliżowany przez chorobę kierownika, który nie dopełnił swych obowiązków nie wyznaczając zastępstwa oraz nie zawnioskował do wójta o udzielenie pełnomocnictwa innym pracownikom Ośrodka do wystawiania decyzji administracyjnych w zakresie pomocy. Przepisy stanowią, że bez takiego wniosku wójt nie ma możliwości wystawić upoważnienia pracownikom Ośrodka Pomocy Społecznej. Aby rozwiązać tą trudną sytuację powołałem na zastępstwo w czasie jego nieobecności inną osobę na stanowisko kierownika i upoważniłem ją oraz, na jej wniosek, trzy inne osoby do wystawiania decyzji administracyjnych. Dopiero te kroki pozwoliły – choć ze znacznym opóźnieniem – przyśpieszyć odrabianie zaległości.
Osobny rozdział stanowi próba ukarania przeze mnie głównego sprawcy nieprawidłowości w pracach pierwszej powołanej komisji – jej przewodniczącego, który jest członkiem Zarządu Powiatu i radnym Rady Powiatu. W związku z ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych, uprawdopodobnionym popełnieniem przestępstwa skierowałem zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Busku Zdroju, a do Rady Powiatu złożyłem wniosek o wyrażenie zgody na rozwiązanie z radnym umowy o pracę. Poza innymi zarzutami, najistotniejszy polega na samodzielnym, czysto uznaniowym, bezpodstawnym szacowaniu szkód i przerabianiu protokołów po ich komisyjnym sporządzeniu – zmieniano wartości według własnego uznania, bez uzasadnienia i uzgodnienia z osobami, które figurowały na protokołach jako współautorzy szacowania. Nakłaniał również innych pracowników oraz stażystów przydzielonych do prac pomocniczych  – jak wynika ze złożonych oświadczeń – do fałszowania podpisów na protokołach.
   Pismem z dnia 06.09. złożyłem do Prokuratury Rejonowej w Busku-Zdroju zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 231 § 1 i art. 271 § 1 kodeksu karnego i wniosłem o wszczęcie postępowania przygotowawczego. Mając na względzie ciężar gatunkowy popełnionych nieprawidłowości w pracy zatrudnionego w Urzędzie Gminy Radnego czułem się w obowiązku bezzwłocznie rozwiązać z nim stosunek pracy. Natychmiastowe odsunięcie go od pracy w Urzędzie Gminy spowodowane było m.in. koniecznością zabezpieczenia dokumentów przed dostępem do nich sprawcy stwierdzonych i udowodnionych – na poziomie zakładu pracy – nieprawidłowości noszących znamiona przestępstwa oraz uchronieniem przed próbami mataczenia. Ustawodawca nakłada na pracodawcę radnego Rady Powiatu obowiązek uzyskania zgody Rady na rozwiązanie stosunku pracy, chroniąc wyraźnie zwolnień mających związek z wykonywaniem przez radnego mandatu. Trudno sobie nawet wyobrazić, aby ustawowa ochrona miała dotyczyć radnego, co do którego zachodzą uprawdopodobnione podejrzenia popełnienia czynu przestępczego. Rada Powiatu najprawdopodobniej ma świadomość, że przy szacowaniu strat popowodziowych nastąpiło złamanie prawo, o czym może świadczyć fakt złożenia przez nią doniesienia do prokuratury celem zbadania i podjęcia stosownych czynności. Pomimo tego odpowiedź na mój wniosek, wyrażona uchwałą Rady Powiatu, brzmiała: NIE.
   Zupełnie bezpodstawny i wręcz obraźliwy w obliczu przedstawionych powyżej okoliczności jest postawiony w odpowiedzi Przewodniczącej Rady Powiatu zarzut szykanowania przeze mnie Radnego. Kierując się tą logiką mógłbym zarzucić Radzie, że odmawiając wyrażenia zgody na rozwiązanie umowy o pracę z kolegą radnym kieruje się Ona kolesiostwem, czy też lojalnością wobec kolegi partyjnego. Nie czynię jednak tego, gdyż nie śmiem nawet tak myśleć. Oświadczam, że zarzut rzekomego szykanowania radnego przez mnie jest całkowicie bezpodstawny. Obawiam się jednak, że fakt zbliżających się wyborów nie pozostawał bez wpływu na zajęte przez Radę stanowisko. Jakież było me zdziwienie, gdy okazało się, że Rada nie wyraziła zgody na ukaranie winnego, kierując jednocześnie do prokuratury zawiadomienie o możliwości dokonania przestępstwa. Moim zdaniem to wyjątkowy brak logiki i konsekwencji.
   Podkreślam, że podejmując zamiar rozwiązania umowy o pracę kierowałem się chłodną, logiczną analizą nieprawidłowości stwierdzonych w dokumentach pracy komisji szacującej szkody popowodziowe mieszkańców Gminy, w której to Gminie sprawuję funkcję wójta (traktuję ją jako zaszczytną misję), a następnie przeanalizowanych w trakcie wykonywania osobiście czynności kontrolnych. Uświadamiając sobie wagę stwierdzonych nieprawidłowości i ich przestępczy charakter czułem i nadal czuję się w obowiązku wyciągnąć konsekwencje służbowe względem winnych. Do mych podstawowych obowiązków należy stanie na straży praworządności oraz prawidłowego wydatkowania publicznych pieniędzy.
   Wśród sprawdzonej i zakwestionowanej przeze mnie dokumentacji znalazły się takie na przykład przypadki: jednemu z obywateli Gminy, który nawiasem mówiąc zamierza starować w najbliższych wyborach na stanowisko wójta, komisja dokonała szacunków kilkakrotnie dokonując zmian w protokole. Pierwotnie zaznaczyła ona brak szkód, następnie zamazano w sposób uniemożliwiający odczytanie poprzednich zapisów i nadpisano różnymi rękoma i długopisami na już dokonanych zapisach – ostatecznie „wyceniając” szkody na 20.000 zł. Kiedy powołana przeze mnie w sierpniu komisja udała się do obejścia tegoż pana celem weryfikacji bezprawnie dokonanej oceny, nie została ona wpuszczona na teren posesji i uniemożliwiono dokonania oględzin, obmiaru, a w ostatecznym wyniku możliwości rzetelnego szacunku strat. Skutek był jednak taki, że choć pierwotnie ten zacny obywatel przyjął szacunek w wysokości 20.000 zł., co potwierdził własnoręcznym podpisem, a następnie zaliczkowo pobrał najpierw 5.000 zł, a następnie 10.000 zł., to pod presją świadomości weryfikacji prac pierwszej komisji dokonującej szacowania, dobrowolnie oddał znaczną kwotę pobranych wcześniej pieniędzy i zadowolił się zaledwie 1/3 kwoty zaproponowanej bez zastrzeżeń z jego strony przez tą komisję.
   Drugi ciekawy przypadek to wyszacowanie pierwotnie szkód w budynkach na 25.000 zł., a stodoły na 17.000 zł. Następnie bez anulowania pierwszego protokołu trzy dni później przeszacowano i uśredniono (najprawdopodobniej z uwagi na fakt zastosowania uproszczonych procedur wyłącznie dla szkód do 20.000 zł.) szkody dla domu i stodoły równo po 20.000 zł.
   Kolejny ciekawy przypadek, to wyszacowanie przez komisję pod przewodnictwem radnego strat u jego bratowej na 3.000 zł, a następnie innym długopisem, inną ręką (z charakteru pisma wynika, że najprawdopodobniej była to ręka radnego) ordynarnie przerobiono trójkę na piątkę i szkoda urosła do 5.000 zł.
   Przypadki stwierdzonych nieprawości i nieprawidłowości można by mnożyć. Dziwi mnie niedocenienie przez Radę Powiatu wagi dokonanych przewinień nie tylko pracowniczych, ale i karnych przez pracownika Urzędu Gminy, pełniącego obowiązki radnego i członka Zarządu Powiatu. Do Rady Powiatu wystąpiliśmy z wnioskiem o ponowne zbadanie postawionych zarzutów i wyrażenie zgody na rozwiązanie umowy o pracę z Radnym winnym ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych. Jeśli Rada miała wątpliwości, to może należało się z nami skontaktować celem uzyskania dodatkowych informacji, umożliwienia nam okazania kolejnych dokumentów, których ze zrozumiałych względów nie chciałem lub nie mogłem upubliczniać.
   Nieprawdziwe jest stwierdzenie starosty w „Tygodniku Ponidzia” Nr 40/794 z 05.10.2010 r., że brak jest oświadczeń innych członków komisji stwierdzających, że zmiany, ewentualnie podpisy członków komisji nanoszone były z polecenia radnego Krzysztofa W. lub fałszowane przez niego osobiście. Ja posiadam jednoznaczne oświadczenia, że fałszowanie podpisów, jak i szacowanie szkód bez zapoznania się na miejscu z ich rzeczywistym rozmiarem, późniejsze dopisywanie i przerabianie dokonanych uprzednio komisyjnie zapisów już po podpisaniu i bez wiedzy osób w tym uczestniczących odbywało się na wyraźnie polecenie radnego Krzysztofa W.

        Nie mogę zgodzić się ze zarzutami, formułowanymi m.in. w prasie przez Starostę buskiego oraz przedstawicieli Urzędu Wojewódzkiego.


-    Nieprawdą jest, że to ja ponoszę pełną osobistą odpowiedzialność za zaistniałe nieprawidłowości w zakresie szacowania i wypłacania pomocy powodzianom oraz rzekomo za moją sprawą powstały niepokoje społeczne w Gminie Nowy Korczyn – opóźnienia spowodował nierzetelny przewodniczący komisji i niektórzy jej członkowie (to tak jakby konstruktora samochodu oskarżyć o spowodowanie wypadku przez nieostrożnego lub pijanego kierowcę). Nawiasem mówiąc główny sprawca zamieszania i opóźnień to partyjny kolega starosty, co być może z uwagi na zbliżające się wybory samorządowe nie pozostaje bez wpływu na formułowane oceny i sugerowanie mej osoby jako sprawcy wszelkich nieprawidłowości związanych z wypłatami zasiłków dla poszkodowanych,
-    Nieprawdą jest, że to ja, poprzez fakt stwierdzenia nieprawidłowości, przerwania ich i podjęcia działań zmierzających do ich zweryfikowania celem prawidłowego dysponowania środkami przeznaczonymi przez Rząd RP na pomoc osobom poszkodowanym w wyniku powodzi, zawiniłem powstanie opóźnienia – czy lepiej było udać, że nie widzę nieprawidłowości i łamania prawa??? Stanowisko Wojewody też może być spowodowane przedwyborczą gorączką, bo jak docierają do mnie informacje Pani Wojewoda osobiście zaangażowała się w pozyskiwanie na terenie naszej Gminy kandydatów na radnych oraz na urząd wójta,
-    Nieprawdą jest, że w lipcu i sierpniu o pomoc ze strony ŚUW nie występowałem, gdyż tempo prac powołanej przeze mnie komisji do czasu stwierdzenia nieprawidłowości pozwalało sądzić, że terminy nie są zagrożone, a gdy w pierwszych dniach września zwróciłem się do ŚUW o pomoc, to uzyskałem niestety odpowiedź odmowną,
-    Nieprawdą jest, że to urzędnicy Wojewody wykryli (w domyśle jako pierwsi) nieprawidłowości, gdyż to ja jako pierwszy stwierdziłem je osobiście i podjąłem stosowne działania. Urzędnicy ŚUW zjawili się w Urzędzie Gminy celem sprawdzenia przebiegu wypłat świadczeń dla powodzian i przedstawiłem Im swe ustalenia. Zgodzili się Oni z moimi zastrzeżeniami, utwierdzając mnie w przekonaniu, że wstrzymanie przeze mnie wypłat było uzasadnione. Zwłaszcza, że u podstaw tej decyzji legła troska  o właściwe wydatkowanie środków publicznych.  

    W chwili obecnej najważniejsze jest dla mnie umożliwienie wszystkim osobom poszkodowanych przez powodzie skorzystania z należnej pomocy, bez stawiania sztywnych barier biurokratycznych, np. w postaci sztywnego i zawężonego traktowania terminu 60 dni od daty wystąpienia  klęski żywiołowej na składanie zgłoszeń i wniosków o pomoc. Z taką prośbą zwróciłem się do Wojewody Świętokrzyskiego i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji i oczekuję na przychylną odpowiedź. Wniosek mój wydaje się tym bardziej zasadny, że Minister Rolnictwa i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji twierdził, iż pomoc winien otrzymać każdy pokrzywdzony, bez określania barier terminowych. Przyjęcie daty ogłoszenia stanu klęski jako daty wystąpienia szkody jest moim zdaniem niewłaściwe i w znacznym stopniu zawęża grono osób, które mogą skorzystać  z należnych im świadczeń i z tej racji wywołuje niepokój społeczny.  
   Obecnie poprosiliśmy o pomoc w kompletowaniu dokumentacji pracowników ościennych ośrodków pomocy społecznej i za okazaną pomoc niniejszym serdecznie dziękuję, wsparliśmy Ośrodek również pomocą pracowników Urzędu.
   Za wszelkie niedogodności oraz opóźnienia spowodowane nieprawidłową pracą nierzetelnych, jak się okazało pracowników, serdecznie Mieszkańców przepraszam. Mam nadzieję, że po zapoznaniu się w powyższymi wyjaśnieniami oraz motywami podejmowanych działań, okażecie zrozumienie. Bezpośrednio po zakończeniu wydawania decyzji o przyznaniu zasiłków celowych dla osób poszkodowanych w wyniku powodzi upublicznione zostaną listy z nazwiskami  i wysokością udzielonej pomocy. Opublikowane one zostaną na stronie internetowej Nowego Korczyna, a także wywieszone będą na tablicach ogłoszeń w poszczególnych sołectwach. Ponadto przekazane one zostaną wszystkim sołtysom oraz radnym.                                         




https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=7690