Uroczyście w asyście delegacji i pocztów sztandarowych sąsiednich jednostek Ochotnicza Straż Pożarna w Galowie odebrała ufundowany przez grupę sponsorów sztandar. Powstała w roku 1964 jednostka miała już swój sztandar ale w dosyć sensacyjnych okolicznościach zniknął bezpowrotnie.
Historia jego zniknięcia może stać się kanwą dobrego serialu kryminalnego, gdyż mimo kilkuletnich działań prawnych o jego odzyskanie i nawet wyroku sądowego, nie udał się doprowadzić sprawy do szczęśliwego końca chociaż sprawca był znany i osiągalny a mimo to podejmowane starania nie przyniosły efektu.
Dwanaście lat temu został on oddany osobie zajmującej się produkcją sztandarów do kosmetycznej przeróbki. Strażacy ustalili zakres prac, zawieźli do zakładu i czekali na sygnał kiedy mają go odebrać. Czekali, czekali i nieco zdenerwowani przedłużającym się okresem milczenia wykonawcy zaczęli dzwonić najpierw prosząc a potem żądając zwrotu. Kiedy nie skutkowały rozmowy telefoniczne, pojechali osobiście i … okazało się, że ich sztandar zniknął, po prostu fizycznie „wyparował”. Kobieta, która zajmowała się poprawką potraktowała ich obcesowo wyrzucając bezczelnie za drzwi.
Rozpoczęli więc działania prawne mające na celu zmuszenie osoby, która podjęła się zadania przerobienia – nawiasem mówiąc małego fragmentu sztandaru, dołożenia korony na głowie orła – do oddania własności jednostki z Galowa w jakimkolwiek stanie by on nie był. Okazało się jednak, że sztandaru nie ma i nie wiadomo gdzie się znajduje. Toczona walka z tą osobą trwała kilka lat i … nie przyniosła rezultatu, sztandar zniknął i ślad po nim zaginął.
Batalię o jego odzyskanie toczył ówczesny prezes jednostki Julian
Koruba, który nie mogąc poradzić sobie sam z zaistniałą sytuacją dwa
lata temu zwrócił się o pomoc do szefa biura poselskiego
eurodeputowanego Czesława Siekierskiego w Busku-Zdroju byłego dyrektora
BSCK Jerzego Cygana. Ten po wysłuchaniu całej tej nieprawdopodobnej
historii włączył się w całą sprawę. Był u tej osoby, rozmawiał,
otrzymał zapewnienie o szybkim wykonaniu zadania i … po kilkakrotnym
przypominaniu się o ustaleniach został podobnie jak druhowie z Galowa
wyrzucony za drzwi z oświadczeniem tej pani, że sztandaru nie odda i
już !!
Kiedy jednostka traci sztandar to i sama powoli zaczyna
„iść w rozsypkę” co niestety zaczęło sprawdzać się w Galowie. Tu
uratowała sytuację rozmowa Jerzego Cygana i Juliana Koruby z Czesławem
Siekierskim, Adamem Jarubasem i Jerzym Kolarzem w wyniku której zapadła
decyzja o przeznaczeniu przez każdego z nich pieniędzy na wykonanie
nowego sztandaru i przekazaniu go jednostce. Jak ustalono tak i
wykonano.
Jerzy Cygan wyznaczony do realizacji tego zadania zwrócił się z prośbą do przedsiębiorcy, radnego sejmiku wojewódzkiego Krzysztofa Dziekana, przedsiębiorcy Mieczysława Sasa, prezesa buskiego PSS Społem Waldemara Sikory i wiceprezesa Stowarzyszenia Gospodarna Gmina Krzysztofa Kryczki o finansowe wsparcie zakupu i tym sposobem w niedzielę 3 października br. strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Galowie otrzymali z rąk fundatorów nowy w miejsce utraconego sztandar. Przytoczona historia wydaje się być nieprawdopodobna ale jest prawdziwa i
dla coraz prężniejszej jednostki OSP Galów zakończona happy endem.
Wracającą do dawnej świetności OSP kierują obecnie prezes dh Tadeusz Mrożek, naczelnik Jan Gręda, liczy 40 członków w tym MDP chłopców, która jako druga w powiecie buskim podjęła się rywalizowania w nowej, europejskiej formule CTiF będąc już groźnym przeciwnikiem dla utytułowanej MDP OSP Nowy Korczyn. Drużynę tą prowadzi i przygotowuje do zawodów dh Paweł Banasik, któremu w czasie uroczystości przekazania sztandaru jego podkomendni, młodzi adepci strażactwa publicznie kwiatami podziękowali za jego wysiłek. Z satysfakcją i lekkim wzruszeniem uczestniczył w tym wydarzeniu, dziś honorowy prezes OSP Galów dh Julian Koruba, dziękując darczyńcom za uratowanie honoru i godności jednostki.
fotoreportaż 
/Robert Gwóźdź/