Już po raz piąty z rzędu wierni z parafii w Czarnocinie szli z pielgrzymką do Wiślicy 2010-09-16 12:55:08
Czarnocińskie pielgrzymowanie ma coraz więcej zwolenników. Do Wiślicy maszerują starsi i młodsi, celebryci i skromni parafianie.
Warto przypomnieć, że wrześniowy marsz wiernych do Wiślicy odrodził się po trwającej pół wieku przerwie. To zasługa proboszcza czarnocińskiej parafii Mariana Głowackiego, który w 2006 roku wskrzesił tę piękną tradycję. Legendą pielgrzymki jest Zdzisława Lopart, emerytowana bibliotekarka z Czarnocina. Popularna „pani Dzidzia”, mimo iż porusza się przy pomocy kuli, także w tym roku kroczyła dzielnie w pierwszym szeregu pątników.
Marszowy rytm nadawała młodzież. Zwłaszcza uczniowie Gimnazjum imienia Armii Krajowej w Cieszkowach, nad którymi pieczę sprawowali pedagodzy. Dyrektor Robert Lalewicz i Jarosław Łyko z pasją śpiewali i grali na gitarach, a Krzysztof Nurkowski - jako jedyny - pokonał całą trasę... na rowerze.
DESZCZ ZA GRZECHY
Seniorem tegorocznej pielgrzymki był Jan Zachara. 87-letni rolnik z Koryta maszerował dziarsko, budząc podziw młodych świetną kondycją fizyczną. Tradycyjnie podczas wędrówki odbywały się wykłady i prelekcje „w drodze”.
Wrzesień mamy w tym roku chłodny i deszczowy, zatem pogoda nie rozpieszczała pątników. Na szczęście nie było takiej ulewy, jak przed czterema laty, co... zmartwiło wójta Marka Pikulskiego. - Deszcz jest potrzebny. Najlepiej zmyje wszystkie grzechy - żartuje włodarz Czarnocina.
KRÓLEWSKI ODPUST
Po blisko 20-kilometrowym marszu pielgrzymi dotarli do Wiślicy. Modlili się podczas uroczystej mszy świętej w bazylice mniejszej, gdzie znajduje się cudowny obraz Madonny Łokietkowej. Wzięli też udział w najsłynniejszym odpuście na Ponidziu. Kiedyś przyjeżdżała na niego sama królowa Jadwiga! źródło:
|
|
|