Pięcioro nastolatków zginęło w wypadku koło Buska
2002-08-27 11:39:23

Do tragedii doszło około godz. 3.30 pomiędzy miejscowościami Elżbiecin i Kotki w powiecie buskim. - Osobowy citroën BX z dwulitrowym silnikiem, jadąc prawdopodobnie z nadmierną prędkością, uderzył najpierw w jedno, potem w drugie drzewo - mówi Artur Niedbała z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. Autem jechały cztery dziewczyny i chłopak, wszyscy w wieku 17-19 lat.

Uderzenie było tak silne, że jedna z dziewczyn, siedząca prawdopodobnie obok kierowcy, wypadła przez przednią szybę. Zginęła na miejscu. Jej zmasakrowane ciało znaleziono obok wraku samochodu. Pozostałe osoby zginęły w płonącym aucie. Policja przypuszcza, że kiedy samochód uderzył w drzewo nastąpił wybuch paliwa. Chłopak i dwie siostry byli mieszkańcami powiatu buskiego. Dwie pozostałe ofiary, także siostry, pochodziły ze Słubic (województwo lubuskie). Auto miało lubuską rejestrację. Siostry jechały w rodzinne strony swojej matki.

Wyjaśnieniem przyczyn wypadku zajmie się prokuratura. - Ciężko będzie nam zbadać stan techniczny samochodu, ponieważ nie zostało z niego praktycznie nic - mówi Augustyn Pindziak, szef Prokuratury Rejonowej w Busku Zdroju. Podkreśla, że w swojej kilkunastoletniej praktyce nie spotkał się z podobnym zdarzeniem. - Tylu zwęglonych ciał w wyniku wypadku drogowego jeszcze nie widziałem. To ogromna tragedia i rozpacz, zwłaszcza że ofiary to ludzie tak młodzi. Dwie siostry z okolic Buska to jedyne dzieci w tej rodzinie. Dramat - przyznaje prokurator. Dodaje, że zwłoki są tak zwęglone, że w dwóch przypadkach może być problem z ustaleniem tożsamości bez szczegółowych ekspertyz.

Jak mogło dojść do wypadku? - Wstępnie możemy założyć, że przyczyną była nadmierna prędkość. Są ślady, które wskazują, że kierowca jechał zdecydowanie zbyt szybko - mówi prokurator. O dużej prędkości jazdy i sile uderzenia świadczy - według niego - także ułożenie ciał ofiar w samochodzie, kierowca został przemieszczony na miejsce pasażera, jeden z pasażerów na miejsce kierowcy.

O tym, że auto jechało za szybko, przekonana jest także komisarz Anna Zielińska-Brudek z wydziału ruchu drogowego KWP w Kielcach. - Uderzenie musiało być potężne, skoro z samochodu wyleciał silnik, urwane jest zawieszenie - wyjaśnia.

Według policji i prokuratury kierowcą był najprawdopodobniej 17-letni chłopak. Nie miał prawa jazdy.

Miejsce, w którym doszło do wypadku, nie należy do niebezpiecznych. - To boczna droga, długi prosty odcinek. Ale jeden z okolicznych mieszkańców opowiadał, że kierowcy nocą nagminnie przekraczają tam prędkość. Dlatego porozmawiam z komendantem policji, aby wysyłał tam nocami patrole - deklaruje prokurator Pindziak.

Anna Zielińska-Brudek zapewnia, że droga patrolowana jest na bieżąco. - Mamy ją na uwadze, ponieważ często kierowcy tirów robią tamtędy objazd, aby ominąć policyjne kontrole. Tragicznej nocy po okolicach krążył patrol - mówi pani komisarz. Tłumaczy, że droga jest dobrze oznakowana i policja nie odnotowuje tam wypadków ani kolizji.

- To jedna z najlepiej utrzymanych dróg w województwie, z nawierzchnią nawet lepszą niż na drogach krajowych - podkreśla Zielińska-Brudek.

Agnieszka Drabikowska
źródło: Gazeta Wyborcza
zdjęcia: busko.com.pl


https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=75