Wielki szturm na kasę 2005-07-19 10:06:41
"Góra" podrzuciła gminom kolejną porcję świadczeń rodzinnych do wypłacenia. To oznacza, że od września po pieniądze trzeba będzie ustawiać się w tasiemcowych kolejkach.
Nie minęło wiele czasu od chwili, gdy 1 maja 2004 roku - mocą ustawy - scedowano na gminy zadanie wypłacania świadczeń rodzinnych. I kiedy samorządy zdołały jakoś uporać się z tym problemem, podrzucono im kolejne "kukułcze jajo". Od września w buskim Miejsko-Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej liczba zasiłkobiorców wzrośnie ponad dwa razy, a opracowany przez centrum system ich przekazywania może spowodować wielki "szturm na kasę".
- To co stało się w maju ubiegłego roku, nastręczyło wiele problemów dla ośrodka. Trzeba było przyjąć mnóstwo wniosków, wydać decyzje. Obecnie wypłacamy świadczenia 1117 osobom - wyjaśnia Renata Szymańska-Gałązka, dyrektor MGOPS w Busku Zdroju. - Są to zasiłki rodzinne wraz z licznymi dodatkami, świadczenia pielęgnacyjne, zasiłki pielęgnacyjne i urlopy wychowawcze.
Wnioski: im szybciej, tym lepiej
Od 1 września zasiłki w opiece społecznej będą przyznawane od nowa. Zgodnie z ustawą ośrodek przejmie też osoby, którym świadczenia rodzinne wypłacały dotąd Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, pracodawców zatrudniających do 20 osób. A także rodziny wielodzietne posiadające troje i więcej dzieci.
Wnioski na nowy okres zasiłkowy przyjmowane są już teraz. Jeśli zostaną złożone do 31 lipca, świadczenia będą wypłacone we wrześniu. Ci, którzy dostarczą wnioski w sierpniu lub wrześniu, otrzymają pieniądze dopiero w październiku (z wyrównaniem za wrzesień).
- Choć zdajemy też sobie sprawę, że nie wszyscy mogą złożyć wnioski w lipcu. Niektóre dokumenty nie są teraz do zdobycia, jak na przykład w przypadku osób, które studiują. Zaświadczenie o pobieraniu nauki może być wydane po wakacjach, we wrześniu czy październiku - zauważa dyrektor Szymańska-Gałązka.
Na konto czy do ręki?
Najwięcej problemów stwarzać będzie wypłata zasiłków pielęgnacyjnych, które dotychczas pozostawały w gestii ZUS i KRUS. Przyznawane są na podstawie orzeczeń wydawanych przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie.
- Dużo osób przychodzi do nas z żalem i zapytaniami, jak to będzie wyglądało. Te pieniądze przynosił im do domu listonosz, razem z innymi świadczeniami, rentą czy emeryturą. Od września tak już nie będzie. Ośrodka nie stać na to, by ponosić opłaty od przekazów pocztowych - rozkłada ręce dyrektor Szymańska-Gałązka. - Opłata za przekaz o wartości 144 zł, bo tyle wynosi zasiłek pielęgnacyjny, to około 6 zł. Nasz koszt prowadzenia zadania wynosi 3 procent od tej kwoty, czyli 4,30 zł. I miałoby się w tym zmieścić wszystko: zakup druków, obsługa biurowa, media, pensje pracowników, koszt wypłaty świadczenia. Widać, że to nierealne.
Jakie jest zatem wyjście z sytuacji? Albo przelewać pieniądze na bankowe konta osobiste zasiłkobiorców, albo wypłacać "do ręki" w kasie ośrodka. Z tym, że to co dobre w teorii, w praktyce nie zawsze się sprawdza.
Trzy tysiące po zasiłki
Ilu podopiecznych buskiej opieki posiada konto w banku? Z 1117 osób otrzymujących dziś świadczenia rodzinne - około 300. Pozostali przychodzą do kasy ośrodka. Przy jednym tylko okienku powoduje powstawanie tasiemcowych kolejek. Jeżeli przyjdzie stać w ogonku osobom starszym czy matkom z dziećmi, jest to bardzo uciążliwe.
- Nie rozumiemy, skąd ta zmiana. Pieniądze wypłacał ZUS czy KRUS, przynosił je listonosz i było dobrze. Teraz to zadanie zostało nałożone na nas - ubolewa Renata Szymańska-Gałązka. - Próbujemy znaleźć jakieś rozwiązanie. Liczymy na to, że ci, którzy przyjdą do nas z KRUS, mają konta w związku z otrzymywaniem pieniędzy z unijnych funduszy strukturalnych. Ale mogą to być złudne oczekiwania. Obawiam się, że "złotego środka" chyba nie ma.
Wciąż nie ma danych na temat liczby nowych świadczeniobiorców. Zwłaszcza że zgodnie ze znowelizowaną ustawą, zmienił się hektar przeliczeniowy: z 225 na 194 zł. Wzrośnie armia uprawnionych do korzystania z zasiłków. W Busku może ich być... nawet trzy tysiące. Nie da się więc uniknąć kolejek przed kasą.
Kontrowersyjne zaliczki
Mimo wakacji ruch w ośrodku z dnia na dzień jest coraz większy. Sporo osób składa wnioski o przyznanie świadczeń rodzinnych, choć prawdziwej gorączki pracownicy spodziewają się na przełomie sierpnia i września. Niewykluczone, że podobnie jak rok temu, będą zostawać "po godzinach", nawet do późnego wieczora, aby wpisać wszystkie dane do komputera, wydać decyzje.
Od 1 września opieka społeczna przejmie też wypłacanie zaliczki alimentacyjnej. Procedury są tu jednak dosyć skomplikowane: najpierw matka dziecka, ubiegająca się o alimenty, musi pobrać wniosek w macierzystym ośrodku. Następnie złożyć go do komornika dłużnika alimentacyjnego (ojca dziecka) w jego miejscu zamieszkania, być może nawet... na drugim końcu Polski. Dopiero jeśli komornik poświadczy, że przez trzy miesiące egzekucja była nieskuteczna, matka może starać się o wypłatę zaliczki.
Sprawie budzących kontrowersje "zaliczek" poświęcone będzie spotkanie, w najbliższy czwartek, w siedzibie buskiego MGOPS. Wezmą w nim udział przedstawiciele gminnych ośrodków pomocy społecznej z terenu powiatu oraz dwaj komornicy Sądu Rejonowego. Przewiduje się opracowanie wspólnego programu działania w związku ze zmianą ustawy o świadczeniach rodzinnych, analizę nowych wniosków, określenie zasad współpracy z komornikami.
Zasiłki od września
Okres zasiłkowy w opiece społecznej trwa od 1 września do 31 sierpnia następnego roku. Najniższe ze świadczeń rodzinnych - zasiłek na dziecko do 5 lat wynosi obecnie 43 zł miesięcznie. Na drugim biegunie znajdują się: urlop wychowawczy (400 zł) i świadczenie pielęgnacyjne (420 zł). Świadczenia mogą otrzymać ci, którzy mieszczą się w kryterium dochodowym: 504 zł na osobę w rodzinie (583 zł dochodu w przypadku dzieci niepełnosprawnych).
Adam LIGIECKI
źródło: Echo Dnia |
|
|