Dni Ponidzia z gwiazdami.
2010-06-29 10:12:56

Każdy mógł znaleźć coś dla siebie w estradowej ofercie wypełniającej program tegorocznych Dni Ponidzia. Było także mnóstwo innych atrakcji a wszystko odbyło się przy pięknej słonecznej pogodzie, co także było ewenementem w historii imprezy, bowiem w ostatnich latach największa nad Nida impreza dosłownie tonęła w opadach deszczu.


Przez 3 dni pińczowianie w wieku od 1 do 100 lat bawili się znakomicie i mieli co podziwiać i oklaskiwać. Program był atrakcyjny i korzystały z niego wszystkie pokolenia mieszkańców. Z budżetu gminy nie przeznaczyliśmy dodatkowych pieniędzy i gaże dla artystów były na tym samym poziomie co w latach poprzednich. Resztę wyjednało od sponsorów Pińczowskie Samorządowe Centrum Kultury. Dociera do nas wiele informacji, że impreza nad zalewem była wyjątkowo udana – mówi burmistrz Włodzimierz Badurak.

 

pinczow_ponidzia001.jpg


Już w piątkowy wieczór po wieczornej mszy nad zalewem, pińczowianie mogli z zapartym tchem podziwiać niesamowity taniec ognia w wykonaniu rzeszowskiego teatru Lumen Noctis.

Od soboty wokół amfiteatru Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji kusiło atrakcjami wesołe miasteczko dla maluchów z karuzelami, zjeżdżalniami i torami wyścigowymi dla gokartów, z których gremialnie korzystali najmłodsi miłośnicy mocnych wrażeń i dużej prędkości. Pod dostatkiem był popcornu, waty cukrowej i napojów z pianką dla dorosłych.

pinczow_ponidzia003.jpg 

W amfiteatrze blok estradowy rozpoczęli soliści i zespoły PSCK a potem scenę opanowali artyści – najmocniejszego uderzenia. Zachwyciła grupa ADHDub grająca reggae a po niej wystąpiła znana grupa Orkiestra Dni Naszych. Na finał z estrady nad zalewem popłynęły szanty w najlepszym wydaniu a to za sprawą grupy EKT Gdynia . Hiszpańskie dziewczyny, czy Gdzie ta keja – to szlagiery które z niewielkiego pińczowskiego zalewu uczyniły wielkie oceany i przeniosły słuchaczy w długie rejsy.

W niedzielę pińczowianie czekali na osławionych Skladów, którzy odbywają wielką trasę koncertową z okazji jubileuszu 45 lecia pracy estradowej. Ale zanim zespół braci Zielińskich pojawił się na estradzie – fanom zafundowano bardzo zróżnicowany repertuar.

pinczow_ponidzia002.jpg

Zabawę rozpoczął Teatr Mobile z programem dla najmłodszych a potem kolejno występowały kapele ludowe w tym kochana w Pińczowie – Kapela Ponidzie Macka Sobonia. Po rodzimym folku widzowie oklaskiwali warszawską grupę coverową RB Band a potem przygotowano kilkunastominutowa niespodziankę. Był to występ "Zygiego Szymańskiego” – długoletniego interpretatora i naśladowcę Elvisa Presleya. Zygi, który pochodzi z Probołowic a mieszka na stałe w Australii wracał właśnie przez Ponidzie z Festiwalu Elvisów w Nowym Jorku i wcielił się w króla Rocka z Memphis.

Po Elvisie, nowymi, aktualnymi dowcipami, komentującymi obecną rzeczywistość w Polsce i w podkieleckich wsiach wzbudzała salwy śmiechu pierwsza gospodyni – Genowefa Pigwa z Napierstkowa.

Skaldowie zagrali na finał i przypomnieli swoje największe szlagiery a potem w niebo strzeliły fontanny sztucznych ogni i tak w skrócie wyglądało trzydniowe święto regionu. Wyjątkowo udane.

 

Źródło:  Echo

 






https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=7079