Wyrzucasz śmieci do lasu, możesz mieć problem. Przekonał się o tym mieszkaniec gminy Krasocin. To trzecia przyłapana osoba w tej gminie w ostatnim czasie, która popełniła takie wykroczenie.
W rejonie Białego Ługu w gminie Krasocin, tuż przy tak zwanym „partyzanckim szlaku” sołtys Borowca znalazł dwa duże, nielegalne wysypiska śmieci. Policja szybko ustaliła sprawcę, ukarała go przykładnie i kazała jeszcze posprzątać.
- Przed naszą policją nic się nie ukryje – mówi dumny sołtys.
ENERGICZNE ŚLEDZTWO
Śmieci, jak twierdzi znalazca Adam Szałowski, pochodziły prawdopodobnie z remontu budynków mieszkalnych, gdyż wśród nich znajdowały się między innymi gruz, wiadra po klejach, stare płytki, papa zerwana z pokryć dachowych, stare materace, szmaty a nawet stolarka budowlana pochodząca z rozbiórki. Powiadomiona policja z Krasocina przeprowadziła – jak mówi sołtys Szałowski - energiczne śledztwo, w wyniku którego ujęto sprawcę tego wykroczenia. Okazał się nim mieszkaniec gminy Krasocin.
- Został on ukarany mandatem w wysokości 500 złotych i został zobowiązany do uprzątnięcia tego, co zrobił – informuje aspirant sztabowy Andrzej Dusza, rzecznik włoszczowskiej policji.
WÓJT ZADOWOLONY
- To już trzeci namierzony w ostatnim czasie sprawca nielegalnego wysypiska śmieci w naszej gminie – twierdzi wójt Józef Siwek. – To bardzo dobrze, że mieszkańcy zaczynają informować nas i policję o takich incydentach, co przyspiesza ustalenie sprawców tego typu wykroczeń. Z jednej strony jestem niezadowolony z faktu, że mieszkańcy nadal wyrzucają swoje śmieci do lasu, a z drugiej strony cieszę się, że ci, co to robią, nie mogą czuć się bezkarni i wcześniej czy później słono płacą za swoją bezmyślność. Wójt Siwek zapowiada, że akcja tępienia twórców dzikich wysypisk śmieci w gminie Krasocin będzie prowadzona non stop.

– Nie pozwolę na to, żeby zanieczyszczano nasze lasy z powodu próżności niektórych osób. Nie będzie taryfy ulgowej dla nikogo – zapowiada włodarz Krasocina.
ŚMIECIOWA PUŁAPKA
Gmina zastawia nawet… pułapki na takie osoby. Przykładem jest chociażby skrzyżowanie drogi powiatowej Gruszczyn – Bukowa z drogą gminną w kierunku Stojewska, gdzie pracownicy gminy – jak mówi wójt - uprzątnęli część dzikiego wysypiska, a pozostałą część śmieci zostawili na... przynętę. – Być może ktoś się złapie. Miejsce to jest obserwowane i nie posprzątamy go, dopóki nie znajdziemy osoby, która wywozi tam śmieci – obiecuje wójt Siwek. Przynęta okazała się nieskuteczna, gdyż śmieci raczej przybyło niż ubyło od 2 miesięcy, gdy po raz pierwszy opisaliśmy to cuchnące składowisko.
Rafał Banaszek
Źródło: 