Niszczycielska nawałnica.
2010-06-05 13:22:22

Takiej nawałnicy, jaka przeszła nad gminami Osiek, Połaniec i Łubnice nie pamiętają ludzie już od lat. Od piorunów wybuchały pożary. Było Boże Ciało, tuż przed 22. Nad Tursko Wielkie nadciągały ciemne chmury. Nikt nie spodziewał się tutaj, że najbliższe dwie godziny będą przypominały Apokalipsę.


- Wszystko zaczęło się po 22. To nie była normalna burza tylko ściana deszczu i potężne grzmoty – mówi Mieczysław Janas z Turska Wielkiego. Na jego podwórku od jednego z piorunów zapaliła się stodoła.

staszow_nawalnica.jpeg

Moment w którym piorun uderzył w stodołę zauważyła jego córka. Jej pokój na poddaszu skierowany jest w stronę podwórka. Natychmiast zaalarmowała rodzinę. – Wybiegliśmy na zewnątrz, ale niczego nie było widać. Po chwili pojawił się dym – mówi Halina Janas.

Rodzina natychmiast zaalarmowała straż pożarną. Na miejscu przez prawie całą noc trwała walka z ogniem. Ostatni samochód odjechał stąd w piątek rano. Niestety, mimo błyskawicznej akcji strażakom nie udało się ocalić nic poza murowanymi słupami stodoły. Ogień strawił wszystko, maszyny, zboże, siano i słomę. – Jeszcze dwa tygodnie temu wynosiliśmy wszystko do tej stodoły, bo baliśmy się powodzi. Spłonęła cała przyczepa zboża, całe siano i słoma. Nie mamy dosłownie nic. Dobrze, że zwierzęta udało się uratować. To, co się tutaj w nocy działo jest nie do opisania. Ja takiej ulewy nie pamiętam – mówi mężczyzna.

Budynek stodoły oraz maszyny były ubezpieczone.

Źródło:  Echo

 

 

 



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=6895