Woda na Wiśle powoli opada, ale w gminie Osiek ciągle ciężko walczą o wiślane wały.
2010-05-25 09:50:56

W gminie Osiek trwa batalia o uratowanie domów leżących wzdłuż wału na Wiśle. Choć woda w rzece systematycznie opada, to tereny najniżej położone ciągle podmakają. Nawałnice dodatkowo pogarszają sytuację. Pompy już nie nadążają - mówią mieszkańcy.

W gminach zalanych w ubiegłym tygodniu przez Wisłę, Czarną i Strumień trwa teraz wielkie osuszanie. W niektórych miejscach woda ustąpiła sama jeszcze w sobotę po południu. W innych jej stan nadal jest wysoki. Najgorsza sytuacja jest obecnie w gminie Osiek.

OSIEK WALCZY Z WODĄ

Tutaj przesiąkająca przez wały woda z Wisły podtapia coraz więcej miejscowości. Najgorzej mają ci, którzy mieszkają blisko wałów. Od wczoraj w akcji jest kilkanaście pomp, którymi woda wylewana jest z powrotem do rzeki. - One już nie nadążają - mówią mieszkańcy.

Wszystko między innymi przez nawałnice, które od trzech dni systematycznie dolewają jeszcze wody na zalane tereny. - Najgorsza sytuacja jest w tej chwili na terenie Długołęki, Matiaszowa i Szwagrowa - mówi Włodzimierz Wawrzkiewicz, burmistrz Osieka. Dodaje, że podtopienia występują we wszystkich miejscowościach na terenie gminy, leżących wzdłuż wału wiślanego. Na miejscu działają strażacy, którzy przywieźli z sobą pompy. - To jest prawdziwa katastrofa. Nie dość że woda z Wisły cały czas przechodzi pod wałem, to jeszcze codziennie są u nas burze. Wczoraj była tutaj ściana deszczu - mówią mieszkańcy Szwagrowa.

STRUMIEŃ ZATKANY I… PRZEKOPANY

W sobotę udało się zatamować wyrwę na kanale Strumień w Rejterówce. Akcja trwała trzy dni i wzięli w niej udział ponad 100 żołnierzy, a także strażacy i wojskowy śmigłowiec. W niedzielę podjęto decyzję o przekopaniu wału na Strumieniu w Rybitwach, tuż przy ujściu do Wisły. Celem tej akcji jest spuszczenie do rzeki wody z Ruszczy-Kępy i Maśnika w gminie Połaniec oraz Budzisk w gminie Łubnice. - Ukształtowanie terenu nie pozwala wodzie swobodnie spłynąć z powrotem. Udało się uzyskać zgodę na ten zabieg i z zalanych terenów woda zaczyna ustępować. Potrwa to na pewno jeszcze kilka dni - mówi Romuald Garczewski, starosta staszowski. Wyrwa w wale na Strumieniu ma szerokość czterech metrów.

Różnica poziomów pomiędzy zalanymi terenami w Ruszczy-Kępie a kanałem Strumień wynosiła wczoraj około jednego metra. - W ciągu około dziesięciu godzin woda spadła tutaj o pięć centymetrów - dodaje Garczewski. Pięć centymetrów przy wyrwie może oznaczać nawet 30 centymetrów wody mniej na zalanych terenach w Maśniku czy Budziskach.

GMINA ŁUBNICE PRAWIE CAŁA POD WODĄ


- Każda godzina dla nas jest ważna. Woda nadal jest wysoko. Mam nadzieję, że za kilka dni będę mogła wejść już do domu - mówi pani Małgorzata, mieszkanka Maśnika. Wczoraj około godziny 18 przyjechała do Rybitw. Chciała dostać się motorówką do zalanego domu, ale nawałnica zatrzymała ją na brzegu aż do wieczoru.

Przez cały czas trudna sytuacja panuje na terenie gminy Łubnice. - Większość gminy jest nadal pod wodą. Cieszy mnie fakt, że woda cały czas opada, ale do kilku miejscowości nadal nie można dojechać. Teraz jest trudno tam nawet dopłynąć - mówi Anna Grajko, wójt Łubnic. Jej zdaniem, powódź dotknęła nawet 85 procent powierzchni gminy.

Związane jest to ze spadkiem poziomu wody i zróżnicowanym terenem. - Mamy z tym duży problem. Chodzi o to, że przez kilkaset metrów woda ma głębokość dwóch metrów, po czym przez kolejne sto metrów jest ona po kostki. Nie da się płynąć tam motorówką - wyjaśnia wójt Łubnic. Te trudności powodują wydłużenie czasu oczekiwania na pomoc lub żywność.

WODA KONTROLOWANA NA BIEŻĄCO. MOŻNA PIĆ

Na zalanych terenach w gminach Połaniec i Łubnice nie zanotowano na razie przypadków zatrucia wodą z wodociągów. W ciągu ostatnich dni pojawiła się informacja o rzekomej zanieczyszczonej wodzie w gminie Łubnice. - Woda dla całej gminy pochodzi z ujęcia w Łubnicach. Jest ona badana codziennie i spełnia wszelkie normy. Nadaje się do picia i nie stanowi zagrożenia - mówi Anna Grajko. W Połańcu od niedzieli działa całodobowy punkt pielęgniarski, który znajduje się w budynku Zespołu Szkół imienia Oddziału Partyzanckiego AK Jędrusie przy ulicy Ruszczańskiej.

Na zalanych terenach nie zanotowano na razie przypadków kradzieży. Policjanci na bieżąco pełnią patrole wodne na motorówkach, w wielu domach pełniona jest przez mieszkańców straż obywatelska.


Marcin JAROSZ
Źródło: Echo





https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=6800