Padający bez przerwy rzęsiście od sobotniej nocy deszcz w całej Polsce spowodował, że szczególnie południe kraju dotknęła powódź. Widać jej skutki w relacjach telewizyjnych. Na naszym terenie w obrębie powiatu buskiego w niedzielę a szczególnie przed południem w poniedziałek „przyszła duża woda” na Wiśle.
Rzeka wystąpiła z brzegów i woda oparła się na wałach ochronnych około 1 metra w Nowym Korczynie i nieco mniej w Komorowie gmina Pacanów. Jednostki OSP i PSP zostały postawione w stan gotowości na ewentualną natychmiastową pomoc w razie zagrożenia. Wody w Wiśle niestety w godzinach wieczornych przybywa średnio 4 – 6 centymetrów na godzinę co już jest alarmujące dla osób mieszkających wzdłuż brzegu rzeki.


W katastrofalnych powodziach lat ubiegłych przybywało jej średnio 3 – 5 centymetrów na godzinę, teraz jest więcej. Na razie spokojnie zachowuje się Nida i Kanał Strumień, przy czym mieszkający tu ludzie obserwując ich nurt mówią, że zmniejsza on swoją prędkość. Wskazuje na to, że jeszcze nie doszło do groźnej tzw. cofki Wisły do Nidy przy wysokim stanie wody, która powoduje natychmiastowe rozlewanie się Nidy i wylewkę Kanału Strumień od strony ujścia. Mieszkańcy okolic tych cieków wodnych wraz z monitorującymi sytuację strażakami na bieżąco obserwują i rejestrują podwyższanie się lustra wody Wisły. A ta płynie ze zwiększoną prędkością i rozlewa się coraz bardziej – na szczęście tylko między wałami. Noc z poniedziałku na wtorek i jutrzejszy dzień pokaże, czy obawy ludzi doświadczonych już kilkoma powodziami są płonne czy nie.



Na razie sytuacja jest alarmowa. Najgorsze jest to iż mokry maj spowodował, że ziemia jest tak nasiąknięta wodą, że zaczyna już nie przyjmować kolejnych fali opadów deszczu. Zalanych jest wiele obszarów z uprawami – zboża, ziemniaki. Rolnicy przekopują teren aby spuścić stojącą wodę do rowów i odsłonić uprawy. Na niewiele się to zdaje, gdyż kolejny deszcz pokrywa pola zwiększającą się taflą wody. Z relacji reporterów telewizyjnych i radiowych z rejonów podgórskich – tam, gdzie sytuacja jest bardzo groźna wynika, że może ta fala wezbranych potoków i małych rzeczek wpływających do Wisły dać się i nam we znaki przy niestety nadal zapowiadanych opadach. Ludzie mieszkający wzdłuż brzegów Wisły, Nidy i Kanału Strumień tą noc będą mieli nie przespaną. Sygnał, że Wisła „idzie do góry” jest dla nich sygnałem alarmowym, obawą o dobytek, inwentarz i dorobek życia. Na razie sytuacja jest na naszym terenie pilnie obserwowana. I oby nie było potrzeby rozwinięcia akcji ratunkowej. Ta noc i dzień jutrzejszy pokażą co dalej.
Robert Gwóźdź