„PKS się nie rozpada” – zapewnia prezes Stanisław Pęcherski, którego pytaliśmy m.in. o kondycję buskiego PKS.
Dużo się mówi ostatnio o tym, że buski PKS się rozpada. Czy to prawda?
Nie ma prawdy w tego rodzaju stwierdzeniach, PKS się nie kruszy ani się nie rozpada. Jesteśmy na etapie realizowania programu restrukturyzacyjnego. Konieczność opracowania i realizacji takiego programu spowodowana była znacznym spadkiem przychodów, jaki odnotowaliśmy w naszej podstawowej dziedzinie działalności, tj. w przewozach pasażerskich. Jest to niestety zjawisko notowane również przez pozostałych przewoźników w regionie świętokrzyskim, a z tego co wiem, w całej południowej części kraju. Sądzę, że dotyka to również przewoźników prywatnych.

Mamy do czynienia z sytuacją paradoksalną: otóż jest kilkudziesięciu przewoźników, którzy uruchamiają coraz to nowe linie a rynek się kurczy… Ponadto, przewoźnicy prywatni nie ponoszą tak dużych kosztów funkcjonowania. Wynika to z wielu względów. Często nie posiadają profesjonalnego zaplecza technicznego i innych wyspecjalizowanych służb, co negatywnie wpływa na standard świadczonych usług oraz poziom bezpieczeństwa. Mamy też do czynienia z nieuczciwymi praktykami polegającymi na realizowaniu komunikacji przez przewoźników prywatnych nie według własnego rozkładu jazdy, ale w przystosowaniu do rozkładu jazdy PKS-u, co w praktyce oznacza podjeżdżanie na przystanki na kilka minut przed naszymi autobusami. Mamy do czynienia ze zjawiskiem nieuczciwej konkurencji, które niestety bywa tolerowane przez różne służby kontrolujące oraz wydające zezwolenia. W zjawisko nieuczciwej konkurencji wpisują się praktyki niewydawania biletów pasażerom (bilety stanowią dowód zawarcia umowy przewozu i ubezpieczenia), nierejestrowanie przychodów, a więc nie odprowadzania w należytej wysokości podatków i składek ubezpieczeniowych. Na tym właśnie tle funkcjonuje PKS w Busku-Zdroju S.A., który choć przeżywa dzisiaj przejściowe trudności, w porównaniu z innymi PKS-ami ma się całkiem nieźle.
Na czym polega program restrukturyzacyjny, o którym Pan wspominał?
Program restrukturyzacyjny został opracowany pod koniec ubiegłego roku i w oparciu o niego złożony został wniosek do Ministerstwa Skarbu Państwa o udzielenie pomocy publicznej. Według informacji, które posiadamy, nasz wniosek uzyskał pozytywną ocenę, możemy więc spodziewać się otrzymania spodziewanej pomocy. W ramach realizacji programu restrukturyzacyjnego planujemy pozyskać środki finansowe również ze zbycia zbędnych nieruchomości, jakie posiadamy w Pińczowie przy ulicy Nowowiejskiej. Pozyskane w ten sposób środki finansowe będą przeznaczone, w głównej mierze, na modernizację taboru autobusowego. O ile mi wiadomo, jesteśmy jedynym PKS-em w województwie, któremu udało się, w ramach ogłoszonego przez MSP programu, złożyć wniosek i, mam nadzieję, uzyskać spodziewane środki finansowe.
Jak wysokie będą środki finansowe uzyskane z pomocy publicznej?
Wystąpiliśmy o przyznanie pomocy finansowej w formie dokapitalizowania w kwocie 3 milionów złotych. Taką samą kwotę planujemy pozyskać ze zbycia nieruchomości, które w obecnej chwili nie są w wystarczającym stopniu wykorzystane w realizacji bieżących zadań gospodarczych. Pozyskane w ten sposób środki pozwolą na realizację zaplanowanych zamierzeń i pomogą wyjść z trudnej sytuacji. Myślę, że to przekonuje, iż PKS nie jest o krok przed upadkiem, wręcz przeciwnie, osiągnięcie zamierzonych celów, dzięki realizacji programu restrukturyzacyjnego, daje nadzieję na ustabilizowanie sytuacji naszej firmy.
Ile osób już zostało z PKS-u zwolnionych, a ile jeszcze planuje się zwolnić?
W ramach programu restrukturyzacyjnego planowane jest zmniejszenie zatrudnienia w latach 2010 – 2011 o 50 osób. W znacznym stopniu będą to osoby posiadające uprawnienia do świadczeń emerytalnych, bądź przedemerytalnych.
Ile osób obecnie pracuje w PKS?
Na koniec 2009 roku zatrudnionych było 254 pracowników.
Jaka jest średnia zarobków pracowników zatrudnionych w PKS?
Średnie wynagrodzenie ogółem wynosi około 2000 złotych brutto. Jego wysokość jest zróżnicowana, w różnych grupach pracowniczych. W grupie kierowców jest ono wyższe, w innych grupach pracowniczych, na ogół – niższe. Kwota wynagrodzenia obciążona jest pełnymi składkami ubezpieczeniowymi i podatkowymi, o czym często się nie pamięta, przy porównywaniu z wysokością wynagrodzeń wypłacanych np. przez przewoźników prywatnych.
Czy był taki czas, kiedy pracownicy byli zmuszani do bezpłatnych urlopów? Co mógłby Pan na ten temat powiedzieć?
Nie zmuszałem nigdy pracowników do wykorzystania bezpłatnych urlopów. Zwróciłem się, w roku ubiegłym, z prośbą do pracowników o wykorzystanie 7 dni urlopu bezpłatnego. Urlop można było rozłożyć w czasie, na miesiące czerwiec, lipiec i sierpień, tak by nie stanowiło to zbyt dużego obciążenia. Nie można wykluczyć podobnej sytuacji w tym roku. Muszę podkreślić, że jest to spowodowane koniecznością ekonomiczną, gdyż w miesiącach wakacyjnych poziom przychodów jest znacznie niższy, niż w roku szkolnym. Na ogół większość pracowników wykazuje zrozumienie dla tego rodzaju potrzeby i wyrażają zgodę na wykorzystanie kilku dni urlopu bezpłatnego. Rozumieją, że w ten sposób pozyskiwane są oszczędności dzięki, którym łatwiej jest przetrwać okres wakacyjny. Jest to przecież „być albo nie być” firmy i sprawa utrzymania wielu miejsc pracy. Muszę zaznaczyć, że w PKS-ie niemal wszyscy pracownicy zatrudnieni są na czas nieokreślony, nie ma więc zbyt dużych możliwości elastycznego regulowania poziomu zatrudnienia, w zależności od potrzeb i możliwości finansowych firmy.
A co z tymi pracownikami, którzy nie wyrazili chęci pójścia na takie urlopy? Czy byli do nich zmuszani? Czy były wyciągane w związku z tym jakieś konsekwencje?
Pracownicy, którzy nie chcieli skorzystać z urlopu bezpłatnego, wykorzystywali tylko urlop wypoczynkowy. Z tego tytułu nie były wyciągane żadne konsekwencje wobec pracowników.
Dlaczego nie organizuje Pan spotkań z pracownikami, którzy skarżą się, że wielu istotnych rzeczy o PKS dowiadują się z plotek?
To nie jest prawda, że nie ma takich spotkań. Być może jest ich za mało. Jednak, jeśli jest potrzeba, żeby rozmawiać np. z kierowcami, spotykam się z kierowcami. Rozmawiam z kierownikami działów, a oni przekazują istotne sprawy pracownikom. Spotykam się z pracownikami na placówkach, gdy zachodzi taka potrzeba, np. w Kazimierzy Wielkiej czy Pińczowie. Informuję o programie restrukturyzacyjnym, sytuacji PKS, konieczności przeprowadzenia zmian, zmniejszenia zatrudnienia. Różne grupy pracownicze w różny sposób są informowane. To nie musi się tak odbywać, że organizowane są regularne spotkania z pracownikami. Tym bardziej, że spotkania takie tradycyjnie odbywają się kosztem czasu pracy. Jednak zastanowię się, czy tych bezpośrednich kontaktów z pracownikami nie jest zbyt mało. Natomiast nie mam wpływu na treść plotek opowiadanych na mieście, jedyna rada, to ich nie słuchać.
PKS ma trzy stacje paliw. Jak one funkcjonują? Podobno paliwo nie sprzedaje się dobrze…
Niestety, pomimo tego, że mamy najlepsze paliwo w okolicy, niektórzy klienci wybierają wygodniej dla nich zlokalizowane stacje, więc obroty nie są wysokie. Wokół jest dużo konkurencyjnych stacji paliw. Chcąc utrzymać konkurencyjne ceny, rezygnujemy z odpowiedniego poziomu marży, a przecież dobre paliwo kosztuje i koszty utrzymania stacji paliw nie są małe. Myślę jednak, że nie jest to miejsce, by mówić o takich szczegółach, w końcu są to informacje gospodarcze.
Dziękuję za rozmowę.
Katarzyna Rajca
źródło: