Gmina Solec-Zdrój. Nie lada budowniczych doczekaliśmy się w Świniarach.
Wszystkich w osłupienie wprawiły efekty bobrzej działalności. Bóbr europejski (Castor fiber), bo o nim tu mowa, na dobre zagościł w gminie Solec-Zdrój. Ten największy gryzoń Eurazji, prawie wytępiony i dlatego objęty ochroną i programem introdukcji, najwyraźniej upodobał sobie nasze cieki wodne. Jeszcze kilka lat temu na wieść, że wzdłuż Rzoski w Wełninie pojawiły się bobry, trzeba było nieźle się naszukać tej bobrzej działalności. A dziś? Dziś efekty jego pracy najlepiej obrazują zrobione w Świniarach zdjęcia.
Jego obecność stwierdzamy po efektach żerowania, gdyż sam prowadzi głównie nocny tryb życia. Bobry żyją w rodzinnych koloniach, razem budują sobie domki tzw. żeremia z pociętych na kawałki pni drzewnych i gałęzi. Budują też tamy na strumieniach tworząc spore jeziorka. To niezastąpione zwierzątko jeśli chodzi o retencję wody. Wzdłuż brzegów, ukryte pod powierzchnią wody znajdują się wejścia do nor, a zatopione w wodzie gałęzie to spiżarnia na złe (zimowe) okresy.
Bóbr żywi się bowiem gałęziami, pąkami i korą drzew (wyłącznie liściastych: wierzby, osiki, brzozy, jarzębiny). Świetny z niego budowniczy. Niektórzy mówią – inżynier wśród zwierząt. Jego siekacze są bez wątpienia lepsze niż niejedno narzędzie drwala a sposób obalania drzew, nadawania im odpowiedniego kierunku padania może być wzorem dla pilarzy.
Ale te umiejętności są zmorą niejednego rolnika, któremu bobrze tamy podtapiają łąki i pola uprawne. Aż się wierzyć nie chce, że jeszcze nie tak dawno znane były w Polsce tylko pojedyncze stanowiska tych zwierząt w białostockiem i na Mazurach. A teraz to krępe zwierzątko o płaskim, pokrytym łuskami (trochę rybim) ogonie i grubym brązowym futerku jest coraz powszechniejsze. Wprawdzie trudno go zobaczyć (z racji trybu życia), ale nikt nie wątpi, że jest i działa.
I właściwie nie bardzo wiemy czy cieszyć się z tego, czy martwić.
(mpm)