Otwarcie wystawy odbyło się w dniu 13 IV 2010 r. o godz.18.00 w Miejsko Gminnej Bibliotece Publicznej w Busku-Zdroju na os. Świerczewskiego 17.
Wystawę rozpoczęto modlitwą za ofiary Katynia z przed 70-ciu lat oraz za
ofiary tragedii w Smoleńsku z dnia 10.04.2010r, poprowadzoną przez
księdza Mariana Janika. Gości powitała p. Katarzyna Gadawska sekretarz Zarządu „Stowarzyszenie Kielecka Rodzina Katyńska” . Wśród przybyłych gości były rodziny katyńskie z Buska i okolic, przedstawiciele władz miasta i Rady Gminy, przedstawiciele buskich szkół. oraz członkowie PiS – głównego sponsora wystawy.
Patronat medialny nad wystawą objęli:
- Portal busko.com.pl
- Tygodnik Ponidzia
Eksponowane zostały reprodukcje zdjęć i dokumentów ze zbiorów rodzin osób zamordowanych przez NKWD z Buska, zdjęcia z ekshumacji, portrety katów, raporty Armii Krajowej o sytuacji w rosyjskich obozach jenieckich, gdzie więziono polaków, znaczki podziemnej Solidarności z czasów gdy o Katyniu mówić władza zabraniała oraz współczesne zdjęcia z miejsc kaźni elity Państwa Polskiego.
Wystawa będzie czynna do 14 V 2 010 r.


„Wymordowano ich w sposób, który musiał chyba niebo przyprawić o
smutek...”
17 września 1939 roku Sowieci napadli na Polskę, a 28 września podpisali traktat „o przyjaźni i granicach” z III Rzeszą Niemiecką, który wprowadzał w życie postanowienia tajnego protokołu układu Ribbentrop – Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku, czyli dokonywał rozbioru państwa polskiego. Adolf Hitler ogłosił, ze państwo polskie przestało istnieć. Miesiąc później Mołotow stwierdził, że nie ma już „tego pokracznego bękarta traktatu wersalskiego”. Przyjaźń scementowana krwią, polską krwią, zaczynała kwitnąć w objęciach komisarzy ściskających w Brześciu leutnantów, którym za dwa lata w Rosji zrobi się zimno – bardzo zimno... Ponad dwadzieścia tysięcy dziur w czaszkach polskich oficerów i policjantów, setki tysięcy aresztowanych i wcielonych do Armii Czerwonej, ponad milion na Syberii cementowało tę przyjaźń...
W obozach jenieckich znalazło się około 250 000 żołnierzy września. Najgroźniejsi, według Stalina, dla władzy sowieckiej byli oficerowie, których odseparowano od reszty i osadzono początkowo w trzech obozach: Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Na terenach zabranych Polsce aresztowano także wielu innych „nieprawomyślnych”, których Sowieci się bali. Byli wśród nich różni funkcjonariusze państwa polskiego, przede wszystkim policjanci. Od kwietnia do czerwca 1940 roku NKWD wymordowała około 26000 ludzi, w większości oficerów, oficerów rezerwy i policjantów strzałem w tył głowy lub w kark („przejście kuli przez rdzeń kręgowy powoduje skurcz mięśni, w związku z czym krwotok jest minimalny” – ekspertyza doradców medycznych NKWD).
Mordowano w Lesie Katyńskim, w Miednoje, pod Charkowem, w Bykowni, Kuropatach i innych miejscach, których być może już nie poznamy.
„Wymordowano ich w sposób, który musiał chyba niebo przyprawić o smutek...” pisał Stanisław Mikołajczyk, późniejszy premier rządu emigracyjnego.
Jeden z morderców, Błochin, miał podobno później wspominać: „Tak śmierdziałem krwią, że mój pies ode mnie uciekał”...
Latem 1942 roku przymusowi robotnicy polscy (tereny te były już od roku w rękach Niemców) odkryli groby w lesie koło Katynia. 13 kwietnia 1943 roku Niemcy ogłosili odnalezienie ponad 4000 zwłok polskich oficerów. Rząd londyński wysłał kilku emisariuszy, którzy potwierdzili ten fakt. Wobec tego, że podczas wielu rozmów ambasadora Kota, generała Andersa i premiera Sikorskiego z Mołotowem, Wyszyńskim i Stalinem nie otrzymano żadnego wyjaśnienia losu polskich oficerów (odpowiadano, że zostali zwolnieni, a Stalin podczas jednej z rozmów stwierdził, iż „uciekli do Mongolii”), rząd polski zwrócił się z prośbą do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o powołanie niezależnej komisji do zbadania tej zbrodni. Zostało to wykorzystane przez Stalina, jako pretekst do zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem polskim (mniej więcej w tym samym czasie Niemcy, oskarżeni przez Sowiety o tę zbrodnię, również zwróciły się do MCK o powołanie komisji).
Mikołajczyk pisał: „Badania medyczne przeprowadzone przez komisję złożoną z przedstawicieli trzynastu narodów ujawniły, że wielu z zamordowanych walczyło rozpaczliwie ze swoimi oprawcami i tego Rosjanie pragnęli uniknąć i dlatego ograniczali każdą grupę przeznaczoną na stracenie do trzydziestu, albo i mniejszej ilości”.
W akcie końcowym procesu zbrodniarzy nazistowskich w Norymberdze pominięto mord katyński, mimo iż stanowił on część aktu oskarżenia. „Pierwszy taki sąd wymiaru sprawiedliwości w historii cywilizacji nie oparł się także polityce ustępstw, jaką w stosunku do Rosji prowadzili alianci” pisał Mikołajczyk w „Polsce zgwałconej” . Sojusznicy zachodni doradzali rządowi polskiemu „wstrzemięźliwość i umiar...”
Po wojnie śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej prowadził doktor Roman Martini, przedwojenny prokurator Sądu okręgowego w Kielcach. 30 marca 1946 roku został zamordowany przez siedemnastoletnią dziewczynę i jej narzeczonego...
Rosjanie przyznali się oficjalnie w 1990 roku, a w 2005 roku zamknęli swoje śledztwo, oświadczając, że „nie ma podstaw do uznania zbrodni katyńskiej za zbrodnię ludobójstwa”, co oznacza, że, jako przestępstwo pospolite, uległa już przedawnieniu...
Co pewien czas ukazują się w rosyjskojęzycznych programach i gazetach kolejne „kłamstwa katyńskie”, wciąż głupie, ohydne i bezwstydne, jak to pierwsze: „Zostali zwolnieni do domów”.
Nigdy nie wrócili do swoich domów. 14 listopada 2007 Sejm ustanowił przez aklamację 13 kwietnia Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. 7 kwietnia 2010 roku premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin przyznał, w czasie uroczystości w Katyniu, że dokonano tam stalinowskiej zbrodni.
10 kwietnia 2010 roku kilkanaście kilometrów od Lasu Katyńskiego Naród Polski znowu stracił część swoich elit, a wśród nich ludzi, dla których pamięć o bohaterskiej przeszłości była najwyższą wartością, a patriotyzm – sensem ich życia.
Żywi muszą pamiętać, aby ta podwójna polska ofiara nigdy nie straciła swojego sensu.
Autor: Wojciech Kuźmiński, syn Sybiraka, wnuk Ofiary Zbrodni Katyńskiej
fotoreportaż 
Foto: Jarosław Kruk