Sprawa krwawej jatki w kościele w Staszowie prawdopodobnie zostanie umorzona
2009-10-06 21:23:20

Taki wniosek jeszcze w tym tygodniu skieruje do sądu prokuratura. Biegli orzekli bowiem, że 25-latek, podejrzany o zranienie nożem kilku kobiet, był w tamtym momencie niepoczytalny.


Wydarzenia, określane później jako "krwawa msza”, rozegrały się 12 lipca tego roku w staszowskim kościele pod wezwaniem świętego Bartłomieja. Podczas mszy świętej, odprawianej o godz. 12, młody mężczyzna nagle zaatakował nożem znajdujące się w pobliżu kobiety. Później - jak relacjonowali świadkowie - wbił sobie ten sam nóż w gardło. W kościele wybuchła panika. Wierni zaczęli uciekać. - Ludzie wybiegali, nie patrząc na innych, wręcz się tratowali. Ktoś pchnął kobietę w ciąży tak, że upadła - mówił jeden z uczestników mszy.

Wszyscy ranni trafili do szpitala. Obrażenia kobiet na szczęście okazały się powierzchowne. W poważniejszym stanie był natomiast mężczyzna. 25-letni mieszkaniec Staszowa przeszedł operację. Zaczął wracać do zdrowia.

MÓWIŁ, ŻE CZUŁ LĘK

Młody człowiek, podejrzany o urządzenie w staszowskim kościele krwawej jatki okazał się studentem. Wszyscy zadawali sobie pytanie, dlaczego zrobił coś tak strasznego. Wstępne badania wykazały, że tamtego dnia był pod wpływem amfetaminy.

W szpitalu 25-latek zdecydował się porozmawiać z księdzem Henrykiem Kozakiewiczem, proboszczem parafii świętego Bartłomieja. Z jego słów wynikało, że nóż wziął ze sobą, bo chciał się przed czymś bronić. A do kościoła poszedł, bo tam szli ludzie. - Mówił, że czuje ogromny lęk - relacjonował ksiądz Henryk Kozakiewicz w rozmowie z reporterem "Echa Dnia”. - Mówił do mnie: "Wiem, że grozi mi niebezpieczeństwo, tak jakby ktoś na mnie polował”.

NIE WIEDZIAŁ, CO ROBI


Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzuty spowodowania lekkich obrażeń u pięciu kobiet. 25-latek przyznał się, odmówił jednak składania wyjaśnień ze względu na swój stan zdrowia. Teraz wszystko wskazuje na to, że nie stanie przed sądem. - Według sporządzonej przez biegłych opinii sądowo - psychiatrycznej w tamtym momencie mężczyzna miał zniesioną zdolność do rozpoznawania znaczenia swego czynu i pokierowania swoim postępowaniem - informuje Wiesław Nowak, szef Prokuratury Rejonowej w Staszowie. - W tym tygodniu skierujemy do sądu wniosek o umorzenie postępowania i zastosowanie wobec podejrzanego środka zabezpieczającego, celem leczenia.

Dlaczego 25-latek zaatakował? - Nie da się tego ustalić na podstawie jego wyjaśnień - mówi prokurator Nowak. - Osoby, które ranił, były całkowicie przypadkowe.

/mow/

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=5900