Śmierć w desperacji 2002-08-03 10:21:32
Zwłoki 32-letniego mężczyzny, wiszące na drzewie w ogrodzie, znaleźli funkcjonariusze policji we wtorkowe przedpołudnie w Wełczu, koło Buska Zdroju. Wiele wskazuje na to, że popełnił samobójstwo, ale co było naprawdę przyczyną tragedii? Tę tajemnicę desperat zabrał z sobą do grobu.
Mężczyzna, ojciec dwojga dzieci, pracujący jako kierowca w pobliskiej firmie budowlanej, przepadł bez wieści 21 lipca bieżącego roku. Jak ustalono, wyszedł z domu wieczorem i udał się w nieznanym kierunku. Zabrał z sobą dowód osobisty i niewielką sumę pieniędzy. Podobno był w stanie silnego wzburzenia, po awanturze rodzinnej.
Zawiadomienie o zaginięciu złożył dopiero trzy dni później jego ojciec, mieszkający w miejscowości położonej... kilkanaście kilometrów od Wełcza. Policja wszczęła poszukiwania rozsyłając telefonogramy po całym kraju. Kiedy nie przyniosły rezultatu, zdecydowano się na przeczesanie rozległych lasów wokół wsi.
We wtorkowej akcji brało blisko 100 osób - strażacy, policjanci i wolontariusze. Nie znaleziono nikogo. Dopiero jeden z funkcjonariuszy, tknięty przeczuciem, postanowił spenetrować przydomowy ogród. Na jego skraju, ponad 200 metrów od zabudowań, na samotnie stojącym drzewie, na pasku od spodni, w pozycji półklęczącej wisiały zwłoki poszukiwanego. Ciało, wystawione najprawdopodobniej od ośmiu dni na bezpośrednie działanie promieni słonecznych, znajdowało się w stanie częściowego
rozkładu. Na miejsce zdarzenia przybył prokurator. Wszczęto dochodzenie.
Dzisiaj jeszcze nie wiadomo, co stało się naprawdę w Wełczu, ale wiele wskazuje na to, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Jeśli tak, to co było bezpośrednią przyczyną tragicznej w kutkach decyzji? Sąsiedzi, znajomi zmarłego, niechętnie mówią na ten temat. Można jednak usłyszeć opinie, że niepoślednią rolę mogły odegrać nieporozumienia rodzinne. Dochodziło ponoć w domu do częstych kłótni i awantur. Ta, z 21 lipca, przelała czarę goryczy. Okazała się ostatnią w życiu człowieka, który jako sposób na rozwiązanie codziennych problemów wybrał śmierć. Samotną śmierć w desperacji...
Adam LIGIECKI
źródło: Echo Ponidzia |
|
|