Ponad tysiąc złotych rocznie płacą świętokrzyskie szkoły za oprogramowanie, blokujące dostęp uczniów do treści niepożądanych w Internecie.
Chodzi o strony zawierające erotykę, przemoc czy propagujące komunizm i faszyzm. Tymczasem można zapłacić mniej.
Okazuje się bowiem, że można do tego celu wykorzystać oprogramowanie już zainstalowane wraz z systemem operacyjnym. Jak mówi Robert Błaut z Kuratorium Oświaty w Kielcach obecnie zalecane jest korzystanie z jak najtańszych rozwiązań, co często okazuje się lepsze, niż płacenie za drogie programy.
Koszt licencji najpopularniejszego polskiego programu do blokowania treści niepożądanych z licencją na 20 stanowisk to wydatek 1200 złotych. Do tego trzeba doliczyć jeszcze odnawianie co rok subskrypcji. Tymczasem system operacyjny Windows, w wersjach od XP, ma funkcję bezpieczeństwa rodzinnego. Podobnie jest z kolejnym systemem MAC OS w wersji 10., gdzie wystarczy uruchomić odpowiednią funkcję. Sporo takich programów jest też w systemie Linux.
Zabezpieczenie szkolnych pracowni komputerowych, przed treściami zawierającymi erotykę, czy przemoc wymusza znowelizowana ustawa o systemie oświaty. Szkoły muszą instalować i aktualizować oprogramowanie zabezpieczające. Dzięki temu uniemożliwią uczniom dostęp do treści, które mogą stanowić zagrożenie dla ich prawidłowego rozwoju.
źródło: 