Błyskawiczna akcja strażaków zapobiegła przedostaniu się pożaru z młodnika sosnowego i brzozowego, gdzie było jego zarzewie do sąsiadującego obok starodrzewia – lasu sosnowego w Rzegocinie gm. Nowy Korczyn.
Gdyby ogień wszedł do starego lasu pożar miałby znacznie większe rozmiary i zapewne byłby o wiele trudniejszy do opanowania. Zagrożony był las który z jednej strony dochodzi do wsi Rzegocin, natomiast drugim krańcem kończy się w okolicach wsi Badrzychowice, Ucisków. Jest to bardzo rozległy teren - gdyby wozy strażackie przyjechały kilkanaście minut później skutki ognia mogłyby być znacznie, znacznie poważniejsze !!


Płomienie zauważono około południa w Wielki Piątek 10.04. W akcji ratowniczej brały udział po 1 zastępie z OSP Nowy Korczyn, Stary Korczyn, Błotnowola, Solec-Zdrój i 2 zastępy z JRG Busko. Lekki wiatr z kierunku południowo-wschodniego popychał błyskawicznie ogień i niewiele brakowało aby wymknął się spod kontroli. Na szczęście strażacy natrafili na rów biegnący wzdłuż kompleksu leśnego i tam ogromnym, zmasowanym wysiłkiem wszystkich ratowników, tłumnicami udało się go zastopować. Dojazd do pożaru był utrudniony ze względu na podmokły teren i z tego powodu linie gaśnicze były rozciągnięte na znaczne odległości.

Wszystkie zarzewia ognia zostały dogaszone a teren całego pożaru „przelany” wodą. Spaliło się około 8 ha nieużytków i młodnika. Ze wstępnych ustaleń po oglądzie miejsca powstania ognia wynika, że najprawdopodobniej było to umyślne podpalenie przez nieznanego na razie sprawcę. Poza spalonym drzewostanem powstały ogromne straty w środowisku, glebie (jałowienie), roślinności i mikroorganizmach, itp. Strażacy walcząc z ogniem z przerażeniem patrzyli jak ratują się przed zagładą zwierzęta płowe i ptaki uciekając na oślep jak najdalej od niszczycielskiego żywiołu. Akcją dowodzili: w pierwszej fazie mł. kpt. Grzegorz Kralka, w fazie końcowej kpt. Marek Lis – Oficer Operacyjny KP PSP w Busku-Zdroju.
Ludzie są nadal bezmyślni i nie stosują się do wielokrotnie ponawianych w mediach apeli i zaleceń strażaków. Ogromnym wysiłkiem kilkunastu strażaków, którzy przez ponad trzy godziny blokowali wyjście ognia na zwarty kompleks leśny uratowano obszar lasu na obszarze paruset hektarów – ognia powstałego w wyniku beznadziejnej głupoty ludzkiej i skrajnej nieodpowiedzialności.
Robert Gwóźdź