47 letni mężczyzna zginął w płomieniach, jego 80-letni ojciec zmarł przed remizą strażacką przy próbie uruchamiania syreny alarmowej.
Pożar wybuchł w domu jednorodzinnym w Tuczępach dziś przed godziną 8 rano. Znajdowali się w nim ojciec i syn. Syn pracował na terenie Niemiec i przyjechał stamtąd odwiedzić ojca
Ojciec, strażak OSP Tuczępy widząc co się dzieje pobiegł do remizy strażackiej uruchomić syrenę alarmową. Najprawdopodobniej nie zdołał jej włączyć, upadł po przebiegnięciu około 400 metrów z domu do strażnicy na wjeździe do garażu pojazdu bojowego tej jednostki.
O pożarze zawiadomili stanowisko kierowania PSP w Busku sąsiedzi a strażacy z OSP Tuczępy nie mogli wyjechać ze względu na konającego na wjeździe starego człowieka. Mimo prowadzonej reanimacji zmarł.
Dojeżdżające do akcji ratunkowej OSP Niziny, służba ratownicza z CS2 w Rzędowie, OSP Grzymała, JRG Busko opanowały ogień wewnątrz budynku ale niestety nie udało się już uratować 47-latka.
Jak powiedział będący na miejscu pożaru zastępca komendanta powiatowego PSP w Busku Kazimierz Zabłotny z oglądu sytuacji płomienie rozprzestrzeniały się błyskawicznie przerzucając na łatwo palne elementy wyposażenia mieszkania. Przy tym trujący dym z palących się oklein meblowych najprawdopodobniej spowodował utratę przytomności ofiary, która z ułożenia ciała wynika próbowała się ratować i w konsekwencji śmierć w płomieniach.
Przyczyny powstania ognia badają pod nadzorem prokuratora policjanci z Komisariatu Policji w Stopnicy wraz ze strażakami z PSP Busko.
Robert Gwóźdź