Czas studniówek. Co z tymi, których nie stać?
2009-01-08 22:45:19

Bez tysiąca złotych to nawet nie ma co przymierzać się do studniówki - mówią tegoroczni maturzyści. A co z tymi, których nie stać na taki wydatek? - Szkoły muszą zrobić wszystko, aby w ten wyjątkowy wieczór nie czuli się jak Kopciuszek - apeluje wicekurator oświaty.

Wydatki na studniówkę nie trudno policzyć. Od 150 do 200 złotych
składka za zabawę, plus drugie tyle za osobę towarzyszącą, nowy
garnitur i suknia, wizyta u fryzjera lub kosmetyczki, taksówki. A do
tego trzeba mieć jeszcze coś w kieszeni.


studniowka.jpg




Wielu uczniów z biedniejszych rodzin na taki bal nie stać.



- Rzeczywiście, to bardzo ważna sprawa, którą trzeba dyskretnie i
mądrze rozwiązać, aby żadne dziecko nie czuło się pokrzywdzone - mówi
siostra Leticja Danuta Łasek, dyrektorka Zespołu Szkół Sióstr
Nazaretanek św. Jadwigi w Kielcach. 15 stycznia maturzyści z jej szkoły
bawić się będą w Wojewódzkim Domu Kultury. W ubiegłym roku jeden z
rodziców zapłacił z własnej kieszeni za dzieci, których nie stać na
studniówkowe wydatki. - Teraz komitet studniówkowy założył tzw. fundusz
studniówkowy. Od początku roku szkolnego zbierane są datki, z których
teraz skorzystają nasi uczniowie - mówi siostra Leticja.



Decydujący głos mają tu rodzice. - Nasza społeczność szkolna nie jest
duża. My i rodzice wiemy, komu trzeba pomóc. Studniówka ma być dla
wszystkich i nikt nie może stać z boku - mówi dyrektorka "Nazaretanek".



Podobne rozwiązanie przyjęto w VI LO im. Juliusza Słowackiego w
Kielcach. Uczniowie "Słowackiego" 31 stycznia bawić się będą w budynku
Zuga SHL przy ul. Zagnańskiej. Tamtejszy komitet studniówkowy
negocjował warunki balu. - Każda z klas otrzyma jedno miejsce gratis
dla uczniów w najtrudniejszej sytuacji finansowej. Poza tym rodzice z
klas maturalnych wewnętrznie organizują się, aby pomoc tym, których nie
stać na studniówkę - mówi Renata Walęcka, dyrektorka VI LO. Bogatsi
rodzice po prostu dobrowolnie płacą więcej, aby cała klasa mogła
uczestniczyć w zabawie.





Sami uczniowie też myślą o oszczędnościach. Odczuli to w firmie Rob
Trans, wynajmującej luksusowe amerykańskie limuzyny. W ostatnich latach
chłopcy chętnie wynajmowali cadillaca na studniówkowy wieczór i
przyjeżdżali nim po swoje partnerki. - W tym roku chyba dotknął nas
światowy kryzys finansowy, bo na razie nie mamy żadnych zgłoszeń -
usłyszeliśmy w firmie. Przejazd luksusowym autem z barkiem, video i
telefonem nie należy bowiem do najtańszych. Ceny zaczynają się od 400
zł.








Dla Gazety



Lucjan Pietrzczyk, świętokrzyski wicekurator oświaty



Sposobem na rozwiązanie tego problemu byłoby ograniczenie kosztów
studniówek, tak aby stać było na nie wszystkich uczniów. Jeśli
organizatorzy nie chcą się na to zgodzić, to nie ma wyjścia i trzeba
pomóc uczniom mniej zamożnym. Dla człowieka w wieku maturalnym to duże
przeżycie: kiedy nie może zapłacić za siebie czy za partnerkę. Nie
każdy z nich może i nie każdy chce prosić rodziców o pomoc. Apeluję do
dyrektorów szkół, aby myśleli o tym. Komitet studniówkowy jest
jednoroczny, rodzice nie muszą o tym wiedzieć. Dyrektor zwykle ma już
za sobą kilka studniówek i zna problem. Musi wpłynąć na komitet
studniówkowy, aby pamiętał o tych uczniach.

źródło:Gazeta



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=4878