Starosta kazimierski oskarżony
2009-01-02 09:39:32

Starosta kazimierski Jan Nowak zasiądzie wkrótce na ławie oskarżonych pod zarzutem jazdy po pijanemu. W środę prokuratura przesłała akta sprawy do sądu

Śledztwo dotyczące starosty toczyło się od połowy października. 12 października Jan Nowak został bowiem zatrzymany przez patrol drogówki, a o tym zatrzymaniu głośno było jeszcze przez kilka tygodni. Policjanci z komendy wojewódzkiej podejrzewali bowiem, że starosta jest pijany. Ale ten odmówił badania alkomatem. Funkcjonariusze zdecydowali więc, że trzeba pobrać mu krew do badania, i przywieźli go najpierw do komendy w Kazimierzy Wielkiej. I tam doszło do nieprzewidzianej sytuacji - zastępca komendanta powiatowego Waldemar Szymański zaprosił starostę do gabinetu i wyprosił z niego kieleckich policjantów. Przepychanki trwały niemal trzy godziny, a starostę udało się zabrać do szpitala na badanie krwi dopiero po przyjeździe do Kazimierzy Jarosława Kopciary, szefa świętokrzyskiej drogówki.

Wyniki badania okazały się jednoznaczne - 0,7 promila alkoholu we krwi. A potem biegły wyliczył, że starosta był jeszcze bardziej "pod wpływem" i trzy godziny przed badaniem, czyli w chwili zatrzymania, miał od 1 do 1,3 promila.

Prokuratura oskarżyła starostę, że jechał samochodem, mając we krwi 1 promil alkoholu - przyjęto wersję najłagodniejszą, zgodnie z zasadą, że wszelkie wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego czy podejrzanego.

Grozi mu za to do dwóch lat więzienia oraz odebranie prawa jazdy nawet na dziesięć lat. Starosta od początku twierdził, że jest niewinny.

- W śledztwie nie przyznał się do winy - informuje Wiesław Koziara, szef prokuratury w Kazimierzy Wielkiej.

"Gazecie" Jan Nowak mówił: - Wyniki są dla mnie dziwne, niezrozumiałe. Wiążą się z moimi problemami zdrowotnymi, o których nie chcę mówić.

Jego linia obrony jest taka, że alkohol we krwi to efekt zażywania leków.

- Wersję podaną przez podejrzanego prokurator prowadzący ocenił jako niewiarygodną, przy czym opierał się przede wszystkim na opinii toksykologicznej. Biegły stwierdził bowiem, że te okoliczności, które przywoływał podejrzany, nie mogą być zaakceptowane - tłumaczy prokurator Koziara.

Proces starosty będzie się toczył przed sądem w Kazimierzy Wielkiej.

 

 



źródło:Gazeta


https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=4841