Dziesięć sekund wichury w gminie Łubnice
2008-11-22 14:21:00

Dwa zerwane dachy i kilka połamanych drzew to bilans wichury, jaka przeszła w gminie Łubnice. Mieszkańcy mówili o trąbie powietrznej.

Chwile grozy przeżyli w czwartkową noc mieszkańcy Czarzyzny i Rejterówki w gminie Łubnice w powiecie staszowskim. Wszystko przez wichurę, która przeszła nad tymi miejscowościami. Z jej skutkami walczyły cztery jednostki straży pożarnej.

lubnice_wichura1.jpg
Sąsiedzi właściciela tego domu mówią, że podmuch, który zmiótł nowy dach był krótki, ale niewiarygodnie silny. (M. Jarosz)


ZŁOWROGI PODMUCH

- Było przed 21. Okna zaczęły się trząść, dzieci zaczęły płakać. Nie wiedziałam, co się dzieje. Po chwili wszystko ucichło - mówi jedna z mieszkanek Czarzyzny o tym, co się działo. - To był moment, zupełnie jakby trąba powietrzna przeszła, trwało to nie więcej niż dziesięć sekund - dodaje inny mężczyzna. Poza strachem i kilkoma zerwanymi dachówkami nic im się nie stało.

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Gwałtowny podmuch wiatru zerwał dwa dachy z budynków mieszkalnych. Ofiar w ludziach nie było, choć nieszczęście było blisko. - Byłem jeszcze z ojcem na podwórzu. Pozamykaliśmy wszystko, żeby nie poobrywało drzwi. Wiało dość mocno - mówi Ryszard Mazur z Rejterówki. Mężczyźni weszli do domu. - Wtedy tak mocno szarpnęło, że myślałem, iż się wszystko zawali. Nawet butów nie zdążyliśmy zdjąć, a na podwórku leżały dach i kawał ściany szczytowej. Wystarczyła chwila i byśmy pod tym dachem zostali - dodaje mężczyzna.

DACHY JAK LATAWCE

Dach miał może dziesięć lat. Kiedy weszliśmy na poddasze, kilka osób łatało wyrwane elementy blach, a wielką dziurę przykrywano plandeką. - Kawałki blachy były rozrzucone po polach, jeden wyjęliśmy od sąsiada ze stodoły - mówi mężczyzna. Siła podmuchu była tak duża, że jeden z elementów przebił się przez dach budynku gospodarczego, znajdującego się kilkadziesiąt metrów dalej.

- A miałem latem pomalować blachę, teraz trzeba będzie poprawiać połowę dachu - mówi gospodarz.
Podmuch nie oszczędził też jednego z domów w pobliskiej Czarzyźnie. Na posesji Władysława Furtaka wiatr zerwał niemal cały dach. - Przez całą noc nie wiało tak mocno, ale ten jeden podmuch był potężny - mówi jego sąsiadka. Cała konstrukcja miała nie więcej niż pięć lat.

Teraz trzeba będzie wszystko budować od nowa. Na miejscu działali strażacy ochotnicy z jednostek z Łubnic, Beszowej i Ruszczy oraz strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej ze Staszowa. Oprócz dwóch dachów, wichura połamała kilka drzew. Na szczęście oba zniszczone budynki były ubezpieczone.

/MJR/

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=4680