W pierwszym etapie zostanie wbitych w grunt 120 żelbetowych pali.
"Wielkie palowanie” rozpoczęło się w miniony piątek. Na działkę przy ulicy Kolejowej, obok siedziby Rolmetu, wjechała supermaszyna - z potężnym wiertłem, który drąży dziury w ziemi na głębokość 12 metrów.
Jest to niezbędne, gdyż w miejscu lokalizacji strażnicy występują grunty nienośne. 120 pali, zbrojonych stalowymi dwuteownikami, ma wzmocnić niestabilne podłoże.
- Zaraz po zakończeniu palowania ruszą roboty ziemne - mówi mistrz budowy Józef Kupiec. (A. Ligiecki)
NASYP, NAMUŁ, IŁY
Zanim budowa ruszyła, wykonane zostały dodatkowe badania geologiczne. - Trafiliśmy na grunt nasypowy, namuł, glinę, iły. Wykonanie pali jest konieczne, aby mieć pewność, że obiekt strażnicy stanie na naprawdę mocnych fundamentach - mówi kierownik robót Marek Kosmowski.
Wierzchnią warstwę geolodzy określają potocznie "nasypem”. To różnego rodzaju ziemia i odpady, co potwierdza tezę, że kiedyś było tu dzikie wysypisko śmieci. Idąc w dół, natrafiamy na warstwę namułu, glinki, pył gliniasty oraz iły, w tym ił krakowski.
Grunt na działce przy ulicy Kolejowej jest "miękki”, nie sprawia więc problemów przy palowaniu. Wystarczy normalne wiertło - nie trzeba stosować dodatkowych końcówek, jak przy wierceniu w skałach.
WIERCI I BETONUJE
Przewierty wykonywane są do głębokości 12 metrów. Gdy świder osiąga zakładany poziom następuje - przy użyciu pompy - wstrzykiwanie betonu B25 do "dziury”. W jeden otwór wchodzi blisko 3 metry sześcienne betonu. W ziemię zostaną wpompowane tony betonu, ale przewidziano też dodatkowe zbrojenie - każdy pal wzmacnia dwuteownik z wysokiej jakości stali.
Najważniejszym urządzeniem na placu budowy jest teraz palownica. Ma prawie 30-metrowy wysięgnik, a oprócz wiertła wyposażenie supermaszyny stanowią pompa i betoniarka. Palownica wybiera też ziemię na powierzchnię. W sumie, z działki przy ulicy Kolejowej zostanie wywiezionych 50 ciężarówek ziemi.
Ekipa budowlana wykonuje do dziesięciu odwiertów dziennie. Oznacza to, że w ciągu dwóch tygodni pale zostaną zainstalowane. Po 28 dniach, zgodnie z wymogami technicznymi, odbędzie się próba obciążeniowa pali. Dopiero wtedy można przystąpić do zalewania ław i fundamentów.
ZIMA NIE ZAGRAŻA
Po długich tygodniach ciepłej pogody nad region Ponidzia nadciąga ochłodzenie. Nie zagrozi to jednak w budowie nowej strażnicy.
- Zalewamy beton w ziemi, a to coś innego niż na przykład w szalunkach. Beton jest ogrzewany beton, poza tym stosowane są różne dodatki. Nawet przy ujemnych temperaturach, do minus 6 stopni Celsjusza, można prowadzić prace bez przeszkód - twierdzi Marek Kosmowski.
Po wbiciu pali w podłoże zaczną się roboty ziemne. Najpierw zostanie zdjęta warstwa gruntu do głębokości 130 centymetrów. - To miejsce pod wykopy, gdzie zalewane będą ławy i fundamenty. Na nich zostanie posadowiona strażnica - wyjaśnia Józef Kupiec, mistrz budowy.
WIELKA INWESTYCJA
Kazimierska strażnica stanie na działce przy ulicy Kolejowej o powierzchni 1,8 hektara. To największa inwestycja w regionie kazimierskim, jej koszt szacuje się na 12 milionów złotych. Znajdą się tam pomieszczenia zarówno dla Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, jak i Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej. Obiekt ma przekazany inwestorowi w 2011 roku.
Adam Ligiecki
źródło: 