Historia pozbawionego domu mężczyzny obiegła całą Polskę
2008-11-17 10:53:03

Sprawa 44-letniego Grzegorza Legudzińskiego, usuniętego z mieszkania przez opiekunkę prawną, stała się głośna w całej Polsce.

Zainteresowały się nią prawie wszystkie stacje telewizyjne, wkrótce ma do Buska przyjechać Elżbieta Jaworowicz ze "Sprawy dla reportera” .

Legudzinski_Grzegorz1.jpg
44-letniego niepełnosprawnego Grzegorza Legudzińskiego podstępnie usunięto z mieszkania. (Ł. Zarzycki)


Sam poszkodowany, który został umieszczony, wbrew własnej woli, w Domu Opieki w Gnojnie, jest już tak skołowany panującym wokół niego zamieszaniem, że często płacze. Jego trzypokojowe mieszkanie w szybkim tempie zajęli nowi lokatorzy. - Byliśmy u Grzesia dwa dni temu, rozpaczał, że ma wszystkiego dosyć i chciałby wrócić do domu - opowiada sąsiadka Krystyna Bogacz.

DOCHODZENIE TRWA

Sprawą dziwnego pozbawienia niepełnosprawnego człowieka mieszkania, bez zgody sądu, zainteresowała się prokuratura.

W buskiej prokuraturze poinformowano nas, że trwa dochodzenie, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa. Miałoby ono polegać na doprowadzeniu Grzegorza Legudzińskiego do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem, mieszkaniem i sprzętem przez wprowadzenie go w błąd, że opuszcza lokal tylko na chwilę, celem udania się na wypoczynek wakacyjny. W tym czasie go wymeldowano i wywieziono do domu pomocy społecznej.

Mieszkańcy bloku, w którym mężczyzna mieszkał, 5 listopada napisali skargę do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Poprosili o interwencję, podkreślili, że opiekunka nie miała prawa rozporządzać własnością swojego podopiecznego bez zgody sądu, a burmistrz podpisać pisma, na postawie którego stracił mieszkanie. Dlatego wszystko powinno wrócić do stanu wyjściowego.

- Dziwi nas, że do tej pory nie przedstawiła swojego stanowiska w tej sprawie Komisja Rewizyjna z Urzędu Miasta w Busku - mówi sąsiad Aleksander Palmowski, który podjął wszechstronne działania, aby pomóc pokrzywdzonemu mężczyźnie. Ale Adam Gradzik - przewodniczący Rady Miasta i Radosław Ciepliński - przewodniczący Komisji Rewizyjnej powiedzieli, że zanim ocenią to, co się stało, czekają na ustalenia prokuratury w tej sprawie. Burmistrza nie zastaliśmy w piątek w urzędzie, a sekretarka poinformowała nas, że od poniedziałku idzie on na urlop.

NOWY OPIEKUN

Kilka dni temu Sąd Rejonowy w Busku wybrał nowego opiekuna prawnego mężczyzny. Poprzednia opiekunka, która narobiła sporo zamieszania i ubezwłasnowolniła Legudzińskiego, cierpiącego na przykurcze i jąkanie się, złożyła rezygnację. - Na nowego opiekuna powołano pielęgniarkę z Gnojna, moją kandydaturę odrzucono, chociaż byłam z Grzegorzem bardzo związana - mówi Helena Stefanek z buskiej agencji opiekuńczej.

- Pomagałam mu w sprzątaniu mieszkania, praniu, zawsze był mi bardzo wdzięczny. Zdaniem Aleksandra Palmowskiego, to świadome działanie, mające na celu zamknięcie tej sprawy i ukręcenie łba aferze. - Buska opiekunka usiłowałaby wydostać Grzesia z placówki w Gnojnie, ta, która jest zatrudniona w Domu Opieki, nie będzie tego robiła - twierdzi Palmowski.

Rafał Jarząbek, radca prawny z kieleckiego biura poselskiego Przemysława Gosiewskiego, mówi, że obserwują całą sprawę. - Wystosujemy ponaglenie do burmistrza, bo do tej pory nie udzielił nam wyjaśnienia, dlaczego podpisał pismo o pozbawieniu człowieka mieszkania, bez zgody sądu rodzinnego - mówi. - Poza tym, gdyby buska prokuratura umorzyła postępowanie, to na pewno złożymy apelację i odwołamy się do ministra.

NIECH WRACA!

- Ta sprawa musi być koniecznie rozwiązana - uważają mieszkańcy. - Dowiedzieliśmy się, że w bloku obok zwalnia się mniejsze mieszkanie na parterze - rodzina ma być wyeksmitowana - i tam właśnie mógłby wrócić Grzegorz Legudziński, skoro jego lokum zajął już ktoś inny.

Iwona Rojek

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=4658