Alex Danzing chce przyjechać na Ponidzie
2008-11-04 10:10:04

Alex Danzing stał się znany dzięki filmowi Krzysztofa Bukowskiego. Teraz chciałby przyjechać na Pondzie.

Zaduszki to czas pamięci, zadumy i refleksji. Wracamy myślami do tych, którzy odeszli...

Krzysztof Bukowski, zmarły niedawno reżyser filmowy, gościł w Cieszkowach koło Czarnocina. Tam, gdzie sięgają korzenie jego rodu.

kazimierza_aleks_danzing1.jpg
Krzysztof Nurkowski (z
lewej), historyk z Czarnocina, spotkał się z Alexem Danzingiem (z
prawej) podczas konferencji w Kielcach. (M. Bednarska)


KRĘCIŁ Z WAJDĄ

- To było spotkanie rodzinne w parku podworskim w Cieszkowach. Przy grillu spotkali się Bukowscy z Krakowa i Warszawy. Większość z nich to pracownicy naukowi, ludzie sztuki. Byłem tam i ja, szykujący się wtedy do wydania książki o historii tej rodziny "Był dwór” - wspomina Krzysztof Nurkowski, historyk z Czarnocina.

Krzysztof Bukowski był synem Ryszarda Bukowskiego, profesora wrocławskiej Akademii Muzycznej. Jako filmowiec asystował Andrzejowi Wajdzie przy realizacji kultowego filmu "Wesele”. Stworzył też kilka spektakli teatralnych, a w 1991 roku nakręcił dokument "Wałęsa w Izraelu”.

Bohaterem jego filmów dokumentalnych był Alex Danzing. To postać niezwykła. Urodził się w Warszawie, obecnie mieszka w Izraelu. Jest historykiem, pracuje w instytucie Yad Vashem.

WEMBLEY NA WOJNIE

- Starożytni mawiali: habent sua fata libelli. Książki mają własne losy. Ale życie ludzkie tworzy czasem sytuacje, które mogliby wymyślić pisarze lub scenarzyści filmowi - uśmiecha się Krzysztof Nurkowski. - Dziesięć lat temu, przy grillu w Cieszkowach, Krzysztof Bukowski mówił z pasją o Alexie Danzingu. Był nim zachwycony. Ja teraz... mogłem poznać tego człowieka.

Niedawno Alex Danzing był gościem kieleckiej konferencji "Polacy i Żydzi w regionie świętokrzyskim - związki kulturowe na przestrzeni dziejów”. Krzysztof Nurkowski podarował mu wtedy swoją książkę "Był dwór”. Rozmawiali o Krzysztofie Bukowskim, o jego filmie "Czytając Sienkiewicza na pustyni Negev” poświęconym Danzingowi.

To dokument, który opowiada o Izraelczyku polskiego pochodzenia. Także o pamiętnym wydarzeniu, jakie miało miejsce 17 października 1973 roku. - Trwała wtedy wojna izraelsko-syryjska. Alex Danzing był spadochroniarzem, siedział w okopach gdzieś na Wzgórzach Golan. Opowiadał mi, że nagle, ku zdumieniu swoim... i wrogów, z małym radiem przy uchu zaczął szalony taniec radości! Bo zakończył się mecz Polski z Anglią na Wembley - relacjonuje Krzysztof Nurkowski. - A my awansowaliśmy do mistrzostw świata.

NIE TYLKO OŚWIĘCIM

58-letni dziś Alex Danzing przy każdej okazji podkreśla swoje związki z Polską. Jako dziecko mieszkał w Warszawie, tu chodził do szkoły, nauczył się czytać. Kiedy miał dziewięć lat wyemigrował z rodzicami do Izraela i zamieszkał w kibucu Nir Oz, w zachodniej części pustyni Negev. Pozostała mu miłość do języka polskiego i emocjonalny związek z miejscem, w którym się urodził. Odpoczywa czytając "Ogniem i mieczem” i "Potop” Henryka Sienkiewicza albo "Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza.

Alex Danzing od kilkunastu lat organizuje wycieczki młodych Żydów do Polski. - Stara się, żeby nie tylko pielgrzymowali do Oświęcimia, ale zwiedzili też Wawel, dowiedzieli się czegoś o poecie, którego pomnik stoi na krakowskim rynku. Pragnie, by obok historii holokaustu poznawali historię Polski i historię Żydów w naszym kraju. To człowiek wyjątkowy - uważa Krzysztof Nurkowski.

ZAPROSZENIE NA PONIDZIE

- Mieliśmy okazję rozmawiać o różnych sprawach. O państwie Izrael, o skomplikowanych stosunkach polsko-żydowskich. Opowiedziałem mu również o swoim spotkaniu z Krzysztofem Bukowskim. O niezrealizowanych planach nakręcenia filmu o ziemianach na Ponidziu - opowiada historyk z Czarnocina. - W Kielcach podarowałem Alexowi Danzingowi książkę "Był dwór”. Z zaproszeniem na Ponidzie. Sprawiło mu to dużą radość, obiecał, że postara się przyjechać - kończy Krzysztof Nurkowski.

Adam Ligiecki

źródło: Echo



https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=4604