Włoszczowa: Z rozmachem handlował gorzałą, bo miał małą rentę 2008-11-03 11:37:01
- Chciałem dorobić do renty - tak podobno tłumaczył się włoszczowskim policjantom mieszkaniec sąsiedniego powiatu radomszczańskiego, u którego znaleźli, można rzec, hurtowe ilości przeróżnych alkoholi, sprzedawanych - jak mówią - nielegalnie.
Wódki dobrych marek, koniaki, likiery, winiaki - czego to nie było w garażu tego pana.
Ale od początku. W piątek wieczorem, około godz. 18, policjanci z sekcji kryminalnej posterunku w Kluczewsku zatrzymali do kontroli na bocznej leśnej drodze renaulta megane na łódzkich numerach rejestracyjnych. Za kierownicą auta siedział 59-letni mieszkaniec sąsiedniego powiatu radomszczańskiego (województwo łódzkie).
Podczas kontroli bagażnika samochodu policjanci znaleźli 98 butelek różnego rodzaju alkoholu. - Na niektórych z nich były znaki akcyzy, noszące ślady podrobienia - opowiada Artur Szkot, oficer prasowy włoszczowskiej policji. - Policjanci nabrali podejrzeń, że mężczyzna nielegalnie handluje alkoholem. Dlatego kierowca został zatrzymany, a funkcjonariusze pojechali przeszukać jego posesję.
I okazało się, że policyjny nos ich nie zawiódł. W garażu stojącym na podwórku znaleźli jeszcze więcej alkoholu. - Gatunkowe wódki, koniaki, likiery, winiaki. Do tego 130 butelek z polskim spirytusem - wylicza Artur Szkot. - Alkohol pochodził z Polski, Czech, Niemiec, Słowacji i Mołdawii. Łącznie, razem z alkoholem znalezionym w aucie, było 651 butelek, o pojemności przeważnie 0,5, 0,7 lub 1 litra. Na części z nich były znaki akcyzy, na innych nie. Aby cały ten zabezpieczony alkohol przewieźć do komendy, potrzebne były aż trzy radiowozy.
Jak informują policjanci, zatrzymany mężczyzna przyznał się do nielegalnego handlu alkoholem na terenie powiatów radomszczańskiego i włoszczowskiego. Podobno tłumaczył, że chciał sobie w ten sposób dorobić do renty. Teraz odpowie za to przed sądem.
/mow/ źródło:  |
|
|