Sapanta to malutka wioska w samym sercu Maramureszu, krainy buków i dębów, położonej tuż przy granicy Rumunii z Ukrainą. Czas chyba się tu zatrzymał.
Niczego złego w życiu nie zrobiłem, malowałem, kochałem i troszeczkę piłem - tak napisał o sobie na własnym nagrobku Stan Patras. Sportretował się na nim w pięknym kowbojskim kapeluszu. W ten sam sposób zwykł tłumaczyć się żonie. Z domu zawsze wychodził za wcześnie, wracał zaś za późno. Z rzadka bywał trzeźwy, ale w chwilach, gdy mu się to zdarzało, gubił się we własnym świecie i tworzył. Nie malował rozległych pejzaży, nie rzeźbił świątków ani chwytających za serce scen biblijnych. Stan Patras obserwował sąsiadów i, kiedy przechodzili na „drugą stronę”, szykował im wesołe nagrobki.

Nawet nie przypuszczał, że jego „dzieła” zamienią kiedyś śmierć w turystyczną atrakcję. Nekropolia, którą zainicjował, trafiła na Listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO i stała się jednym z najsławniejszych miejsc na ziemi. I podobno najweselszym. Rumunii uważają nawet, że Wesoły Cmentarz jest jednym z cudów świata. Nawet egipskie piramidy nie są w stanie mu dorównać.
Przeczytaj cały artykuł i zobacz fotogalerię >>>