Rolnik z Chebdzia wygrał proces ze Starostwem Powiatowym. Po raz drugi sąd przyznał rację mieszkańcowi, a ukarał urzędy.
Wychodzi na to, że już nikt nie odbierze Kopca Kościuszki Włodzimierzowi Kozłowskiemu z Chebdzia. W środę włoszczowski sąd oddalił wniosek starosty włoszczowskiego o nabycie tej działki przez zasiedzenie na rzecz Skarbu Państwa.
- Kwestie historyczne nie miały w tym przypadku znaczenia - stwierdziła sędzina.
Czy Włodzimierz Kozłowski przywróci dawny blask Kopcowi Kościuszki? (R. Banaszek)
Cztery rozprawy
Zakończyła się, przynajmniej przed sądem pierwszej instancji, ciągnąca się od czerwca rozprawa cywilna, w której stawką był Kopiec Kościuszki - dla jednych historyczne miejsce, dla drugich zwykły kawałek ziemi. Zeznawały znane osoby, jak chociażby historyk, senator Adam Massalski. W zeszły piątek odbył się czwarty i ostatni proces. Tym razem przesłuchano strony sporu, a więc starostę włoszczowskiego Ryszarda Maciejczyka, wójta gminy Moskorzew Jarosława Klimka oraz właściciela ziemi z kopcem Włodzimierza Kozłowskiego. Dzień wyroku wyznaczono na środę.
Kłótnia przed wyrokiem
Na ogłoszeniu wyroku nie pojawił się żaden reprezentant Skarbu Państwa. Przybył tylko przewodniczący Rady Gminy Moskorzew Zenon Kułaga oraz Włodzimierz Kozłowski z żoną. Jeszcze przed wejściem na salę rozpraw pokłócili się ze sobą ci panowie o to, kto ma rację w tym sporze. Obydwaj byli zgodni co do jednego - że trzeba było zawrzeć ugodę wcześniej, to żadnego procesu by nie było. - Ugoda jest najlepszym wyjściem - mówił przewodniczący Kułaga.
Państwo nie było posiadaczem
W uzasadnieniu wyroku asesor Małgorzata Wojciechowska stwierdziła, że Skarb Państwa reprezentowany przez starostę włoszczowskiego nie wykazał w postępowaniu, że kiedykolwiek był samoistnym posiadaczem terenu z kopcem, gdyż nie wykonywał na tej działce żadnych czynności charakterystycznych dla właściciela. I dodała: - Historyczny charakter miejsca nie jest kwestionowany przez sąd, gdyż nie ulega wątpliwości, że jest to miejsce pamięci narodowej. Ale to nie miało znaczenia w sprawie o zasiedzenie własności Włodzimierza Kozłowskiego. Kopiec z działką jest własnością prywatną. Akt własności wydało na niego państwo - wyjaśniała sędzina.
Wniosek oddalony
Dlatego wniosek starosty o zasiedzenie terenu z Kopcem Kościuszki został oddalony przez sąd. Jednocześnie zasądzono powiatowi zwrot kosztów postępowania w wysokości 2,6 tysiąca złotych, a więc o 3 tysiące mniej, niż domagał się tego obrońca właściciela działki mecenas Kazimierz Górny. Te pieniądze musi zapłacić Starostwo Powiatowe Włodzimierzowi Kozłowskiemu. Ale to nie jedyne koszty, jakie poniósł powiat w tej sprawie. Do tego doszło wcześniej jeszcze około 4 tysiące złotych za sporządzenie mapy geodezyjnej do zasiedzenia terenu z kopcem. Wyrok Sądu Rejonowego we Włoszczowie nie jest prawomocny. Przysługuje od niego apelacja, z której na pewno starosta włoszczowski skorzysta.
Dwie wygrane
To druga wygrana sprawa przez mieszkańca Chebdzia z instytucją państwową. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Włodzimierz Kozłowski pozwał gminę Moskorzew do sądu za naruszenie jego stanu posiadania w związku z poczynionym remontem na jego działce z kopcem. W październiku 2007 roku zapadł korzystny dla Kozłowskiego wyrok. Sąd nakazał gminie usunąć ogrodzenie, pomnik, kostkę brukową i tablicę informacyjną na zabytkowej białej topoli. W marcu tego roku gmina Moskorzew zdemontowała wszystkie rzeczy, które wskazał jej sąd. Włodzimierz Kozłowski obronił więc swoją własność podwójnie.
Rafał Banaszek
źródło: 