Mężczyzna podejrzewany o fałszowanie pieniędzy udawał w szpitalu paraliż - mówią policjanci.
Podrabiane 20-złotówki były w rzeczach motorowerzysty, który rozbił się w powiecie staszowskim.
Policjanci zatrzymali go gdy opuścił szpital. Został z niego zwolniony, bo okazało się, że paraliż jakiego miał dostać po wypadku, był równie prawdziwy co znalezione banknoty.
Ze szpitala mężczyzna trafił w ręce policjantów. (Policja)
SKUTEREM DO ROWU
Pierwsze informacje o kraksie z wtorkowego wieczora były dramatyczne. Policjanci opisywali, że 32-latek z województwa dolnośląskiego zjechał skuterem na pobocze trasy w powiecie staszowskim i wpadł do rowu.
- Karetka pogotowia zabrała go do szpitala w Kielcach z podejrzeniem złamania rdzenia kręgu szyjnego i paraliżem nóg - opisuje Ewa Jurkiewicz z zespołu prasowego świętokrzyskiej policji.
Wśród rzeczy należących do motorowerzysty, stróże prawa znaleźli dwa banknoty 20-zlotowe, po których na pierwszy rzut oka widać było, że nie są oryginalne.
PRZYZNAŁ SIĘ
- Mężczyzna był wcześniej karany za fałszerstwa, kradzieże i włamania. W czwartek kryminalni dostali informację, że 32-latek opuszcza już szpital, ponieważ obrażenia jakie zgłaszał lekarzom nie potwierdziły się. Okazało się, że symulował wszystkie dolegliwości - relacjonuje Ewa Jurkiewicz.
Mężczyzna został zatrzymany. W pierwszych rozmowach przyznał się do sfałszowania banknotów.
Michał Nosal
źródło: 