W październikowe soboty w Szkole Podstawowej w Solcu-Zdroju odbywały się warsztaty plastyczne.
Zajęcia dla dzieci prowadził student III roku malarstwa, Grzegorz Kozłowski. Pokazywał dzieciom różne techniki malarskie na przykładzie dzieł mistrzów, prezentował dzieła w różnych tonacjach barw, opowiadał o mieszaniu kolorów, o tym jak trzymać paletę i jak można posługiwać się pędzlem – niekoniecznie stereotypowo, podkreślił znaczenie wyobraźni i zostawił dzieci sam na sam z płótnami na sztalugach, nie ingerując w ich pracę. Dzieci otrzymały szkice prac Leonarda da Vinci i Stanisława Wyspiańskiego (jak mierzyć się to z najlepszymi!) i pozwolono im wyrazić siebie poprzez kolor, fakturę, mogły namalować nowe elementy, całkowicie zlekceważyć szkic, wolność prawie absolutna. Wszyscy byli ciekawi, co z tego wyniknie.
Najmłodsi od razu wiedzieli, czego chcą i męki twórcze były im obce.
Wszyscy bez umawiania uznali, że należy zacząć od włosów, one są najważniejsze.
Niektórzy na własną rękę odkryli światłocień, ta szyja w końcu naprawdę się udała.
Śpiący Mietek śni o koniach, a te kropki to albo wpływ wzmianki o puentylizmie, albo kogoś zainspirowała własna piżamka w ciapki.
Zabawa też była przednia.
Szkolny korytarz zaczął przypominać poważną pracownię, o podłodze lepiej nie mówić.
A tak wygląda jedna z malarek, która pierwsza odważnie nałożyła na głowę dziewczyny z obrazu Wyspiańskiego czerwoną farbę.
Gotowe dzieła wciąż jeszcze na sztalugach, ten z lewej namalowały pierwszoklasistki, im było najtrudniej ustalić jedną koncepcję obrazu, a oczy na portrecie wyszły naprawdę niezwykle. Dziecko po prawej zyskało uśmiech, w tle stateczek i kwiaty.
Mona Lisa ma balejaż i odważnie zestawione kolory ubrania, tło damy z łasiczką chyba jest symboliczne, a płomienno ruda dziewczyna śmiało spogląda w świat.
Pan Grzegorz Kozłowski sprawiał wrażenie zadowolonego z przebiegu i efektów warsztatów, obecnie wystawa prac na korytarzu szkoły (zapraszamy), a dzieci pytają, kiedy następne spotkania. Warto się zastanowić nad odpowiedzią, może być i tak, że zajęcia zdeterminują czyjąś przyszłość lub choćby nauczą wrażliwości czy umiejętności odbioru sztuki.