Aż sześć samochodów uczestniczyło w sobotę w popołudniowej stłuczce w Belinie przed Włoszczową.
W tym karetka pogotowia, która wracała z poszkodowanymi z wypadku z pobliskiego Krasocina, w którym ucierpiały dwa kolejne auta.
W tej kolizji przed Włoszczową uczestniczyło aż sześć samochodów, w tym karetka pogotowia. (R. Banaszek)
Czołówka przed wiatrakiem
Najpierw na łuku drogi wojewódzkiej 786 przed krasocińskim wiatrakiem zderzyły się czołowo peugeot 206 z volkswagenem golfem III. Obydwa auta pochodziły z powiatu włoszczowskiego. Jak relacjonowali strażacy z Krasocina, kierowca golfa prawdopodobnie nie dostosował prędkości do śliskiej nawierzchni i wyrzuciło go na zakręcie. Uderzył w nadjeżdżającego z przeciwka peugeota. Kierowcę i pasażera tego samochodu wzięła karetka do szpitala we Włoszczowie.
Nikt nie przypuszczał, że i jej się "oberwie” dziesięć kilometrów dalej. Na prostym odcinku tej samej drogi wojewódzkiej w Belinie przed Włoszczową jadący od strony Kielc volkswagen passat combi na kieleckich numerach rejestracyjnych zaczął wyprzedzać w dozwolonym miejscu. Z przeciwka, czyli od strony Włoszczowy jechał peugeot 206. Widząc, że passat może nie zdążyć wrócić na swój pas i chcąc uniknąć czołówki kierowca peugeota ostro zahamował.
Kolizyjne domino
Jadący za nim peugeot 207 na niemieckich "blachach” nie wyhamował i uderzył w swojego francuskiego "kolegę”. Za tym peugeotem jechał z kolei opel vectra, który w ostatniej chwili, żeby nie uderzyć w tył poprzedzającego samochodu, odbił w prawo zjeżdżając ze stromego pobocza w drogę polną. To samo zrobił jadący za vectrą volkswagen passat combi. W tym samym czasie jechała z Krasocina wspomniana karetka z poszkodowanymi z wypadku. Zatrzymała się w Belinie, żeby zobaczyć, co się stało. I wtedy uderzył ją z tyłu daewoo lanos na śląskich numerach rejestracyjnych.
Kierowca volkswagena passata, przez którego doszło do kolizji, uciekł z miejsca zdarzenia. Pech chciał, że w tym samym czasie jechało drogą wesele. - Kamerzysta wszystko nagrał na kamerę i dał mi numery rejestracyjne tego samochodu. Są to: TK 4290C - twierdził Sylwester Robak z Czostkowa, który lekko rozbił samochód. - Ważne, że nikomu nic się nie stało. Gdybym nie zjechał w polną drogę, to dopiero bym roztrzaskał auto - twierdził młody kierowca. Dodajmy, że w tym samym czasie również w Belinie na słynnym z kolizji łuku w lesie kolejny opel z Kielc nie dostosował prędkości do warunków i wylądował w przydrożnym rowie.
/rab/
źródło: 