Europoseł Adam Jarubas: Transformacja energetyczna tak, ale nie kosztem polskich firm i miejsc pracy
2026-10-23 08:51:01

Czy system ETS oznacza kolejne podwyżki cen energii i paliw? Europoseł Adam Jarubas mówi o przyszłości unijnej polityki klimatycznej, walce o odroczenie ETS2 oraz ochronie polskich firm i miejsc pracy. Wyjaśnia także, jakie korzyści Polska może uzyskać z funduszy na modernizację energetyki i ciepłownictwa.

Adam Jarubas: Transformacja energetyczna tak, ale nie kosztem polskich firm i miejsc pracy. Foto: 43779_adam_jarubas_europosel.jpg


Redakcja: Jak ocenia Pan obecną europejską politykę klimatyczną i system ETS? Czy redukcja emisji jest możliwa bez szkody dla gospodarki?

Adam Jarubas:  Musimy uniezależniać się od paliw kopalnych, które w przeważającej większości importujemy, w tym węgla, którego wydobycie w Polsce jest tak drogie, że ze skromnymi wyjątkami znacznie taniej jest sprowadzić węgiel z drugiego końca świata. Przy okazji możemy  zmniejszać emisje i dbać o klimat - to nie ulega wątpliwości. Jednak nie może to oznaczać zamykania europejskich firm i utraty miejsc pracy. Transformację trzeba przeprowadzać rozsądnie, tak żeby nie zaszkodzić gospodarce. Jest to możliwe, a nawet konieczne, bo te kraje, które będą posiadać czyste technologie i się pierwsze na nie przestawią, w dłuższym okresie wygrają - rozwinięte czyste technologie będą bowiem tańsze niż technologie obecne.

Redakcja: Panie pośle, tyle się mówi o wpływie ETS na ceny energii, za poprzedniego rządu były różne kampanie prowadzone na ten temat.

Adam Jarubas: To prawda - ETS podnosi ceny energii. Na tle Unii Europejskiej Polska jest jednak w szczególnym miejscu ze względu na wysoki historycznie udział węgla w wytwarzaniu energii. Jeszcze 20 lat temu z węgla produkowaliśmy 87% energii elektrycznej w Polsce, dzisiaj ten udział spada do trochę ponad 50%, ale ciągle jest to wysoki poziom na tle reszty UE. Ten udział więc systematycznie spada, ale w przeciwieństwie do tego, co wielu mówi, nie ze względu na ETS, tylko dlatego, że z systemu wypadają elektrownie węglowe zbudowane jeszcze w latach 60. i 70., których nie opłaca się już remontować. Nowe bloki węglowe są na tyle drogie, że energia z nich produkowana, nawet bez ETS, nie byłaby już tak konkurencyjna. Ta „tania energia z węgla w Polsce” bierze się przede wszystkim z tego, że produkowana jest przez elektrownie, które dawno są zamortyzowane - tylko że ze względów technicznych ten okres się kończy. W renowacji energetyki i ciepłownictwa w Polsce pomagają również środki z ETS, na które zrzucają się inne państwa w ramach Funduszu Modernizacyjnego, którego Polska jest największym beneficjentem. Do tej pory zatwierdzono programy o wartości około 53,5 mld zł, z czego już wypłacono około 18,7 mld zł, a szacunkowo do 2030 roku może trafić do Polski około 60 mld zł na modernizację energetyki i ciepłownictwa - i te koszty modernizacji i tak trzeba by było ponieść, niezależnie od tego, czy byłaby prowadzona polityka klimatyczna UE, czy jej by nie było.

Redakcja: A co z ETS2, który ma objąć transport i budynki? Czy w obecnych realiach da się go wdrożyć?


Adam Jarubas: ETS2 w obecnej sytuacji jest po prostu niemożliwe do wdrożenia. Ceny paliw spowodowane wojną w Iranie, jak również wojną w Ukrainie, już znacznie przekraczają te podwyżki, które potencjalnie wynikałyby z ETS2. Te ceny szybko nie spadną, a my nie możemy sobie pozwolić na kolejne podnoszenie kosztów - szczególnie w sytuacji, w której rząd podejmuje nadzwyczajne kroki w celu obniżenia cen paliw. Dlatego złożyłem poprawki w pracach nad zmianami w systemie ETS, które mają na celu likwidację ETS2 albo przynajmniej odsunięcie jego wprowadzenia do 2031 roku. Pod tymi poprawkami podpisali się posłowie z 10 krajowych delegacji w Europejskiej Partii Ludowej, co stanowi około połowę tej największej grupy politycznej w Parlamencie Europejskim. Uważam, że tym razem mamy realną szansę na kolejne ustępstwa.

Redakcja: Jest Pan sprawozdawcą jednego z raportów dotyczących ETS. O czym on mówi i co oznacza dla Polski?


Adam Jarubas: Tak, to bardzo techniczny raport dotyczący wskaźników zastępczych przy przydziale darmowych uprawnień do emisji. W prostych słowach chodzi o to, że ostatnie zmiany w zasadach darmowych uprawnień ograniczyły ich przydział dla firm. Tym sprawozdaniem naprawiamy skutki nieprzemyślanej legislacji sprzed dwóch lat. Ten dodatkowy przydział będzie ważny również w Polsce - nasze ciepłownictwo dostanie darmowe uprawnienia o wartości przynajmniej 500 milionów euro, a firmy chemiczne kolejne 200 milionów. Dodatkowe uprawnienia trafią też do firm ceramicznych, które są obecnie w bardzo trudnej sytuacji i dla których jest to warunek, by nie zmniejszać zatrudnienia. Parlament Europejski opowiedział się również za zwiększeniem przydziału do tzw. Funduszu Modernizacyjnego, z którego środki mogą iść m.in. na modernizację polskiego ciepłownictwa. Teraz będziemy negocjować finalne stanowisko z państwami członkowskimi. Nasze pozycje trochę się różnią, ale tak czy inaczej efekt dla polskich firm i dla ludzi korzystających z ciepłownictwa systemowego będzie bardzo korzystny.

Redakcja: Często słychać, że przez ETS europejskie firmy mogą przenieść produkcję poza Unię, bo tam jest taniej. Czy to realne zagrożenie i jak można je ograniczyć?


Adam Jarubas: Tak, to realne ryzyko - ceny uprawnień muszą być na rozsądnym poziomie, żeby nie wypychać firm poza Europę. Odpowiedzią na to są z jednej strony darmowe uprawnienia dla tych sektorów, którym trudniej jest się szybko zdekarbonizować - o których mówiliśmy wcześniej. Z drugiej strony mamy system CBAM, czyli opłatę na granicy, która wyrównuje zasady gry przynajmniej na rynku europejskim. Nad tym mechanizmem również pracuję - jako kontrsprawozdawca. System ten ma chronić między innymi producentów cementu czy stali, ale również tych, którzy produkują bardziej złożone wyroby. Pracuję nad tym, żeby do systemu dołączyć np. duże AGD, którego w swojej propozycji nie uwzględniła Komisja Europejska - tak, żeby uchronić europejską, w tym polską produkcję, która jest pod coraz większym naciskiem konkurencji z Chin czy Turcji. To udało się na poziomie Parlamentu Europejskiego, ale jesteśmy w trakcie trudnych negocjacji z państwami członkowskimi i Komisją Europejską.

Redakcja: A co dzieje się z wpływami z ETS - gdzie one trafiają?

Adam Jarubas: W latach 2013 - 2023 do budżetu państwa trafiło blisko 94 miliardy złotych i zostały one rozdysponowane na różne potrzeby. Do tego należy jednak dodać środki z Funduszu Modernizacyjnego, które pochodzą z wpłat innych państw członkowskich i są przeznaczane bezpośrednio na inwestycje modernizacyjne w Polsce. Z tego funduszu na wsparcie naszej energetyki i ciepłownictwa wypłacono już blisko 19 miliardów złotych, a kolejne programy są sukcesywnie zatwierdzane.

Więc bilans ETS nie jest jednoznaczny, bo z jednej strony jest to obciążenie, ale z drugiej strony wpływy budżetowe i wsparcie w modernizacji. Transformacja jest konieczna, ale musi być prowadzona rozsądnie, tak żeby nie zaszkodzić polskiej gospodarce i miejscom pracy. Dlatego walczymy o odroczenie ETS2, lepszą ochronę przemysłu i ciepłownictwa oraz realne środki na modernizację, które pozwolą nam przejść na czyste technologie na własnych warunkach.

/Artykuł sponsorowany/




https://swietokrzyskie.info/printnews.php?id=43779